
|
|||||||
| Hyde Park Sportowy (moderowane) Odpowiednie miejsce do wymiany poglądów na tematy sportowe, nie tylko piłkarskie, nie dotyczące jednak bezpośrednio "Białej Gwiazdy". O sytuacji w reprezentacji, innych polskich klubach czy ligach na świecie oraz o innych dyscyplinach sportu piszcie |
|
|
Narzędzia tematu | Tryby wyświetlania |
|
Senior Member
Od: 06.2010
Skąd: Warszawa
Offline |
#11
|
|
No, to fakt w sumie - jeżeli któryś z "Niemców" nie urodził się w Niemczech lub nie żyje tam od małego, to chociaż całą piłkarską karierę związani są z Niemcami (bodajże Cacau stosunkowo późno wyemigrował do Niemiec, ale w swojej serniorskiej karierze chyba od początku gra w Niemczech).
Wydaje mi się, że Arboleda (Roger, Olisadebe) w polskiej reprezentacji znajduje w oczach Smudy i innych zwolenników błyskawicznej naturalizacji takie usprawiedliwienie, że w innych reprezentacjach gra multi-kulturowy skład, to jak u nas będzie grał, to po prostu nikt nie zauważy, że u nas to jest proteza. We Francji czy w Niemczech ta multikulturowość wynika jednak z faktu, że do tych krajów emigruje się na potęgę, a że piłka nożna to egalitarny sport dostępny dla w zasadzie każdego, to dzieciaki z biednych (imigranckich) rodzin chętnie się w niej rozwijają i stamtąd wywodzi się masa piłkarskich talentów. Dla mnie linia demarkacyjna jest w tej sprawie prosta. Nie miałbym żadnego problemu z przełknięciem zawodnika, który wprawdzie po polsku trochę kaleczy, wprawdzie kolor skóry ma raczej kojarzący się z innym kontynentem, wprawdzie wyznaje Boga Terrorystów, ale w Polsce np. mieszka od zawsze. Proszę bardzo. Niechby i nawet mieszkał w Polsce dopiero od dzieciaka. Ale granica dla mnie jest w miejscu rozpoczęcia kariery piłkarskiej - bo to temu miejscu zawdzięcza się swoje istnienie w dorosłym futbolu, czyli w pewnym sensie - reprezentuje się umiejętności polskiej piłki nożnej. Gdyby cały świat zaczął nagle naturalizować tak jak my (bo grałeś u nas parę lat), to w pewnej chwili mistrzostwa świata nie różniłyby się jakoś szczególnie od mistrzostw klubowych - najbogatsi po prostu ściągnęli by sobie najlepszych, nie oglądając się na narodowość i tyle. Z tych samych powodów irytujące są dla mnie pomysły z Perquisem, Koscielnym czy Wondolowskim, którzy z Polską mają tak naprawdę jeszcze mniej wspólnego, niż Arboleda. Obraniak zresztą to samo. Boenisch przynajmniej urodził się w Gliwicach.
Ostatnio edytowane przez Sartre : 26.01.2011 o godz. 11:50.
![]()
Legionista
|
|
|

|
||||||
| Narzędzia tematu | |
| Tryby wyświetlania | |
|
|