|
Ten mecz pokazał jak na dłoni główną bolączkę naszej ligi. Polskie drużyny nie potrafią grać w ataku pozycyjnym. Zgrzytałem zębami kiedy widziałem te rzadkie i zazwyczaj nieudane próby prostopadłych podań, niedokładnych klepek i niecelnych strzałów z dystansu.
Wystarczyło, że Kazachowie stanęli przed i w polu karnym i Jagiellonia nie miała pojęcia jak stworzyć sobie sytuację. Ostatnie 30 minut tego meczu powinno być pokazywane młodym piłkarzom jako przykład jak nie powinno się grać w piłkę. Białostoczanie mogli robić wszystko, bo przeciwnik atakował ich dopiero na kilka metrów przed polem karnym oraz zostawiał zupełnie niepilnowane skrzydła.
Orły Probierza postanowiły zatem, całkiem sprytnie, grać każdą piłkę na skrzydło i liczyć, że mierzący 170 cm Frankowski pokona w pojedynku główkowym Kazachskich drwali. No po prostu k....a genialne. Dodajmy do tego fenomenalnie wykonywane stałe fragmenty gry przez Burkhardta oraz zupełny brak umiejętności podania dokładnej prostopadłej piłki przez jakiegokolwiek z pomocników.
Starch pomyśleć co Jaga pokaże w Kazachstanie przy 40 stopniowym upale i na sztucznej murawie...
|