Cytat:
W idealnym świecie kolejna walka mistrza WBA, IBF, WBO, IBO i czempiona magazynu The Ring w wadze ciężkiej byłaby wydarzeniem buzującym krew w żyłach fanów boksu. W przypadku Władimira Kliczki (59-3, 51 KO) kolejny pomysł na oponenta sieje ferment, a wcześniej odczuwaliśmy nawet zażenowanie.
Obóz ukraińskiego mistrza, którego klasa sportowa jest przecież niepodważalna, aktualnie poszukuje przeciwnika na najbliższy start, zaplanowany w Hanowerze na 6 kwietnia. Najpierw, o zgrozo, doszły nas słuchy, że rozważana jest kandydatura Fresa Oquendo (35-7, 23 KO). Amerykanin nigdy nie był wybitnym pięściarzem, na pewno więc takim nie będzie w wieku 39 lat. Zresztą w jego rekordzie znajdziemy porażki ze wspomnianym Mormeckiem, czy prawdziwym weteranem Oliverem McCallem. Kandydatura o tyle nietrafiona, co zwyczajnie śmieszna. Do kosza.
Kolejne doniesienia wskazywały na Odlaniera Solisa (18-1, 12 KO). Gdybyśmy mieli rozpatrywać tego pięściarza jeszcze z czasów amatorskich, prawdopodobnie napisałbym „Odę do La Sombry”. Ale tego nie zrobię, bo mowa o niegdyś wspaniałym Kubańczyku, teraz wątpliwej zaledwie klasy zawodowcu. Wszyscy wiemy, jak złoty medalista olimpijski z Aten przegrał ze starszym bratem Witalijem. Ostrzyliśmy sobie zęby na zmianę warty, Solis straszył na konferencji swoim SpongeBobem Kanciastoporym, a emocje skończyły się zanim zdążyliśmy wygodnie usiąść w fotelach. Mieszkający w Miami Odlanier potrzebował 14 miesięcy przerwy na powrót na ring i w comebacku wypunktował rzemieślnika Konstantina Airicha. Brakowało polotu, fantazji, szybkości, timingu, wyczucia dystansu i największej zmory Solisa, czyli diety (w pojedynku z Airichem Solis ważył 121.3 kg przy wzroście 187 cm). Kandydatura po prostu bezsensowna. Do kosza.
Czas na wyciągniecie do tablicy trzeciego śmiałka. Z reguły dobrze zorientowany i liczący się dziennikarz ESPN Dan Rafael informował niedawno, że Władimir w Dolnej Saksonii będzie bił Francesco Pianetę (28-0-1, 15 KO). 28-latek z Włoch, na potrzeby marketingu zgermanizowany, występuje pod banderą niewielkiej grupy Sport Events Steinforth (SES Boxing). Pieniędzy wielkich rywalowi płacić więc nie trzeba, w dodatku to przecież niepokonany zawodnik, niby wszystko w porządku. Jednak w porządku nie jest. Mańkut z Kalabrii w ośmioletniej karierze nie odniósł jeszcze żadnego wielkiego triumfu. Do tej pory największą walkę stoczył poza ringiem, nokautując raka jąder w 2010 roku.
|
Jak ktoś powie teraz że Szpilka bije kelnerów to będzie to jawna hipokryzja
