Kurz napisał(a):

|
Napisałem o tym przed chwilą. Mam wrażenie, ze w wykonaniu wszystkich klubów wygląd to tak samo. Lecha, Legii czy Rakowa. To co w końcu przeważa, to jakość niektórych piłkarzy, którzy rzeczywiście są elitą ekstraklasy. Ale i krwawienie z oczu podczas oglądania i bicie głową w mur, to chleb powszedni.
|
Generalnie się z Tobą zgadzam. To prawda, że każdej drużynie przydarzają się takie mecze, w których bije głową w mur. Ale mam wrażenie, że te inne drużyny mają przygotowany repertuar na takie okoliczności. Dlatego w końcu strzelają i wygrywają.
Nie wiem, jak Ty, ale ja pod koniec meczu się bałem, że Sosnowiec zrobi jakąś kontrę i nawet punktu z tego nie będzie.
Wyszliśmy na dużej intensywności i - moim zdaniem - totalnie zabrakło zarządzania meczem. Najbardziej podobało mi się to "rozgrywanie" Colleya i Urygi pod koniec meczu. Dokładnie wtedy, kiedy Sosnowiec był niemal pewny remisu i nie kwapił się do wyjścia większą liczbą graczy na naszą połowę.
Po prostu mam wrażenie, że Sobolewski uparcie wierzy w to, że wystarczy "cała naprzód". Do tego pokrzyczy z boku i gotowe. A jednak już któryś raz w tym sezonie okazuje się, że nie - i znacznie słabsze drużyny wywożą od nas punkty, których zdobycie wcale ciężko im nie przychodzi. Żeby w tym wszystkim było chociaż jakieś światełko w tunelu...