|
Generalnie idea, że trenerzy pokroju i klasy Moskala czy Probierza mogą czegokolwiek nauczyć przykładowo Meliksona, Wilka, Bitona, etc. jest mało poważna. Tak samo jak oczekiwanie, że tego typu szkoleniowcy zbudują drużynę o "europejskich" reakcjach, taktyce, czy jakości. Nie ten format, nie ta półka, nie te możliwości.
Druga sprawa: coraz bardziej prawdopodobne odejście Valcksa i zamiana go na przykładowego Kapkę, Bednarza, lub Mielcarskiego, byłaby kolejną tragedią. Między nimi też jest przepaść wiedzy, jakości, kompetencji, doświadczenia. Ale my pod wpływem doraźnej mody, czy humorów, lubimy wszystko rozpieprzyć i zaczynać na nowo w jeszcze gorszy sposób. Co jakiś czas wszędzie musimy zrobić kilka kroków wstecz.
A SKWK niech już więcej nie szkodzi Wiśle bezmyślnym zabieraniem głosu w sprawach dotyczącej sportowej polityki klubu. Każdy ich głos tutaj jest błędem i złą kalkulacją od lat. Jakość ich "podpowiedzi" dla B. Cupiała jest jeszcze gorsza, niż sugestie takiego Zdzisia K. czy Krystiana Rogali. Dlatego gdy widzę nowe odezwy płynące stamtąd pod adresem sportowej strategii klubu, od razu robi mi się niedobrze.
Jaroo1: "okazało się, że gracze co się sprawdzają w Polsce są z 2 ligi hiszpańskiej. Nic w tym odkrywczego nie ma, byłoby dziwne gdyby się nie sprawdzali."
(...)
"Polaków na rynku to mamy do wyboru praktycznie zero w porównaniu do chociażby rynku europejskiego. Ogólnie poziom Polakow jest słabszy niż graczy z zachodu, dlatego logiczne jest że łatwiej znaleźć kogoś na zachodzie, nawet z II-V ligi - zależy od kraju, bo np w Hiszpanii można znaleźć dobrego gracza w niższej lidze"
|