Cymes napisał(a):

Zagraliśmy dziś dokładnie to czego niektórzy od pół roku oczekują.Bardzo nisko w defensywie, ze skrzydłowymi maksymalnie skoncentrowanymi na zadaniach obronnych, przy rozgrywaniu całkowicie minimalizując ryzyko mijania pressingu przeciwnika krótkimi podaniami po ziemi i poza pojedynczymi przypadkami rezygnując z wysokiego pressingu na połowie rywala.Faktycznie jestem nawet w stanie przyznać, że dzięki temu byliśmy znacznie bliżej wywiezienia jakiegokolwiek pozytywnego rezultatu niż przy otwartej grze w Poznaniu.Tylko dlaczego ludzie są jeszcze bardziej wkvrwieni niż przy oklepie 0-5 z amikorzem?
Macie świadomość, że jak przyjdzie jakiś wuja czy ktoś w tym stylu to nasza gra będzie tak wyglądać w każdym meczu? Bo niby jak miałaby wyglądać?
Być może będziemy do tego zresztą zmuszeni, ale patrząc na reakcje kibiców podtrzymuję, że to się może skończyć zgonem klubu szybciej niż się niektórym wydaje.Ludzie po prostu nie będą chcieli tego oglądać nawet jeśli da nam to pewny środek tabeli.
|
Zgodzę się że w nastawieniu (nazwijmy to odpowiednim podejściu do rywala) jest progres, i gdyby nie babole Sadloka była jakaś szansa na wywiezienie 0-0, ale to jak wygląda nasza gra do przodunto katastrofa. Konstruowanie akcji, przechodzenie do ataku, woła o pomstę do nieba. Nie było widać dzisiaj abyśmy się nastawili na gry z kontry, ślamazarnie rozgrywając akcje po przechwycie.
A strzaly z dystansu? A komu to potrzebne? A po co? A dlaczego?
I teraz najgorsze co może nas czekać to nastawienie się na "łatwiejszy" pojedynek u siebie że Stala. Tam będzie rywal nie mniej bojowo nastawiony niż dzisiejszy Raków. Nie mam co do tego wątpliwości