|
Ja wiem, że to pytanie bez sensu, ale jednak je zadam:
Jakie są racjonalne podstawy, by w ogóle móc domniemywać, że mógł być zamach? Przecież to się kupy nie trzyma.
Owszem, Rosjanie mogli nie lubić Kaczyńskiego. Po co mieli jednak ryzykować zamach (zawsze można coś spartolić, ktoś może znaleźć dowody etc.), skoro sam Kaczyński nie miał szans na reelekcję - w sondażach dołował okrutnie i tylko cud mógł sprawić, że powalczy z Komorowskim w kampanii? Po co Ruscy mieli organizować skomplikowaną i ryzykowną akcję, skoro ten sam efekt (pozbycie się Kaczyńskiego ze sceny politycznej) mogli mieć za darmo, bez żadnego działania?
W realpolitik oczywiście wszystko możliwe, tylko trzeba się zastanowić, czy ktoś miał motyw. Tutaj motywu nie widzę.
Uma vez Flamengo, sempre Flamengo
|