Kurz napisał(a):

Czy naprawdę nikt nie powiedział Ci, że jakiekolwiek porównania mają sens tylko na takiej samej lub maksymalnie zbliżonej próbie. To zrozumiałe, ze jak gramy z San Marino, wyglądamy zdecydowanie lepiej niż w meczu ze Szwedami. To normalne, ze w pojedynku pięściarskim zniszczysz pięciolatka i dostaniesz w tubę od Tysona Fury.
Ocena czegokolwiek to równanie z kilkoma niewiadomymi, a nie jedną jak sugerujesz.
|
To może inaczej, jak rozumiem to, co napisał Drozd.
Pozostając przy porównaniu z walką bokserską: za każdym razem walczę z Tysonem.
1. Z Amicą wyszedłem na ring pełen głupich ambicji, a Tyson miał coś do udowodnienia. Machałem rękami jak wiatrak i choć moje pięści latały w pobliżu Tysona, żaden cios nie miała praw dość do celu, a ja szybko zebrałem 5 gongów i skończyło się nokautem.
2. Z Pogonią wyszedłem na ring bez żadnego przekonania, bez ambicji, bez planu jak przetrwać choć rundę... nie chciało mi się nawet machać rękami i ruszać na nogach. Tyson był chyba po jakiejś bibie. Stał tylko i blokował gardą wszystkie moje żałosne próby ataków. W pewnym momencie chciał otrzeć sobie czoło i niechcący mnie trafił.
Drozdowi chodziło o to, że z Amiką staraliśmy się choć było to skazane na niepowodzenie a z Pogonią graliśmy tak, jak by się nam nie chciało.
Mam nadzieję, że finanse są w porządku, a piłkarze nie chcieli czegoś wymóc na zarządzie.