teo napisał(a):

To sa dorosli ludzie. Trafiac to mozna do 12-14 latkow zeby im wpoic odpowiednie wartosci i priorytety.
Rozbraja mnie to ckliwe rozczulanie sie nad trafianiem do glowy kopacza
|
Starałem się nie wtrącać do waszej dyskusji, ale jak widzę taką bzdurę to niestety ale musiałem. Jakie znaczenie ma wiek? Patryk Małecki całkiem nie dawno przyznał, że pracuje z psychologiem i mu to pomaga. Co więcej, zaznaczył, że żałuje, że nie zaczął praktykować tego wcześniej, bo jego kariera potoczyłby się wtedy lepiej. Praca z psychologiem jest cholernie ważna, w każdym zachodnim klubie Ci to powiedzą, bo oni to rozumieją. Tak samo jak na zachodzie rozumieją czym jest depresja, w Polsce wciąż traktuje się to jako "fanaberia lenia". Ostatnio czytałem, że w jednym z klubów w Niemczech, chyba jest to VFB Stuttgart, piłkarze każdego dnia (nie wiem czy to w okresie przygotowawczym czy kiedy, bo już nie pamiętam) mają zapisać od 1-10 stan swojego samopoczucia. Błagam Cie, jeśli nie masz za grosz pojęcia na temat pracy psychologa to nie wypowiadaj się. Nie jest to dla mnie wstydem przyznanie się, że pracowałem zarówno z psychologiem i psychiatrą jak również terapeutą. Moje problemy były podobne do problemów które mają piłkarze (wracanie do przeszłości, nie radzenie sobie z presją, rozpamiętywanie) i wiem na czym to polega i wiem czy pomaga czy nie. Wybacz za moje unoszenie się, ale po prostu wku*wia mnie niedocenianie pracy psychologa. Bo głowa to cały mechanizm, nie jest ważne ile języków znasz, ile masz skończonych kierunków studiów, jeśli na koniec dostajesz paniki przed wejściem na rozmowę kwalifikacyjna i robisz zwrot. Tak samo z piłkarzami, nie jest ważne jak świetną masz technikę, jak dobrze ułożoną nogę i jak dobre wyniki masz badań wydolnościowych. Jeśli wychodząc na boisko po pierwszym złym zagraniu, po kilku wyzwiskach z trybun dostajesz sraczki. Od tego właśnie jest psycholog. Co do klubu, uważam, że lepiej gdy jest osobna osoba od tego, piłkarz nie zawsze powie wszystko trenerowi. Więcej może powiedzieć psychologowi, którego obowiązuje tajemnica lekarska. Znowu porównam to do swojego przykładu, więcej byłem wstanie powiedzieć lekarzowi niż w domu rodzicom, czy znajomy.