|
Mam dwa wrażenia:
- wszyscy chyba pozapominali jaką ulgą było odejście Bednarza, w jakim klimacie się odbyło, jaką prasę i jakie cięgi zbierał pod koniec swojej pracy w Wiśle. Nikt już nie pamięta wywiadów z nim czy lekkich niedomówień w relacjach ze Skorżą, które obnażyły jego buractwo i nieprofesjonalność. Uwadze umknął też choćby taki fakt, jak to ludzi zastanawiała jego obecność na zgrupowaniach (nie pamiętam dokładnie na ilu) w momencie gdy powinien z komórą przy uchu jeździć po kraju czy świecie i szukać zawodników. Dziwi mnie cała dyskusja, wariant Bednarz się nie sprawdził i jakoś nie pamiętam by za nim płakano jak odchodził. Mam szczere obawy co do celowości i słuszności jego powrotu, w dodatku w takim charakterze. To jest odgrzewanie nieświeżego już kotleta
- drugie wrażenie dotyczy tego, że dyskusja chyba nie do końca pasuje pod ten temat i może warto by ją przenieść
|