flamengista napisał(a):

Owszem, grali ładnie.
Ale to my zmarnowaliśmy 3 100% okazje. I mieliśmy 60% z gry.
Ja bym tego zasłużonym zwycięstwem nie nazwał. Szczególnie w kontekście autora gola i asystenta przy drugim.
|
W momencie pierwszego gwizdka uważam, że należy zapomnieć i rozgrywkach przy czy pod stolikiem. Od 1 minuty zadaniem było powstrzymać Grzelaka... który wirtuozem futbolu raczej nie jest. Z którego się nabijano w poprzednim sezonie np. przy okazji nadawania obywatelstwa Rogerowi gdzieś wywieszono transparent: "Grzelak - nigdy nie będziesz Brazylijczykiem." Trochę przykre, że przy golu Grzelak ograł właśnie Clebera - Brazylijczyka...
Okazje były ale obydwu stron. Strzelać tez trzeba umieć, lub trzeba umieć bronić... inaczej się przegrywa. Przynajmniej bliżej było 2:2 niż 4:1 czy 5:1 jak już nam się zdarzało tam przegrywać. 2:1 aż tak nie boli, normalny wynik. Co do % to wolałbym żebyśmy byli 40% przy piłce ale grali 50% mądrzej
Griszka30KR napisał(a):

|
Legia miała po prostu szczęście i tyle..
|
Czyli Legia ma z nami szczęście od 5. spotkań z rzędu? 4 porażki i 1 remis... kupe szczęścia ma ta Legia...
