A co mają zrobić?
Pielgrzymkę na kolanach do Jerozolimy?
Muszą jak najszybciej o tym meczu zapomnieć i grać swoje; wcale nie zasługują na to, żeby po nich jechać, bo nie grali źle, imo wręcz przeciwnie.
gigant napisał(a):

|
Z całym szacunkiem, ale dzisiaj gralismy z najsłabszą druzyną w tej rundzie. Pierwsza połowa to była masakra w sensie "grania?" Śląska. Gdyby nie punkty z jesieni, byliby pierwsi do spadku. Zresztą dopóki Lenczyk będzie ich trenował, nie będę Śląskowi kibicował. Za dużo bajek dziad opowiadał będąc rabinem przy Kałuzy.
|
Jezu co za wierutne bzdury. Przecież Śląsk do meczu z Koroną miał serię chyba 15 nieprzegranych spotkań i w tym momencie jest na 3 miejscu w tabeli.
Jeszcze inny pokemon, który pisał, że Śląsk zagrał rewelacyjnie

No litości. Przecież przez pełne 70 minut pod bramką Śląska śmierdziało bramką na kilometr. Tyle ile przeszło dośrodkowań po ziemi po 5-6 metrze lub wybijanych w ostatniej chwili to masakra. To, że nie tworzyliśmy jakichś klarownych sytuacji w stylu sam na sam było zasługą taktyki Śląska, bo postawili przegubowiec w swoim polu karnym to i miejsca nie było.
Mieliśmy dziś pecha, że nic nie wpadło i tyle. Całe to najeżdżanie jest śmieszne, gdyż zagraliśmy podobnie jak w meczu z Bełchatowem; bardzo ładnie dla oka, długo się utrzymywaliśmy, czasem ta klepka naprawdę wyglądała jak wyjęta z jakieś innej ligi. Przypomnijcie sobie co było za Skorży i wciskanie bramek po dzidach i stałych fragmentach, zero gry piłką, zero klepy. Po pierwsze zabrakło Genkowa, po drugie zabrakło szczęścia. Ja chłopakom dziękuję za serducho jakie włożyli w ten mecz - wszystkim poza dreptaczem Riosem.
Taka jest piłka niestety.