Wg mnie liczenie w ten sposób niebezpiecznie (średnie) zbliża się już do takiego stosowania statystki, jak w 3 stopniu ze znanego powiedzenia, spopularyzowanego przez Marka Twaina

W tej chwili ilość zmiennych (prawdopodobnych zdarzeń mogących wpłynąć na końcowy rezultat) jest tak duża, że w zasadzie nie sposób brać tego na poważnie.
Odliczanie brakujących punktów do średnich wieloletnich miałoby trochę większy sens, z naciskiem na "trochę".
A jak już się tak bawimy się w te "prognozy" to zacząłbym przynajmniej od jakichś prób choćby minimalnej "normalizacji" wyników. Np. uwzględniłbym to, że inaczej punktuje się u siebie i na wyjeździe, bo w naszym przypadku, w momencie gdy mamy 2 mecze więcej rozegrane u siebie, wpływa to trochę na otrzymany wynik.