|
Kolejny zły mecz w naszym wykonaniu. Znów uwidoczniły się poważne mankamenty w postaci słabości środka pola, zbyt wolnego i pasywnego rozgrywania, gry "na stojąco", dużych błędów indywidualnych (przerażająca ilość wpadek technicznych, przy podaniach i przyjmowaniu piłki), fatalnych reakcji taktycznych zespołu (nieskoordynowany pressing, błędy w asekuracji, skracaniu pola gry i ustawieniu). Doszło też coś "nowego": rezygnacja w drugiej połowie. Kiedy zobaczyli, że Pogoń jest piłkarsko lepsza i zdominowała ich, po prostu stanęli i pogodzili się z losem.
Indywidualnie najgorszy był Młyński i Skvarka. Równie tragiczny po wejściu na boisko Savić. Beznadziejnie spisał się Żukow. El Mahdioui także odpowiadał za koszmar w środku pola. Szota znów parę razy prowokował problemy. Gruszkowski tradycyjnie ani jednego udanego dośrodkowania. Wbrew bezmyślnym słowom Wyara sprzed kilku tygodni, na razie po prostu nie umie tego robić dobrze. Nie wygrywał też pojedynków jeden na jeden w ofensywie, najczęściej odgrywał tylko do tyłu i cofał grę. Szot nic nie zmienił na prawej obronie. A atak? Żaden z napastników nie pomógł należycie zespołowi, nie dał jakiejkolwiek wartości dodanej.
Jedynym zawodnikiem, któremu naprawdę chciało się dziś biegać i próbował rzucić wyzwanie rywalom był Hanousek, najlepszy w naszym zespole. Yeboah też próbował, ale był umiejętnie podwajamy i potrajany, nie miał z kim grać. To stanowczo za mało na dobry wynik.
|