ashkeczup napisał(a):

|
Zazwyczaj wypowiadasz się mocno rzeczowo, dlatego chcę zapytać- dlaczego?
|
Bo problem niekoniecznie musi leżeć w osobie Ramireza. Na efekt wykonywanej przez niego pracy składa się wiele czynników, w tym przebudowa składu, kontuzje, atmosfera w szatni, wypadki losowe. Nie mówię, że jest to Ferguson, który powinien dostawać szanse w nieskończoność. Mówię, że praca, którą wykonał w zeszłym sezonie dalej odpowiada naszym ambicjom i możliwościom i być może wystarczy kilka elementów wyprostować, by znów punktować i powoli iść do przodu. Zresztą, jak na razie od strefy spadkowej też dzieli nas bezpieczna odległość.
Natomiast bez wątpienia gramy słabo i brzydko, a decyzje personalne trenera są niezrozumiałe (nawet biorąc pod uwagę, że posiada wiedzę, doświadczenie oraz obserwuje treningi) - jest nad czym pracować i nie można zakłamywać tego stanu rzeczy.
Tak, jak pisałem - chciałbym też, żeby za jakiś czas, po ustabilizowaniu finansów, kadry i zabezpieczeniu pozycji w lidze, zacząć pracę nad ładniejszą dla oka grą (jakąkolwiek, byleby robili akcje w jakimś stylu). Na taką kopaninę nie chce się patrzeć. I to nie chodzi o roszczeniowość (to zresztą jest złe słowo, bo co miałoby być złego w tym wypadku w roszczeniowości - głupie byłoby co najwyżej oczekiwanie świetnej gry, gdy nie ma ku temu warunków) czy syndrom dzieci Cupiała. Kiedyś spotkała mnie za te słowa krytyka, ale nie uważam, by było cokolwiek złego w tym, by widowisko piłkarskie miało widzom sprawiać przyjemność. Te mecze są (także?) dla kibiców, a nie (tylko?) dla piłkarzy i działaczy.