FraMat napisał(a):

Kieszek nie miał zbyt wielu okazji, żeby się popisać. Obronił to, co leciało na niego.
Aha.
Zapomniałem o jednej sytuacji bodaj około 20 minuty, gdy napastnik górnika go przelobował:
Kieszek ani nie wyszedł, żeby skrócić kąt, ani się nie cofnął do bramki, żeby przy ewentualnym strzale mieć więcej czasu na obronę.
Stał po prostu jak słup.
mode sarkazm on:
Oczywiście to był wynik lat doświadczenia gry na bramce: gdyby wyszedł szybciej mógłby sfaulować rywala i sprowokować karnego , gdyby się cofnął, rywal pewnie strzeliłby w poprzeczkę
mode sarkazm off
A bronił będzie ten, na kogo zdecyduje się Brzęczek.
Biegański nadal jest moim zdaniem bramkarzem nr 1
|
Trzeba pamiętać skąd się ta sytuacja wzięła. Fazlagic głupio stracił piłkę w okolicach pola karnego przeciwnika i w kilka sekund znalazła się ona pod naszą bramką, dzięki idealnemu zagraniu Podolskiego. Kieszek był w okolicach linii pola karnego i nie miał czasu się cofać. Jedyne co mógł zrobić to próbować wyprzedzić atakującego ryzykując czerwień, albo stać jak kołek zmuszając napastnika do próby lobowania. Bo kąt już miał skrócony. Czy mógł coś lepiej zrobić? Mógł wycofać się troche bardziej w momencie straty Fazlagica.