
|
|||||||
| Hyde Park Sportowy (moderowane) Odpowiednie miejsce do wymiany poglądów na tematy sportowe, nie tylko piłkarskie, nie dotyczące jednak bezpośrednio "Białej Gwiazdy". O sytuacji w reprezentacji, innych polskich klubach czy ligach na świecie oraz o innych dyscyplinach sportu piszcie |
|
|
Narzędzia tematu | Tryby wyświetlania |
|
Senior Member
Od: 12.2002
Skąd: Różnie bywa
Offline |
#11
|
|
Rafkur pokolei...I od razu zaznaczam, że to moje luźne przemyślenia - nie chcę żadnych wojenek.
1. Wydaje mi się, że jest różnica pomiędzy wulgarnym okrzykiem, a śpiewaniem tłumu o matce któregoś z piłkarzy etc. Ja lubię kulturę - doping moim zdaniem jest najpiękniejszy wtedy gdy śpiewa się o klubie i miłości/uczuciu do niego. Być może przez to różnię się od wielu innych kibiców, którzy widzą frajdę w wyśpiewaniu całej gamy przekleństw skierowanych przeciwko komuś. To nie jest tak, że uważam wulgaryzmy za pozbawione sensu etc. Wbrew pozorom często próbuję ludziom wytłumaczyć, że funkcjonują one w językach społeczeństw świata właśnie dlatego, że było na nie zapotrzebowanie. I soczysta ku..a raz na czas jest bardzo dobrym sposobem wyrażenia emocji. Ale kiedy wchodzisz gdzieś i słyszysz w zasadzie same kur..y (z dodatkiem innych słów powszechnie uznawanych za wulgarne) już tak przyjemnie nie jest. Wiem - to środowisko kibicowskie, inni ludzie i inny świat. Ale stadion to miejsce dla każdego, przynajmniej ja mam taką wizję. Nie chciałbym na stadionie absolutnej ciszy przerywanej dźwiękiem żutej gumy lub wypluwanego słonecznika, bo to przestępstwo na widowisku. Ale przecież da się śpiewać, bawić przy tym nie nadużywając antydopingu? U nas na szczęście jest ok, szkoda, że niektórzy lubują się właśnie w samym "anty". Swoją drogą - najpiękniejszy "wjazd" na inny klub to inteligentna docinka. Sektorówki, przyśpiewki etc. które opierają się na motywach dobrze znanych - to lubię. Lubuję się w ciekawych muralach, które czasem potrafiły mnie doprowadzić do łez. Oby takich więcej, bo i śmieszne to i inteligentniejsze niż standardowe "Pasy=Kutasy". ps. W Porto, w klubie Adega Leonor (plac Cordoaria) jest cały sufit wywieszony szalikami klubowymi i reprezentacyjnymi. Po prawej stronie od wejścia na górze wisi szalik naszej Wisełki. Wrażenie niesamowite. --- Ale, ale ... dlaczego o tym piszę? Bo chciałbym powiedzieć, że nie neguję tego, że wszędzie na stadionach były, są i będą wycieczki osobiste. Ale łatwiej zapełnić stadion (czyli w języku reklamy - sprzedać towar) tworząc coś nietypowego. Do kogo wolałbyś równać - do kibiców Borussii Dortmund czy kiboli angielskich z lat 80. ? A`propos ciekawostka dotycząca BVB. Kilka lat temu rozgrywane były jednocześnie dwa spotkania - Borussii z kimś tam i Schalke Gelsenkirchen, które walkę o tytuł przegrało właśnie z Dortmundem kolejkę wcześniej. Dopowiem dla niewiedzących, że to dwa kluby, które się bardzo nie lubią. Co zrobili kibice BVB? Zrobili zrzutkę i wynajęli samolot, który przeleciał nad stadionem S04 podczas spotkania (który, nota bene, Schalke przegrało lub zremisowało). Za samolotem ciągnął się wielki transparent, poniżej link : http://sportbild.bild.de/SPORT/bunde...height=349.jpg Co można przetłumaczyć jako "nigdy nie zdobędziecie mistrzowskiej patery". Wydaje mi się, że tego typu akcje są piękniejsze, efektowniejsze. Wiem, że niemożliwym wręcz jest przeobrażenie stadionu w "teatr" - ale zawsze warto próbować. --- 2. Mieszkałem nie tylko w Portugalii i wiem jak może być ;-) zdaję sobie sprawę z tego, że wiele inwestycji w Polsce jest wciąż realizowanych na tzw. "od....... się". wiem o czym piszesz. Nie chcę brzmieć jak osoba, która mówi "lepiej mieć 50 km z dziurami niż 10 km normalnej autostrady". Ale widzisz - duża część osób wpada z jednego ekstremum w drugie. Z hiperoptymizmu w absolutną negację. Chciałbym, żeby ludzie dostrzegli, że naprawdę sporo się dzieje i jeśli się postarać to można zdziałać więcej. Państwo? Ludzie nie zdają sobie sprawy, że jedynie działając wspólnie mogą coś zrobić przeciwko państwu, a z pożytkiem dla siebie. Państwo zawsze będzie - używając Twojej wypowiedzi - dymać jednostkę. Niezależnie od tego w jaki sposób funkcjonuje. Korupcja, machlojki, nepotyzm, "wisimito-izm" i inne są spowodowane tym, że ludzie się na to zgadzają. Strajk nie za wiele zadziała, na pewno nie da też nic płakanie po kątach o złym Donaldzie. Kibice chcąc osiągnąć swoje cele muszą działać wspólnie. Więcej da wspólna akcja kibiców całej Polski niż protest jednego czy dwóch klubów. Pomarańczowa Alternatywa i pokrewne happeningowe organizacje moim zdaniem (!) oddziałują mocniej na społeczeństwo niż jeden strajk czy dwie manifestację "antytuskowo-antpisowe". Dlaczego tak dużo ludzi podłapało stwierdzenia o złych kibolach, o mordowaniu się w Krakowie kiboli etc. etc. ? Bo są tym zmęczeni. Chcieliby usłyszeć o czymś pozytywnym, ale nie mogą. Jeżeli kibice w Polsce zrealizowaliby projekt powiedzmy pt. "My nie zabijamy i my nie niszczymy. My kochamy nasze kluby" czy cokolwiek w ten deseń i jeśliby ci kibice spróbowali przedostać się do mediów (najlepiej poprzez media ... zagraniczne, poczytne dzienniki w stylu France Football etc.) to ... dla budowania marki kibiców i stadionów byłoby to jak manna z nieba. A teraz kolejne akcje deprecjonujące osiągnięcia czy nie osiągnięcia kolejnych rządów będą przynosiły dokładnie to samo - znajdzie się poparcie w PiS czy SLD dla kibiców, by po przejęciu władzy znów było to samo. A społeczeństwo wciąż będzie przekonane o głupocie, okrucieństwie kibiców. Politycy nie liczą się z kibicami, bo mają ich za zbyt głupich, by funkcjonowali jak prawdziwa, zorganizowana grupa nacisku. Kibic się nie liczy. Jak myślisz - czy gdyby kibice wystąpili jako jedność, jako zorganizowana grupa setek tysięcy ludzi (bo przecież w Polsce tyle chadza lub regularnie uczęszcza na mecze), mająca sensowne przedstawicielstwo - doszłoby do takiej sytuacji jak zamykanie stadionów? Moim zdaniem (znów podkreślam) kibice każdego liczącego się klubu w Polsce (1 oraz niższych lig) powinni spróbować zadziałać razem i doprowadzić do zmiany wizerunku społecznego całego środowiska. Jest jednak zbyt wielu kibiców, szczególnie potencjalnych głosujących na każdą z głównych partii, by z nich zrezygnować. Pragmatyzm. ps. Nie doceniasz Polski. Wielu moich znajomych z zachodu po pierwszym pobycie w Krakowie, na Mazurach czy w polskich górach decyduje się na kolejne odwiedziny. Owszem - nie jest to szczyt luksusu wzorem z południa Francji, ale wciąż Niemca, Francuza czy Anglika stać nie tylko na pobyt w hotelu 3/4 * (swoją drogą są one lepsze niż hotele tej klasy tutaj) ale i na swobodne wakacje tutaj. To o czym piszesz wydaje mi się ma związek z polityką turystyczną, której ... no, Polska prawie nie ma. ![]()
Life is short. Wear your passion!
|
|
|

|
||||||
| Narzędzia tematu | |
| Tryby wyświetlania | |
|
|