krysztal napisał(a):

Nie wiem czy robisz to specjalnie czy to po prostu krótka pamięć ale w meczu w Gliwicach to Ruch był na musiku.Naszym głównym zadaniem było nie przegrać.Chcąc nie chcąc podsunąłeś kolejny argument przeciwko Sobolowi.W Gliwicach wskazanym było dać grać Ruchowi który jakoś wybitnie skuteczny w ataku pozycyjnym nie jest i kontrować.No ale do tego trzeba mieć poukładaną grę w obronie a przecież Sobol za defensywę jak i za wiele innych rzeczy odpowiedzialny nie jest.Kazali awansować to sobie wymyślił że trzeba tylko atakować.
Gdybyśmy w meczach z Ruchem i ŁKS-em zagrali wyrachowany futbol pewnie nadal bylibyśmy na drugim miejscu dającym bezpośredni awans.Puszczy nie liczę bo tam można powiedzieć że to my byliśmy na musiku.
|
O tym pisałem już wielokrotnie w wielu postach, nawet w ciągu kilku ostatnich dni, więc tylko w skrócie. Niezależnie od musików słabo bronimy jako drużyna od czasów Stolara albo dłużej. To nie tylko kwestia taktyki, ale w dużej mierze predyspozycji zawodników, których sprowadzamy (sprowadzamy piłkarzy do Krakowskiej piłki, którzy mają deficyty w defensywie; jakość i wszechstronność kosztują). Nasi Hiszpanie tracą połowę wartości, kiedy nie mają piłki (choć nie są tak słabi jak Yebo), męczą się bez niej. To ogranicza wybory taktyczne, bo bezpieczniej jest dla nas posiadać piłkę i trzymać ją z dala od naszej bramki, tym bardziej, że obrońcy również pozostawiają wiele do życzenia. W tej rundzie mieliśmy kilka próbek tego, co się dzieje, gdy drużyna próbuje grać w "wyrachowany" sposób. Na szczęście kończyło się bez konsekwencji, bo przeciwnicy eufemistycznie mówiąc nie byli z najwyższej półki albo mieliśmy już jakąś przewagę bramkową. W ekstraklasie, jednak, zawsze kończyło się grozą na naszym polu karnym.
Wyrachowany futbol na przykład w meczu z Ruchem byłby rozwiązaniem, ale wymagałby przebudowy kadry. Od zawsze piszę, ze byłaby to tańsza, łatwiejsza i skuteczniejsza droga. Tylko że musielibyśmy zapomnieć o ładnej dla oka piłce.