|
Mecz jakich wiele w ostatnich tygodniach. Braki w grze ofensywnej nie są od dzisiaj. Najlepiej gra ofensywna to wygladała za Moskala. Za Maaskanta była równie tragiczna co teraz, ale drużyna była w lepszej formie, lepiej ją umiał ustawić, poza tym nie była tak rozbita jak teraz.
Uryga zadebiutował poprawnie, ale mówiąc prawdę, nie miał on zbyt wielu okazji do wykazania się. Gra Jagielloni momentami gorsza nawet niż koleżanki zza łąki.
Mecz mógł zostać rozstrzygnięty w pierwszych pięciu minutach, ale jeden piłkarz wolał tradycyjnie nie podać do kolegi.
Poza Meliksonem, który jest już gdzie indziej reszta zagrała w miarę ambitnie. A, że są w kiepskiej formie, albo sa kiepskimi piłkarzami i mają kiepskiego trenera to inna para kaloszy. Najlepiej jednak pojojczyć na brak ambicji i Kirma (który był dzisiaj akurat jednym z bardzije aktywnych). Czekam cierpliwie na pęknięcie balonika pt. nowa ambitna Wisła. Tak gdzieś za rok o tej porze.
Sędzia dziś nie miał dnia. Dobrze, że w meczu o pietruszkę.
I na koniec. Skąd tyle optymizmu w sprawie świętej wojny. Szansę na wygraną oceniam na czterdzieści procent.
|