Patryko napisał(a):

|
Otóż to. Trudno wymagać od piłkarzy, którzy mają celność podań rzędu ~70% i spore braki techniczne, że będą klepać frajerów w Ekstraklasie jak Barcelona. Za forsowanie takiego modelu gry głową zapłacił Kazimierz Moskal. Nas po prostu nie stać na piłkarzy, którzy taką grę są w stanie realizować systematycznie.
|
Duża część obecni składu Wisły ma odpowiednie umiejętności techniczne. Grając bezpośrednią piłkę jak to było za trenera Hyballi czy AS to ta skuteczność zawsze będzie niższa. Dużo łatwiej zagrać celnie na parę metrów konstruując powoli akcję niż zagrać szybko długie podanie na obstawionego zawodnika.
Gdyby nasi piłkarze powymieniali parę piłek z obrońcami czy pograli do boku to nagle średnia skoczyłaby z 70 do 80%.
Żukow nawet ostatnimi czasy miał ponad 80% celnych podań. Forbes podobnie. Stoperzy też.
Uryga, Forbes, Sadlok, Kuba, Frydrych, Savic, Chuca, Plewka... praktycznie każdy z nich dużo bardziej nadaje się do gry w piłkę niż.do gonitwy. Przy akurat takich zawodnikach to trenerzy byli problemem. Dobór tych trenerów. Bo przecież Hyballa nie spojrzał na Chucę czy Sadloka i stwierdził, że z takimi zawodnikami to ja będę grał gagenpresing. On zawsze tak gra i inaczej nie umie. Zostały trenerem Barcelony to po dwóch treningach wywaliłby Messiego bo nie presuje odpowiednio. Po miesiącu okazałoby się, że w Barcelonie nikt się nie nadaje do profesjonalnego uprawiania tego sportu.
To nie jest zarzut do Hyballi. Podejrzewam, że Diego Simeone powiedziałby tak samo.
To właśnie dlatego niektórzy topowi trenerzy nie sprawdzają.się.w niektórych klubach. Z drugiej strony topowe kluby zazwyczaj zatrudniają trenerów pasujących do ich zawodników czy też.tzw filozofii.