|
Szkoda, szkoda, szkoda... Bo miałem wielką ochotę pokazać serdecznego wała trenerowi rywali, co ostatnimi dniami bardzo lubił do*ebać Wiśle i Wiślakom w prasie, a i na pewno swoją drużynę nastawiał wyjątkowo na nas.
Były przyrosie, pawełki, cabaje, sądzę że spokojnie można stworzyć określenie "buchaliki" - gole przy których bramkarz ma 3 kilo w majtach i pozoruje interwencję - trudno zarzucić mu, że to ewidentnie jego gol, ale bezpiecznie niby wyłoży rękę, niby uda podskok, do tego odwróci głowę i po chwili pokornie wyciągnie piłkę z siatki.
Czas na zmianę w bramce. Obecnie mamy w niej miękki ręcznik, gościa zupełnie bez cojones, pozoranta.
Pojęcie, którego wy nie znacie. Dzisiaj wrogu, wczoraj bracie.
|