Galonek napisał(a):

|
Nie zawsze trzeba mieć miliony. Przykłady pierwsze z brzegu: Viktoria Pilzno, Bate Borysow, MSK Zilina, Debrecen. Oczywiście nie są to futbolowi potentaci, ale udało im się to, co dla Wisły ciągle jest jedynie marzeniem, ale i zarazem celem nadrzędnym, czyli Liga Mistrzów. Co do tego, że Akademia nie jest niezbędna się zgadzam. Niezbędna jest natomiast CYWILIZOWANA baza treningowa.
|
Wszystkie wymienione przez Ciebie kluby stawiały bardziej na krajowych zawodników, Zilina ma bardzo dobrze zorganizowane szkolenie, BATE jest monopolistą na rynku białoruskim, a Viktoria świetnie poskładała ekipę z Czechów i Słowaków. Oczywiście APOEL osiągnął perfekcję w składaniu ekipy z przeciętnych obckorajowców, ale gdzie jest teraz APOEL? Poza tym łatwo coś takiego zrobić w kraju, do którego zazwyczaj jeździ się na wczasy - tam Portugalczycy, Brazylijczycy czy zawodnicy z Bałkanów czują się (prawie że dosłownie mówiąc) jak ryby w morzu.
Dla mnie smutne jest właśnie to, że dążymy do kopiowania (a i nawet to nam średnio wychodzi) takich jedno, dwu czy trzysezonowych klubów jak APOEL, Viktoria, Zilina, czy nawet BATE - choć tutaj jest większa regularność, bo i tak jak wspomniałem na Białorusi biorą kogo chcą, tak jak Dinamo Zagrzeb w Chorwacji i niegdyś, chociaż w mniejszym stopniu Wisła Kraków w Polsce). Moim zdaniem naprawdę nas stać, aby organizacyjnie dorównać Belgom, Holendrom, czy Szwajcarom, a potencjał ludzki mamy kilkukrotnie większy. No ale słowa, słowa, słowa...Kluczem do wszystkiego jest ostatnia genialna wypowiedź Dorny:
Cytat:
|
Musimy sprawić, by w ogóle więcej ludzi uprawiało piłkę nożną, byśmy mogli z roku na rok selekcjonować z jeszcze większej grupy. Chcąc porównywać się do innych federacji europejskich, potrzebujemy argumentów. Spójrzmy na liczby… W Polsce w jednym roczniku młodzieżowym gra ok. 8-9 tysięcy zawodników. W Niemczech – dla porównania – 150 tysięcy, we Francji – 100, a w Szwecji, której ludność jest cztery raz mniejsza od naszej – 14 tysięcy. Na tym głównie polegają nasze rezerwy – żeby zwiększyć podstawę tej piramidy
|
Taki klub jak Wisła powinien mieć pod sobą 20, 30 czy 40 malutkich klubów, którym nie trzeba specjalnie bardzo pomagać finansowo, bardziej organizacyjnie, pomagać w planowaniu szkolenia, ewentualnie dawać jakieś piłki, koszulki - grunt przede wszystkim żeby dawać nadzieję na sukces chłopakom (i trenerom) z małych miasteczek, małych klubów poprzez regularne monitorowanie ich postępów, wyciąganie najlepszych do swoich drużyn juniorskich, tworzyć w ten sposób pewien prestiż takiej szkółki. A i gmina chętniej zainwestuje w taką Płaszowiankę (bodajże krakowska A klasa), w ich bazę treningową, jeśli będą dumnie nazywać partnerem Wisły Kraków i będą poważnie podchodzić do sprawy szkolenia. Już kiedyś się na ten temat rozpisywałem, więc nie ma sensu znowu.
Dla mnie generalnie to jest klucz do rozwoju naszego futbolu - żeby kluby z Ekstraklasy i I ligi wzięły pod opiekę (powtarzam, głównie organizacyjną, a przy okazji budując swoją siatkę scoutingu) mniejsze kluby i żeby w mniejszych klubach w ten sposób wzięto się za poważne szkolenie. A nie tak jak mówił Dawidowski na weszło:
Cytat:
|
Prosty przykład: Górka. Chłopak z Czarnych Jasło. Pytam go ile razy trenuje w tygodniu – no dwa. Kiedy ostatnio miałeś trening? No trenerze, w listopadzie gdzieś – a to był początek marca. Bo mieli jakieś tam problemy z halą, z miejscem do trenowania. Ale chłopak utalentowany, przyjechał na kadrę raz, drugi i ściągnęła go do siebie Legia. Jego przygoda też się chyba nie potoczyła tak jak należy, ale różnica między dwoma treningami w Jaśle, a akademią Legii jest kolosalna. I takich przykładów jest wiele.
|
To jest problem, to jest klucz do sukcesu wykorzystania potencjału 38 milionowej Polski - żeby taki chłopak w Jaśle był pod ciągłym monitoringiem Wisły, Cracovii czy innej drużyny, żeby miał możliwość regularnego treningu na przyzwoitym poziomie (trener doszkalany w Krakowie, z Wisły otrzymał ramowy plan szkolenia), żeby chłopak miał możliwość nauki w klasie sportowej w Jaśle, klasie pod egidą Czarnych Jasło, partnera Wisły Kraków. I w końcu żeby juniorskie ekipy Czarnych Jasło były szansą dla mieścin wokół Jasła i klubików wokół tego miasta. Wtedy to wszystko będzie się zazębiać. Niech mi ktoś powie, że mając choćby 10 takich klubów w Małopolsce prędzej, czy później nie będzie z tego efektów. Ale podsumuję to jednym słowem: UTOPIA!
P.s. Wiem, że kibicowsko Jasło z Wisłą nie trzyma, to tylko przykład
