Lemur napisał(a):

|
Oczywiście. I nadal nie uważam, że np: Widzew, Górnik, Zagłębie, Ruch, korona, Podbeskidzie, czy nawet Polonia mają od nas więcej potrafiących zawodników w składzie. Oczywiście, nie mówię teraz o Kamińskim czy sprowadzonym ostatnio przez Bednarza piłkarskim "złomie".
|
Do mnie też nie przemawia modne hasło "złom". Jakby tak zliczyć obecny skład to mamy z 10-u piłkarzy, którzy mieli/mają kontakt z piłką reprezentacyjną, bądź odznaczali się w rankingach w swoich krajach. Dla przypomnienia, w tych sutych czasach też grywali u nas tacy "średniacy" jak Matyja, Paluch, Dubicki, Paszulewicz itd.
Na dodatek w Wiśle panuje jakiś dziwny klimat. Nie jeden piłkarz "odżywał" po odejściu z Krakowa. Takim paradoksem jest np. Kirm, który w kadrze zbierał poprawne recenzje, ale u nas grał słabo.
Kolejna sprawa to zmiany trenerów i ich sensowność. Jeżeli kręcimy się wokół takich nazwisk jak Engel, Skorża, Liczka, Probierz itd. to takie zmiany faktycznie nic nie dają. Do tego dochodzi mentalność "piłkarzyków" (zarówno u nas, jak i ogólnie w Polsce), którzy potrafią zgnoić każdego trenera. Z takim trenerem ciągnie się potem "piętno" nieudacznika (słusznie czy niesłusznie) i w nowym klubie jak dostaje pracę to w obawie przed ponownym kopniakiem preferuje asekurancki styl gry. Wylanie za pierwszych kadencji Smudy czy Kasperczaka, to były największe błędy Cupiała. Równia pochyła zaczęła się W Wiśle od pierwszego zwolnienia Heńka. Henry i Franz, a ostatnio Kaziu Moskal (który zanim zdążył coś poprawić to już go nie było) chyba jako jedyni w PL mieli odwagę (i umiejętność) wdrożenia ładnej, technicznej gry.
Reasumując, jeżeli Cupiał chce cokolwiek osiągnąć z Wisłą, to pierwszym krokiem powinno być zatrudnienie przyzwoitego, zachodniego trenera.