Wyświetl pojedynczy post
Lemoniadowy Joe
Socios Wisła Kraków
 
Od: 12.2002
Skąd: z czeskiego westernu

Offline

Ignoruj użytkownika Pomoc
#3179
Stary 21.12.2009, 11:56
fragmenty wywiadu z Kuzerą z D.P> napisał(a):Wyświetl post
...
Rok i sześć miesięcy więzienia w zawieszeniu na trzy lata i dziewięć miesięcy bezwzględnej dyskwalifikacji. Taki jest wyrok dla Kamila Kuzery za udział w procederze korupcyjnym w Koronie Kielce. Jeśli się uprawomocni, może być początkiem końca Pana piłkarskiej kariery.

- Zdaję sobie z tego sprawę. Jestem teraz w najlepszym dla piłkarza wieku i gdybym został zdyskwalifikowany, to byłby dla mnie ogromny cios. Jeśli stanie się najgorsze, będę musiał sobie jakoś radzić, jakoś przeżyć te dziewięć miesięcy. Mam przecież rodzinę na utrzymaniu, będę zmuszony czymś się zająć. Ale siła, jaką daje mi mój syn, moja żona, nakręca mnie niesamowicie pozytywnie. Daje mi wielki spokój, i ogromną nadzieję, że wszystko jakoś się ułoży. Bo teraz rodzina jest dla mnie najważniejsza.
...
Wypożyczenie do Kolportera było dla Pana karą za pamiętny rajd samochodowy po Krakowie i potrącenie Huberta Skrzekowskiego.

- W pewnym sensie to był mój koniec w Wiśle. Działacze zaczęli mi robić pod górkę, więc gdy z Kielc odezwał się trener Wdowczyk i powiedział, że wszystko załatwi, by Wisła puściła mnie do Korony, od razu się zgodziłem.

Tamto wydarzenie miało tragiczne skutki dla Skrzekowskiego. Zmiażdżone kolano, koniec piłkarskiej kariery. Odwiedza go Pan czasem?

- Nie utrzymujemy z Hubertem kontaktów.
...
Był Pan dwukrotnym mistrzem kraju z Wisłą, grał w europejskich pucharach. Nie było ofert z zagranicznych klubów?

- Po meczach z Interem Mediolan pojawiła się dość poważna oferta z Dynama Kijów. Ale co z tego, skoro Wisła od razu ją storpedowała. Nie zgodziła się na kwotę, którą proponowali za mnie Ukraińcy.

Miał Pan o to żal do Wisły?

- Na pewno mam trochę żalu, bo krakowscy działacze mogli moją karierą lepiej pokierować. Ale prawda jest też taka, że Wiśle dużo zawdzięczam. Gdyby nie ona, pewnie musiałbym dzisiaj pracować w inny sposób, niż gra w piłkę.

Wspomina Pan mecze z Interem?

- To jedna z najpiękniejszych przygód, jaka mi się do tej pory trafiła. Ale nie powiem, że jakoś szczególnie przeżyłem tamten dwumecz z Interem. Pamiętam, jak wróciliśmy z Włoch. Koledzy byli u mnie w mieszkaniu. Wchodzę, a oni od razu - no i jak było, opowiadaj! Nogi ci nie drżały? A ja naprawdę nie czułem jakichś wielkich emocji. Dla mnie to był mecz jak każdy inny. Pamiętam, że jedyny, niewielki stres, jaki odczułem towarzyszył mi przed meczem z Hajdukiem Split. Był pełny stadion i wielki wrzask na trybunach. Na rozgrzewce popatrzyłem przez chwilę na to wszystko i pomyślałem - kurde, będzie ciekawie.
wiecej w dzisiejszym Dzienniku Polskim
Odpowiedz cytując