The White Star Division - Wisła Kraków


Wstecz   Forum Kibiców Wisły Kraków > Inne > Hyde Park (moderowane)
Nazwa użytkownika
Hasło


Hyde Park (moderowane) Pokój również moderowany, jednak tu nie trzeba mówić o piłce nożnej i kibicowaniu. Chcecie pogadać o czymś "niepiłkarskim" - wejdźcie tutaj.

Wyświetl wyniki ankiety: Dziś zagłosowałbym na:
Platforma Obywatelska 68 10,66%
Prawo i Sprawiedliwość 159 24,92%
Twój Ruch 9 1,41%
Polskie Stronnictwo Ludowe 6 0,94%
Sojusz Lewicy Demokratycznej 17 2,66%
Solidarna Polska 4 0,63%
Polska Razem 37 5,80%
Kongres Nowej Prawicy 165 25,86%
Ruch Narodowy 97 15,20%
Dziękuje nie głosuje! 76 11,91%
Głosujących: 638. Nie możesz głosować w tej ankiecie

Zamknięty temat
 
Narzędzia tematu Tryby wyświetlania
Drozd
Senior Member
 
Od: 03.2005
Skąd: North-east KR

Offline

Ignoruj użytkownika Pomoc
#17551
Stary 05.06.2012, 19:39
Co Ci prawda przeszkadza. Teraz będą się z lemingów śmiały nie tylko polskie dzieci .

Masz dwa wyjścia zacznij myśleć albo się zasyp w popiele, tylko zadbaj żeby Cię ktoś nie zaspał, bo będzie lipa
Ostatnio edytowane przez Drozd : 05.06.2012 o godz. 19:43.
Hej Nasz TS !!
Szpen
Senior Member
 
 
Od: 12.2002
Skąd: i don't give a fuck

Offline

Ignoruj użytkownika Pomoc
#17552
Stary 05.06.2012, 19:43
edit: FraMAt
a moze tak na temat? bez szczeniackich wpisów?

EDIT: na temat było, dotyczyło ulotek. Za lemingizmy i inne cuda droździka też przydałaby się minimum edycja.

wracając do ulotek. były pikiety w Brukseli, były wystapienia. Nic nie wskórano, jedynie politowanie. Tak będzie i tym razem. Plus wstyd - tu mam na myśli ulotki z putinem, pal sześć Smoleńskie zdrady i Tuska.
Ostatnio edytowane przez Szpen : 05.06.2012 o godz. 20:04.
serek.c2
Socios Wisła Kraków
 
 
Od: 03.2004
Skąd: Chrzanów

Offline

Ignoruj użytkownika Pomoc
#17553
Stary 05.06.2012, 20:18
E tam Szpenio - wstyd Ci nie będzie. Możesz dumnie pomaszerować z ruskimi i świętować Dzień Rosji 12 czerwca.
AS82
Banita
 
 
Od: 07.2005
Skąd: Krk

Offline

Ignoruj użytkownika Pomoc
#17554
Stary 05.06.2012, 20:21
serek.c2 napisał(a):Wyświetl post
E tam Szpenio - wstyd Ci nie będzie. Możesz dumnie pomaszerować z ruskimi i świętować Dzień Rosji 12 czerwca.
Jak ktoś nie wierzy w Pisowską propagande ,to odrazu staje sie zakładnikiem Rusków i musi z nimi maszerować w pochodzie ? Rusofobia wylewa sie z was hektolitrami
serek.c2
Socios Wisła Kraków
 
 
Od: 03.2004
Skąd: Chrzanów

Offline

Ignoruj użytkownika Pomoc
#17555
Stary 05.06.2012, 20:30
Tak AS-ie - rusofobia... W sumie nie mamy mieć prawa - jako naród - do rusofobii...

Co to w ogóle znaczy, że ktoś nie wierzy w PiS-owską propagandę? Ja nie mam zamiaru wierzyć bądź nie - próbuję się oprzeć na tym, co uda mi się wyczytać. Jak na razie jedyne co wyczytałem to kłamstwa w sprawie Błasika, brak wraku, pancerna brzoza (to jest wyjątkowo śmieszne jak słyszy się z ust "niewierzących" prześmiewcze słowa o sztucznej mgle), brak czarnych skrzynek, brak badań gruntu, wraku... Tu nie chodzi o "wiarę" tylko o pewne fakty.

Poza tym - zastanów się chłopie - na każdym kroku piszesz coś o "wodzu Jarosławie". Może Ty masz jakąś fobię?
AS82
Banita
 
 
Od: 07.2005
Skąd: Krk

Offline

Ignoruj użytkownika Pomoc
#17556
Stary 05.06.2012, 20:42
serek.c2 napisał(a):Wyświetl post
Tak AS-ie - rusofobia... W sumie nie mamy mieć prawa - jako naród - do rusofobii...

Co to w ogóle znaczy, że ktoś nie wierzy w PiS-owską propagandę? Ja nie mam zamiaru wierzyć bądź nie - próbuję się oprzeć na tym, co uda mi się wyczytać. Jak na razie jedyne co wyczytałem to kłamstwa w sprawie Błasika, brak wraku, pancerna brzoza (to jest wyjątkowo śmieszne jak słyszy się z ust "niewierzących" prześmiewcze słowa o sztucznej mgle), brak czarnych skrzynek, brak badań gruntu, wraku... Tu nie chodzi o "wiarę" tylko o pewne fakty.

Poza tym - zastanów się chłopie - na każdym kroku piszesz coś o "wodzu Jarosławie". Może Ty masz jakąś fobię?
Już o tym pisałem i nie chce mi sie tej debaty na nowo rozpoczynać to : że Błasik był czy nie był w kokpicie , czy samolot miał lądować czy nie miał lądować i reszta tego typu wątpliwości ,których być może nigdy w 100% sie juz nie da wyjaśnić ,nie jest żadnym powodem ani uprawnieniem do lżenia wszystkich dookoła na czele z premierem czy prezydentem , do pisania o zamachu czy nawet o Putinie ,choć go możemy nie lubić ,że jest mordercą . Ta banda debilów z wodzem Jarosławem na czele ,który rozkreca tą całą korbę ,liczy na poklask "chronicznych patriotów, rusofobów itd. Nawet jak nie ma powodów do tego żeby być rusofobem w ostatnich 20 latach ,bo stosunki miedzy Polską a Rosją były raczej chłodne ,a w gruncie rzeczy przez wiekszość czasu neutralne , to taki psuj jak Kaczyński musi zasiać to ziarno rusofobii ,żeby miał jak się komunikować ze swoim elektoratem , jak widać wypadek w Smoleńsku to od 2 lat dalej świetna pożywka
Gwiaździsty
Senior Member
 
Od: 04.2006

Offline

Ignoruj użytkownika Pomoc
#17557
Stary 05.06.2012, 20:42
Bywalec na imieninach Bolka i właściciel Rzepy i Uwarzam że zaczyna przykrócać swoje media pod pretekstem ekonomicznym:

Cytat:
Presspublica planuje zwolnić 100 pracowników

Zarząd Presspubliki, wydawcy m.in. "Rzeczpospolitej" i "Uważam Rze", poinformował związki zawodowe o planowanych zwolnieniach w firmie. Pracę może stracić nawet 100 osób - informuje serwis press.pl.
Serwis powołuje się na wypowiedź Piotra Kościńskiego, przewodniczącego "Solidarności" w Presspublice, który potwierdził, że zarząd spółki poinformował go o planach zmniejszenia zatrudnienia. - Niestety władze spółki planują dalsze redukcje zatrudnienia i obniżki wynagrodzeń, więc w najbliższych dniach musimy rozpocząć negocjacje - zapowiedział w rozmowie z press.pl.
Informacje potwierdził również Tomasz Wróblewski, redaktor naczelny "Rzeczpospolitej", według którego liczba zwolnionych osób może być mniejsza niż 100 i rozłożyć się na wszystkie piony. Jak nieoficjalnie dowiedział się serwis, zagrożone mogą być osoby o wysokiej podstawie pensji i małej wierszówce.
Kilka dni temu prezesem spółki Presspublica został jej właściciel Grzegorz Hajdarowicz. Dotychczas kontrolował ją jako szef rady nadzorczej. Teraz przewodniczącą rady jest jego żona Dorota Hajdarowicz. W skład rady wchodzą także Marek Dworak, Jarosław Knap i Bogusław Szwedo.
serek.c2
Socios Wisła Kraków
 
 
Od: 03.2004
Skąd: Chrzanów

Offline

Ignoruj użytkownika Pomoc
#17558
Stary 05.06.2012, 20:54
AS82 napisał(a):Wyświetl post
Już o tym pisałem i nie chce mi sie tej debaty na nowo rozpoczynać to : że Błasik był czy nie był w kokpicie , czy samolot miał lądować czy nie miał lądować i reszta tego typu wątpliwości ,których być może nigdy w 100% sie juz nie da wyjaśnić ,nie jest żadnym powodem ani uprawnieniem do lżenia wszystkich dookoła na czele z premierem czy prezydentem , do pisania o zamachu czy nawet o Putinie ,choć go możemy nie lubić ,że jest mordercą . Ta banda debilów z wodzem Jarosławem na czele ,który rozkreca tą całą korbę ,liczy na poklask "chronicznych patriotów, rusofobów itd. Nawet jak nie ma powodów do tego żeby być rusofobem w ostatnich 20 latach ,bo stosunki miedzy Polską a Rosją były raczej chłodne ,a w gruncie rzeczy przez wiekszość czasu neutralne , to taki psuj jak Kaczyński musi zasiać to ziarno rusofobii ,żeby miał jak się komunikować ze swoim elektoratem , jak widać wypadek w Smoleńsku to od 2 lat dalej świetna pożywka
Oj Asie Asie... O zamachu nie można pisać (choć wykluczyć go na razie nie sposób), ale już o pijanym generale można. Nie można napisać nic o Donku i Bronku ale już napierdzielać na Kaczyńskiego i Macierewicza można? Z Putinem to nawet nie skomentuję... Jednym zdaniem - PO dożynać watahę może, PiS już nie bardzo...

Wyjątkowo łatwo przychodzi Ci pisanie o "bandzie debili" w odniesieniu do środowisk PiS-owskich czy prawicowych. Tobie AS-ie rozumiem obrażać wolno wszystkich dookoła? Rozumiem, że taki Binienda to też debil?

Katastrofa Smoleńska od dawna nie byłaby tematem do rozmów gdyby nie działania (a w zasadzie ich brak) polskiego rządu.
AS82
Banita
 
 
Od: 07.2005
Skąd: Krk

Offline

Ignoruj użytkownika Pomoc
#17559
Stary 05.06.2012, 21:05
serek.c2 napisał(a):Wyświetl post
Oj Asie Asie... O zamachu nie można pisać (choć wykluczyć go na razie nie sposób), ale już o pijanym generale można. Nie można napisać nic o Donku i Bronku ale już napierdzielać na Kaczyńskiego i Macierewicza można? Z Putinem to nawet nie skomentuję... Jednym zdaniem - PO dożynać watahę może, PiS już nie bardzo...

Wyjątkowo łatwo przychodzi Ci pisanie o "bandzie debili" w odniesieniu do środowisk PiS-owskich czy prawicowych. Tobie AS-ie rozumiem obrażać wolno wszystkich dookoła? Rozumiem, że taki Binienda to też debil?

Katastrofa Smoleńska od dawna nie byłaby tematem do rozmów gdyby nie działania (a w zasadzie ich brak) polskiego rządu.
Właśnie sęk w tym ,że o smoleńsku zostało już napisane wszystko co ślina na język przyniesie ,piramidalne bzdury o rozpylaniu Helu itp. i wszystko ma być uwiarygodnione bo jest konflikt PIS vs PO, nie bardzo rozumiem . To ze PO opisało katastrofę w ten sposób ,że : samolot w ogole nie powinien tam leciec , ze nie bylo warunków do lądowania ,że piloci popełnili błąd , że samolot zahaczył przed lądowaniem o drzewo/drzewa ,to my jako że jesteśmy z PISu i wszedzie ,w kazdej dziedziny życia musimy włączyć swój jałowy spór polityczny ,to nasza wersja bedzie taka ze : były dwa wybuchy ,Ruscy dobijali rannych , Komorowski ma krew na rękach itd. ? To jest jakas paranoja...
Ja myśle ,że jakby zobaczyli gówno w kiblu ,to by sie miedzy soba klocili czy jest czarne czy brazowe i skakali by sobie z tego powodu do gardeł.
Nazwałem ich banda debili ,bo ich działalność nie przynosi żadnych pozytywnych efektów , jest tylko notoryczne pieniactwo i prowokacja w stylu rozdamy rosyjskim piłkarzom i turystom ulotki że Putin zamordował nam prezydenta
sambo
dziarski chłop
 
Od: 04.2005

Offline

Ignoruj użytkownika Pomoc
#17560
Stary 05.06.2012, 21:06
AS82 napisał(a):Wyświetl post
Jak ktoś nie wierzy w Pisowską propagande ,to odrazu staje sie zakładnikiem Rusków i musi z nimi maszerować w pochodzie ? Rusofobia wylewa sie z was hektolitrami

to bardzo zabawne kiedy naczelny ...fob zarzuca innym jakieś fobie.

Rozumofobia wylewa sie z kolegi hektolitrami
"Zachowanie się publiczności krakowskiej, a raczej zwolenników Cracovii na ostatnich jej meczach, stało się naprawdę skandalicznem. Tylko ten sędzia jest dobry, sprawiedliwy i obiektywny, który jej dogadza, każdy inny jest "kaloszem", "papuciem", "zbrodniarzem". Doprowadziło to do najzwyklejszego terroru. " Tygodnik Sportowy rok 1924, nr 43
Gwiaździsty
Senior Member
 
Od: 04.2006

Offline

Ignoruj użytkownika Pomoc
#17561
Stary 05.06.2012, 21:14
Nie wiem czy AS82 ma jakąś nieruchomość na własność ale jeśli tak to niebawem też zaskuczy po pisowsku:

Cytat:
Posłowie PiS: rząd chce wprowadzić podatek katastralny

Posłowie PiS zarzucają rządowi, że zamierza wprowadzić podatek od wartości nieruchomości, czyli podatek katastralny. Posłowie powołują się na zapis w projekcie dokumentu Ministerstwa Rozwoju Regionalnego; uważają go za niedopuszczalny i domagają się jego wykreślenia.
Posłowie PiS Andrzej Adamczyk i Jerzy Szmit podczas wtorkowej konferencji prasowej w Sejmie powołali się na projekt dokumentu: "Założenia krajowej polityki miejskiej do roku 2020".
W dokumencie jest mowa o wspieraniu zrównoważonego rozwoju ośrodków miejskich, który miałby być zrealizowany m.in. przez "zreformowanie systemu podatku od nieruchomości". W nawiasie znajduje się propozycja: "np. poprzez wprowadzenie podatku od wartości nieruchomości ad walorem lub podatku zależnego pośrednio od wartości nieruchomości".
- Ta propozycja mówi o tym, że rząd będzie próbował wprowadzić podatek od wartości nieruchomości, który powszechnie jest nazywany podatkiem katastralnym - uznał Szmit.

Wyliczył, że przyjęcie 1 proc. stawki podatku katastralnego spowoduje, w przypadku mieszkania o wartości 300 tys. zł, za które obecnie podatek wynosi rocznie od 100 do 200 zł, wzrost podatku wyniesie do 3 tys. zł.

- W przypadku domu jednorodzinnego stawka podatku od nieruchomości wynosi 500-600 zł. Po wprowadzeniu podatku mogłoby to sięgnąć 7 tys. zł - uważa poseł PiS.

Według Szmita, podatek katastralny uderzy w szczególności w osoby o niskich dochodach, które "przez pokolenia budowały swoje domy, składały się na mieszkania, wykupywały mieszkania komunalne" i w ludzi młodych.

Szef klubu PiS Mariusz Błaszczak wysłał pismo do premiera Donalda Tuska, w którym zwraca się do niego o wycofanie się z pomysłu wprowadzenia nowego podatku. Zwraca również uwagę, że termin przeznaczony na konsultację dla samorządów jest za krótki i powinien być przedłużony.
Aby żyło się lepiej. Wszystkim ! Hej
serek.c2
Socios Wisła Kraków
 
 
Od: 03.2004
Skąd: Chrzanów

Offline

Ignoruj użytkownika Pomoc
#17562
Stary 05.06.2012, 21:19
AS82 napisał(a):Wyświetl post
Właśnie sęk w tym ,że o smoleńsku zostało już napisane wszystko co ślina na język przyniesie ,piramidalne bzdury o rozpylaniu Helu itp. i wszystko ma być uwiarygodnione bo jest konflikt PIS vs PO, nie bardzo rozumiem . To ze PO opisało katastrofę w ten sposób ,że : samolot w ogole nie powinien tam leciec , ze nie bylo warunków do lądowania ,że piloci popełnili błąd , że samolot zahaczył przed lądowaniem o drzewo/drzewa ,to my jako że jesteśmy z PISu i wszedzie ,w kazdej dziedziny życia musimy włączyć swój jałowy spór polityczny ,to nasza wersja bedzie taka ze : były dwa wybuchy ,Ruscy dobijali rannych , Komorowski ma krew na rękach itd. ? To jest jakas paranoja...
Ja myśle ,że jakby zobaczyli gówno w kiblu ,to by sie miedzy soba klocili czy jest czarne czy brazowe i skakali by sobie z tego powodu do gardeł.
Nazwałem ich banda debili ,bo ich działalność nie przynosi żadnych pozytywnych efektów , jest tylko notoryczne pieniactwo i prowokacja w stylu rozdamy rosyjskim piłkarzom i turystom ulotki że Putin zamordował nam prezydenta
Piramidalne bzdury to znajdują się w raporcie MAK-u i Twojego "wodza" (jak już się takimi tytułami chcesz posługiwać).

Cały czas piszesz, że to PiS sobie coś wymyśli bo to oczywiście niemożliwe, żeby swoją wersję po prostu wymyśliło PO Zabawny jesteś

Nie odpowiedziałeś, czy takiego specjalistę jak Binienda także nazywasz idiotą? Dlaczego Ci wielcy eksperci z komisji Millera boją się konfrontacji z profesorem? Dlaczego naukowcy polscy podpisują się pod badaniami Biniendy?

Działania tej "bandy debili" nie mogą przynieść skutku z powodu działań rządu polskiego, który zaniedbał wiele rzeczy po katastrofie.
Arapaho
Senior Member
 
 
Od: 06.2004

Offline

Ignoruj użytkownika Pomoc
#17563
Stary 05.06.2012, 21:23
AS82 napisał(a):Wyświetl post
Właśnie sęk w tym ,że o smoleńsku zostało już napisane wszystko co ślina na język przyniesie ,piramidalne bzdury o rozpylaniu Helu itp. i wszystko ma być uwiarygodnione bo jest konflikt PIS vs PO, nie bardzo rozumiem . To ze PO opisało katastrofę w ten sposób ,że : samolot w ogole nie powinien tam leciec , ze nie bylo warunków do lądowania ,że piloci popełnili błąd , że samolot zahaczył przed lądowaniem o drzewo/drzewa ,to my jako że jesteśmy z PISu i wszedzie ,w kazdej dziedziny życia musimy włączyć swój jałowy spór polityczny ,to nasza wersja bedzie taka ze : były dwa wybuchy ,Ruscy dobijali rannych , Komorowski ma krew na rękach itd. ? To jest jakas paranoja...
Ja myśle ,że jakby zobaczyli gówno w kiblu ,to by sie miedzy soba klocili czy jest czarne czy brazowe i skakali by sobie z tego powodu do gardeł.
Nazwałem ich banda debili ,bo ich działalność nie przynosi żadnych pozytywnych efektów , jest tylko notoryczne pieniactwo i prowokacja w stylu rozdamy rosyjskim piłkarzom i turystom ulotki że Putin zamordował nam prezydenta
Ty na poważnie jesteś niereformowalny - o błędach pilotów i drzewie jest taka masa dowodów je obalających że nawet najprostszy czub z wyksztalceniem podstawowym by już nie powielał propagandy Ryżego Donia i zastanowił się 5 minut co gada. A ten zamknie oczy i recytuje przez kolejne miesiące brednie wrzucone żeby szkalować Polskę i zwolenników opozycji. POdejrzewam że nawet jak prokuratura by powiedziała że to nie wina pilotów i brzózki to pojawił by się AS-5 zeta za post-82 - i klepał co mu kazali

A Amerykanie jadą z nami dalej tym razem " dzisiątki tysięcy Polaków w obozach wymordowało miliony żydów" .Do tego doprowadza Polska ignoracja i klasa polityczna

Cytat:
Jak informuje korespondent Radia Zet Piotr Milewski amerykańska dziennikarka Debbie Schlussel umieściła na swoim blogu wpis, który obarcza Polaków winą za zaplanowaną i dokonaną przez Niemców zagładę Żydów. Milewski informuje:


Amerykańska dziennikarka krytykuje Polaków za reakcję na słowa Baracka Obamy o "polskich obozach śmierci". Debbie Schlussel napisała na swoim blogu, że "oburzenie na pseudo-gafę Obamy jest śmiechu warte, bo Polacy wymordowali miliony Żydów".

W tekście o wpadce Obamy Debbie Schlussel zestawia wizerunki polskiego godła i swastyki oraz twierdzi, że Polak wydał jej dziadka Niemcom za „butelkę whisky”.

Kubeł pomyj, bzdur i nienawiści, który wylała nie zasługiwałby na uwagę, gdyby autorka nie publikowała w takich gazetach jak "New York Post", "Wall Street Journal" i "Washington Times". Tyle, że od pewnego czasu redaktorzy ostrożnie podchodzą do jej tekstów.

Nie udało jej się zrobić kariery politycznej, choć do Narodowej Organizacji Młodych Republikanów wstąpiła już jako nastolatka. Twierdzi, że jej przeciwniczka sfałszowała wybory do Izby Reprezentantów Michigan.

Poza Polakami obsesyjnie nienawidzi muzułmanów, gejów i wszelkiej maści „lewaków”. Pakistańczyków określała publicznie obelżywym epitetem Pakis. Twierdziła też że porwana w Iraku dziennikarka Jill Carrol nienawidzi Izraela i Ameryki a sympatyzuje z porywaczami.


W tekście Debbie Schlussel, który do dziś widnieje na jej blogu, aż roi się od dowodów całkowitej ignorancji historycznej.Autorka stwierdza, że wybuchnęła śmiechem gdy przeczytała o tym iż polskiego premiera zabolało sformułowanie Obamy o polskich obozach śmierci i że oczekuje więcej niż wyrażenia żalu. Stwierdza:


To jakieś żarty? On czuje się urażony przez sformułowanie "polskie obozy śmierci"? Um, a gdzie one były? Kto pomagał je obsługiwać Who, łapać i zamykać w obozach żydowskich obywateli, by wkrótce zamienili się w popiół i dym?


I dalej:


Polacy zamordowali miliony Żydów, zachowali wiele obozów zagłady, w których zginęło setki tysięcy rodzin żydowskich. Tego nie zrobili tylko naziści. Brały w tym udział dziesiątki tysięcy chętnych Polaków i nie tylko. Obama nie popełnił żadnej gafy! Gorliwi kaci Polski zajęli znaczące miejsce wśród katów Hitlera.

(...) To jest powód, dla którego Polska była tak łatwo okupowana przez Niemców. Tak, wiem- oni "po prostu wykonywali rozkazy". Tylko wykonywali rozkazy gdy wyłapywali Żydów i pomagali przy komorach gazowych. Jak gdyby naziści z Niemiec zrobili to sami! Polska policja chętnie współpracowała z SS w łapaniu Żydów. Polska policja brała udział w uruchamianiu i obsłudze obozów śmierci. Fakty są uparte.
Ostatnio edytowane przez Arapaho : 05.06.2012 o godz. 21:30.
...........................
– Panie marszałku, a jaki program tej partii?
– Najprostszy z możliwych. Bić ....y i złodziei, mości hrabio.
Opis: rozmowa hrabiego Skrzyńskiego z Piłsudskim na temat możliwości założenia przez Piłsudskiego partii politycznej
wislak68
Senior Member
 
Od: 11.2007

Offline

Ignoruj użytkownika Pomoc
#17564
Stary 05.06.2012, 21:29
Szpen napisał(a):Wyświetl post
wiesz, moje dane można łatwo sprawdzić, Twoich nie, bo są wymyślone w Twojej głowie. Prawda jest taka, że jebnąłeś głupotę i teraz wycofujesz się rakiem, odwracając uwagę od meritum, a skupiając się na poniżaniu.

Chłopcy po budowlance i inżynierii orazza krótkich spodenkach mają z Ciebie niezłą pompkę.
No teraz to mnie Szpeniku naprawde zaintrygowałeś
Dyskusja rozpoczęła się od tego czy asfalt na odcinku A2 pomiędzy Łodzia i Warszawą był układany na mokrej nawierzchnii. Ty stwierdziłes że napewno nie bo Twoi przyjaciele w krótkich majtkach tego pilnuja a ja napisałem że zapewne tak (bo w Warszawie pada a terminy gonią). Po czym z czystej ciekawości upewniłem się (powiedzmy że u źródła) czy mam rację. Miałem. Dlatego szalenie ciekaw jestem w jaki sposób można łatwo sprawdzić Twoje dane? Naprawde interesuje mnie w jaki sposób za pomocą zdjęcia tudzież filmiku zamieszczonego na forum można udowodnić że asfalt nie był kładziony w trakcie deszczu Wyjaśnij to proszę.
Jeśli chodzi o moją tezę to oczywiście można ją będzie bardzo łatwo zweryfikować. Po zimie. Asflat kładziony na mokrą nawierzchnię z 90% pewnością będzie pękać na wskutek mrozów. To o je.. i wycofywaniu rakiem to jak rozumiem taka Twoja typowa stylistyka ujawniająca się w momentach frustracji. Oczywiście z niczego się nie wycofuję, zauważam natomiast że to Ty próbujesz przykryć swoją niepewność opartą o wątpliwe rewelacje chłopaków w portaskach odrobiną agresji i konfabulacji. Zapewne wydaje Ci się że w ten sposób wyglądasz bardziej wiarygodnie .
Pompka chłopaków w krótkich spodenkach jeżdżacych na rowerach za rozściełaczem śmieszy mnie geometrycznie .
Ostatnio edytowane przez wislak68 : 05.06.2012 o godz. 22:46.
Drozd
Senior Member
 
Od: 03.2005
Skąd: North-east KR

Offline

Ignoruj użytkownika Pomoc
#17565
Stary 05.06.2012, 21:31
Szkoda tłumaczyć. Takiemu nawet nagraniem nic nie udowodnisz bo powie ze Macierewicz sfałszował. Ruskich wybijających szyby we wraku też nie widział, odpucowanego fragmentu na drugą rocznicę też nie widział. Słowem ślepy na rzeczywistość.
Hej Nasz TS !!
AS82
Banita
 
 
Od: 07.2005
Skąd: Krk

Offline

Ignoruj użytkownika Pomoc
#17566
Stary 05.06.2012, 21:32
serek.c2 napisał(a):Wyświetl post
Piramidalne bzdury to znajdują się w raporcie MAK-u i Twojego "wodza" (jak już się takimi tytułami chcesz posługiwać).

Cały czas piszesz, że to PiS sobie coś wymyśli bo to oczywiście niemożliwe, żeby swoją wersję po prostu wymyśliło PO Zabawny jesteś

Nie odpowiedziałeś, czy takiego specjalistę jak Binienda także nazywasz idiotą? Dlaczego Ci wielcy eksperci z komisji Millera boją się konfrontacji z profesorem? Dlaczego naukowcy polscy podpisują się pod badaniami Biniendy?

Działania tej "bandy debili" nie mogą przynieść skutku z powodu działań rządu polskiego, który zaniedbał wiele rzeczy po katastrofie.
To wypowiedzcie wojne Rosji bo Anodina napisała ,że Błasik miał alkohol we krwi (czemu w sumie chyba definitywnie nie zaprzeczono )
Co ten Binienda wyjaśnił ? Że brzoza nie mogła przeciąć skrzydła i co w zwiazku z tym ,ma to byc kolejny dowód na to ,że Tusk i Komorowski to zdrajca a Putin morderca ? Z czego co wiem to tego Biniende chcieli zaprosic do prokuratury ,żeby prawdopodobnie pod przysiegą złożył swoje zeznania i opinie w kwestii tego wypadku to sie chlop przestraszył i odmowił.
Powiedz mi jaki skutek ma rozdawanie ulotek Rosjanom i innym zagranicznym turystom ulotek w stylu "Putin to morderca ,ale wam z tego powodu wspolczujemy" ? To tak jakbyś zaprosił do siebie na obiad sierote z domu dziecka i mu powiedział "Jesteś bekartem ,ale to nie twoja wina "
serek.c2
Socios Wisła Kraków
 
 
Od: 03.2004
Skąd: Chrzanów

Offline

Ignoruj użytkownika Pomoc
#17567
Stary 05.06.2012, 21:38
AS82 napisał(a):Wyświetl post
To wypowiedzcie wojne Rosji bo Anodina napisała ,że Błasik miał alkohol we krwi (czemu w sumie chyba definitywnie nie zaprzeczono )
Co ten Binienda wyjaśnił ? Że brzoza nie mogła przeciąć skrzydła i co w zwiazku z tym ,ma to byc kolejny dowód na to ,że Tusk i Komorowski to zdrajca a Putin morderca ? Z czego co wiem to tego Biniende chcieli zaprosic do prokuratury ,żeby prawdopodobnie pod przysiegą złożył swoje zeznania i opinie w kwestii tego wypadku to sie chlop przestraszył i odmowił.
Powiedz mi jaki skutek ma rozdawanie ulotek Rosjanom i innym zagranicznym turystom ulotek w stylu "Putin to morderca ,ale wam z tego powodu wspolczujemy" ? To tak jakbyś zaprosił do siebie na obiad sierote z domu dziecka i mu powiedział "Jesteś bekartem ,ale to nie twoja wina "
Nie wiem czy Ty jesteś uparty, odporny na fakty, piszesz za kasę te swoje posty czy jesteś po prostu głupi?

Kończę z Tobą dyskusję, bo jeśli zadajesz takie pytanie: "Co ten Binienda wyjaśnił ? Że brzoza nie mogła przeciąć skrzydła i co w zwiazku z tym" to jest z Tobą bardzo źle i dalsza wymiana poglądów sensu nie ma.

edit. czytając Twój kolejny odkrywczy post muszę Ci poradzić, byś uważniej śledził wpisy w wątku o Smoleńsku, bo po prostu się wygłupiasz pisząc swoje mądrości.
Ostatnio edytowane przez serek.c2 : 05.06.2012 o godz. 21:49.
AS82
Banita
 
 
Od: 07.2005
Skąd: Krk

Offline

Ignoruj użytkownika Pomoc
#17568
Stary 05.06.2012, 21:47
serek.c2 napisał(a):Wyświetl post
Nie wiem czy Ty jesteś uparty, odporny na fakty, piszesz za kasę te swoje posty czy jesteś po prostu głupi?

Kończę z Tobą dyskusję, bo jeśli zadajesz takie pytanie: "Co ten Binienda wyjaśnił ? Że brzoza nie mogła przeciąć skrzydła i co w zwiazku z tym" to jest z Tobą bardzo źle i dalsza wymiana poglądów sensu nie ma.
Ruscy mi płacą rublami za posty

Ilu było ekspertów wczesniej ,którzy pokazywali zdjecia samolotów ,które przy lądowaniu zahaczyły o drzewo , czesc z nich miała całkowicie przeorane skrzydło bądż kadłub .Nie wiadomo jednak czy w tym przypadku tak było i ten Binienda może mieć rację ,że brzoza nie rozcięła skrzydła ale na litość boską 96 osób nie zgineło z tego powodu czy brzoza przeciela skrzydlo czy nie , tylko z powodu ze uderzyli o ziemie . Jeszcze co do uderzenia o drzewo to chyba nie było to jedno drzewo bo z tego do czego sie poniekad przyznal Macierewicz to na torze lotu Tupolewa było połamanych pare czy parenascie drzew, ale Macierewicz mówił ,że nie można wykluczyć ,że to lądujący przed Tupolewem Ił ich nie ściął
Belzebub
Senior Member
 
Od: 08.2007
Skąd: ULTRA C

Offline

Ignoruj użytkownika Pomoc
#17569
Stary 05.06.2012, 23:44
Być może ten wywiad pojawił się już w tym temacie, ale chyba wart jest przeczytania..

Cytat:
W dzisiejszym świecie rządzi kasyno!
Autor Roman Mańka
Wywiad opublikowany na portalu: gf24.pl
Poniedziałek, 14. 03. 2011 13:36

Z Januszem Szewczakiem, głównym ekonomistą SKOK rozmawia Roman Mańka.

W tym roku kończy się pierwsza kadencja rządu Donalda Tuska. Jak Pan ocenia politykę tego rządu? Jak można mijające cztery lata podsumować?
Zanim zaczniemy oceniać ostatni czteroletni okres rządów PO-PSL, chcę powiedzieć jedno zdanie o całym procesie transformacji. Bo tu się – moim zdaniem – kończy pewien model rozwoju gospodarczego Polski.

Mówię o koncepcji opartej na trochę bajkowym systemie, na systemie wiary w cuda, opartej na dwóch kluczowych zasadach: Pierwsza, to sprywatyzujmy wszystko a będzie dobrze, pozbędziemy się wszystkich kłopotów gospodarczych i finansowych, itd. To różnie w przeszłości przebiegało, ale my jako kraj generalnie majątek narodowy wyprzedaliśmy – zwłaszcza ten wartościowy.

Nie mamy dzisiaj majątku?

Nie mamy dzisiaj majątku. Około 80 proc. wartości najbardziej dochodowego majątku narodowego (czyli sektor bankowy, finansowy, ubezpieczeniowy, handel wielkopowierzchniowy) zostało sprzedane (firmy produkcyjne, petrochemiczne). I raptem wskutek tego procederu – nie nazywam tego nawet prywatyzacją, ponieważ była to raczej wyprzedaż przedsiębiorstw, które trafiały w ręce państwowych firm, tyle że o zagranicznym kapitale – uzyskaliśmy około 140 mld zł przez 20 lat. Tak naprawdę dzisiaj, gdybyśmy chcieli odkupić trzy duże banki (takie, jak PKO S.A., BZ WBK, PKO BP), prawdopodobnie musielibyśmy wyłożyć taką samą sumę – podkreślam za trzy duże banki, a nie za cały majątek narodowy. Co z resztą…? Mało tego – teza „sprzedajmy wszystko” lansowana głównie przez Balcerowicza i liberałów gdańskich, którzy w początkowym okresie nosili nawet potocznie nazwę „aferałów”, wygląda dziś dramatycznie, ponieważ im więcej prywatyzowaliśmy, tym większe mieliśmy długi.

Gdzie w takim razie pieniądze?

To pytanie za sto punktów. Natomiast chcę podać dokładne przykłady, które tego dotyczą. W 1991 r. na początku prywatyzacji, gdy zaczynaliśmy, sprzedaliśmy majątek za około 1,5 mld zł, w przeliczeniu na dzisiejsze pieniądze, a dług publiczny wynosił wtedy około 65 mld zł. W latach 2000-2001, kiedy Leszek Balcerowicz posiadał znaczący wpływ na politykę gospodarczą, z prywatyzacji dostaliśmy około 30 mld zł, ale dług wzrósł już do 314 mld. W latach 2009-2010 (kiedy premier Donald Tusk i minister Aleksander Grad prywatyzowali firmy) sprzedaliśmy za około 30 mld. zł, a dług publiczny wzrósł do 800 mld. Czyli teza Balcerowicza się nie potwierdza.

Gdzie są te pieniądze?

Zostały utopione w kolejnej „czarnej dziurze” i wytransferowane za granicę.

Do kogo?


Proszę pamiętać, że gdzieś od początku 2000 roku przeprowadziłem obliczenia w ramach tak zwanej pozycji bilans błędów i opuszczeń w bilansie obrotów płatniczych z zagranicą. Ta pozycja bilans błędów i opuszczeń jest to – można powiedzieć skala realnego odpływu kapitału z Polski, czyli coś, co umyka statystykom, co oznacza transfer zagraniczny, który się gdzieś nie skwalifikował. Ten odpływ w latach 2004-2010 szacuję na 221 mld. zł.

Mówi Pan o ogromnej skali?

To jest sporo! To jest ogromna skala. To jest około 50 mld. euro, czyli nawet dwukrotnie więcej niż dostaliśmy netto z Unii w tym samym okresie.

Dlaczego rządy miałyby transferować te pieniądze zagranicę?


To nie rząd transferuje. To nie rząd... To jest takie – można powiedzieć – korygujące rozliczenie, które zawiera cały szereg transakcji umykających pewnym klasyfikacjom, są one formułą pewnego transferu kapitałów pod różną postacią: cen transferowych, wypłaty dywidend, spekulacji walutowych, wypłaty wynagrodzeń, zakupu licencji, zmian logo, konsultingu itd.. Ale sensem tego jest realny odpływ „kasy”, wypływającej z naszego kraju. Nieważne gdzie, w którą stronę, do kogo – ale wypłynęła. To pokazuje skalę strat, które na prywatyzacji zostały dokonane. Nie jestem ani przeciwnikiem prywatyzacji, ani przeciwnikiem kapitału zagranicznego. Natomiast każda formuła wyprzedaży majątku powinna być racjonalna, powinna mieć jakiś długofalowy sens i powinna nam się po prostu opłacać.

Ale z tego co Pan mówi wynikałoby, że kolejne ekipy prowadziły politykę niezgodną z interesem narodowym. To zarzut o wielkim ciężarze gatunkowym.

Absolutnie! Nie tylko niezgodną z interesem narodowym, ale ja bym powiedział, że w dużej mierze niezgodną ze zdrowym rozsądkiem i kalkulacją biznesową. Bo jeśli okazuje się, że KGHM liberałowie spod znaku KLD chcieli sprzedać na początku lat dziewięćdziesiątych za 400 mln zł, a dzisiaj 20-30 proc. akcji tego samego przedsiębiorstwo jest warte ok. 30 mld, które rocznie daje około 4 mld. samych podatków, to można tak powiedzieć. Zwłaszcza gdy dzisiaj cały ten sprywatyzowany na rzecz kapitału zagranicznego – sektor bankowy w Polsce daje też rocznie ok. 4 mld zł podatków. Jest też inny przykład. BZ WBK sprzedaliśmy za 3 mld zł irlandzkiemu bankrutowi – bankowi AIB. Za 3 mld sprzedaliśmy kontrolę na tym bankiem, a w końcu 2010 r. chcieliśmy przez państwowe PKO BP kupić ten bank. Proszę zgadnąć za ile? Za 13 mld zł. Kontrole nad PZU sprzedaliśmy Eureko za 3 mld zł, żeby się od nich uwolnić w 2010r. musieliśmy wydać na razie ok. 18 mld zł. Jeśli potrafiliśmy sprzedać kontrolę nad takim bankiem (z tradycjami, z pieniędzmi w środku jak Pekao SA ) za około 3 mld zł, a w 2010 r. zaledwie 3 proc. tego banku sprzedaliśmy za 1,1 mld zł, to już nie jest tylko głupota, to jest zdrada.

Jest Pan zwolennikiem tego, żeby banki pozostały w polskich rękach?

Ważne jest to, co padło w Pana wywiadzie z A. Gudzowatym. Niewątpliwie obydwaj wychodzimy z różnych środowisk. Ten wielki przedsiębiorca, nazwał (w rozmowie z Panem) sprzedaż banków – „harakiri”. Ja myślę, że jego ocena jest dosadna i prawdziwa. To jest kwestia prawdziwego patriotyzmu, który w tej postawie widzę. Jeżeli coraz więcej osób tak to widzi – to jest to coś znacznie groźniejszego w skutkach i bardzo dalekosiężnego.

A zna Pan trochę świat?

Tak! Zdecydowanie!

To proszę powiedzieć, czy w innych państwach dzieje się podobnie?

Absolutnie nie! Jedynym krajem w Europie, w którym praktycznie pozbyto się własnego sektora bankowego stały się Węgry, które dzisiaj mają premiera Orbana i które „odkręcają” wszystko, co głupiego i szkodliwego zostało zrobione. Natomiast jeżeli chodzi o państwa Unii Europejskiej – własność prywatna kapitału zagranicznego w sektorze bankowym z reguły nie przekracza 20-30 proc., a mamy państwa, gdzie jest to zaledwie kilka procent. A więc my się nie mamy z kim porównywać. Uważam, że prywatyzacja polskich banków, na przestrzeni ostatnich dwudziestu lat stanowi największą zbrodnię ekonomiczną ostatniego sześćdziesięciolecia w Europie.

Użył Pan słowa zbrodnia?

Bo to jest zbrodnia ekonomiczna. Dlatego, że system bankowy stanowi krwioobieg gospodarki, wszędzie na świecie. Jeżeli my się pozbywamy tego krwioobiegu, to wiadomo, że to wcześniej czy później musi się skończyć katastrofą, zapaścią. I my bardzo usilnie w tę stronę (czyli tej katastrofy) zmierzamy.

Zapytam inaczej – a co jest powodem takiego działania ze strony tych, którzy rzekomo kierowali opisywanym przez Pana procederem: naiwność, czy celowe działanie? Jakby Pan to ocenił?

Na pewno nie naiwność. Myślę, że zła wola, bark profesjonalizmu, brak wyobraźni skutków, takie podejście odnoszące się do teraźniejszości wyłącznie, uwzględnianie tylko to co jest dzisiaj, a nie to co będzie za dwadzieścia lat. No i na pewno chęć zasłużenia się, zaprzaństwa i sprzedajności, chęć bycia na salonie, chęć zaskarbienia sobie wdzięczności obcego kapitału, czy potężnych struktur finansowych.

Czyli uważa Pan, że to tradycja kompradorska była kluczowym czynnikiem?

Zdecydowanie tak! Myślę, że jeśli Polska ma istnieć dalej, jako dość duże państwo, to nie unikniemy konieczności odkupienia tego, co głupio i tak tanio wyprzedaliśmy. Tylko to potrwa znacznie dłużej i będzie nas dwukrotnie, trzykrotnie, czy czterokrotnie więcej kosztowało. Ta druga bajkowa teza, takiego mitu cudacznego, roztaczana nieco później, bo w 2004 r. – opierała się na dogmacie, że jak wejdziemy do Unii Europejskiej – Unia da nam pieniądze i wszystkie problemy zostaną rozwiązane. Nie będzie się czym martwić. Po prostu będziemy tak samo bogaci jak Niemcy, Szwajcarzy, Francuzi. Wszyscy ci, którzy mieli jakiekolwiek wątpliwości, którzy dokonywali jakiegoś bilansu, jakiegoś szacunku, jakichś wyliczeń – byli uznawani za „oszołomów”, „ignorantów”, żeby nie powiedzieć jeszcze gorzej.

To kto miał rację „oszołomy”, czy „salonowcy”, bo nie mogę tego problemu jakoś rozstrzygnąć?

Fakty pokazują tak: ten bilans wpływów unijnych do tej pory netto, to jest około 27 mld euro. Czyli stanowi to prawie dwukrotnie mniej, niż napłynęło począwszy od 2004 r.
do Polski od Polaków pracujących zagranicą, inaczej mówiąc naszych gastarbaiterów. Bo w tym czasie napłynęło do nas około 40 mld euro. Mało tego – podkreślam – w tym okresie z Polski wypłynęło w ramach bilansu obrotów płatniczych, a więc pod pozycją bilans błędów i opuszczeń aż 50 mld euro. Mamy deficyty handlowe rocznie w granicach 50 mld zł., czyli to też jest kilkanaście mld euro.
I ciążą na nas zobowiązania, podpisaliśmy weksle na następujące wydatki: na ochronę klimatu i zakup pozwoleń na CO2 – rzędu około 100 mld. zł. do 2013 r., a dalej (po przekroczeniu tej cezury) – na kwoty rzędu prawie 14 mld rocznie, aż do 2030 r.. Taki będzie koszt wszystkich zakupów tych klimatycznych kwestii, czyli zakupu zezwoleń na CO2. Musimy zainwestować w energetykę, która wymaga gruntownej modernizacji, a którą właśnie wyprzedajemy już do końca – niektórzy mówią, że będzie to kwota od 130 do 200 mld zł., żeby zadośćuczynić normom unijnym. Musimy wydać około 100 mld w ramach ochrony środowiska (zobowiązania są już podpisane, są weksle), a więc na wywóz śmieci, utylizację odpadów, segregację nieczystości, itd. To urasta do olbrzymich kwot. A na to wszystko dostajemy w twarz, na 11 marca Pan Premier Donald Tusk bardzo liczył, że będziemy uczestniczyć w spotkaniu unijnym tak zwanej siedemnastki, w charakterze obserwatorów w spotkaniu dotyczącym paktu konkurencyjności. Tymczasem dzisiaj jest już odpowiedź, że nawet jako obserwatorów nas tam nie dopuszczą.

Sugeruje Pan, że jesteśmy na peryferiach Europy?


Absolutne peryferie!

Sądzi Pan, że Europa będzie...

Dwóch prędkości, absolutnie Europą dwóch prędkości.

Czyli mur berliński jeszcze stoi?


Powiedziałbym nawet, że zaczyna odrastać. Ale ta teza o Unii Europejskiej, to kolejna taka bajka, że kwestia przynależności unijnej rozwiąże nam wszystkie problemy. Oczywiście fajnie jest dzisiaj bez paszportu przejechać przez granicę, odpocząć w austriackich Alpach – tylko, że najpierw trzeba na to zarobić. A kolejny problem pojawia się przy okazji pytania – w jaki sposób my mamy na to zarabiać? Dlatego, że zaczynamy mieć – mimo totalnej wyprzedaży majątku narodowego – poważne kłopoty. A tak naprawdę, po takiej totalnej wyprzedaży majątku narodowego, jakiej Polska dokonała w ostatnich dwudziestu latach – powinniśmy mieć nie problem z emeryturami, tylko znacząco podwyższyć te świadczenia, czyli powinniśmy mieć wyższe świadczenia socjalne, nowoczesne autostrady, sprawne, czyste i nowoczesne szpitale, dobrze opłacanych nauczycieli. Bo wyprzedaliśmy praktycznie wszystkie rodowe srebra, a więc wydaje się, że należałoby oczekiwać znaczącej poprawy standardu życiowego Polaków. Tymczasem – proszę zauważyć – że właściwie dzisiaj widzimy Polskę nie z nową, zbudowaną infrastrukturą majątkową, tylko w gruncie rzeczy z supermarketami. Co myśmy zbudowali? Nie mamy autostrad, nie mamy dywersyfikacji energetycznej, nie mamy nowoczesnej, innowacyjnej gospodarki, innowacyjnych technologii. Nakłady na naukę są żenujące a poziom opieki zdrowotnej dramatyczny.

Proszę powiedzieć konkretnie, jaki jest poziom zadłużenia Polski?
Jak Pan to ocenia?


Mimo wyprzedaży majątku mamy tylko wielkie, gigantyczne długi o jakich się nawet Gierkowi się nie śniło.
Można oczywiście na tego Gierka napadać i mieć go za nic, ale trzeba wiedzieć, że on nas zadłużył realnie na 25 mld dol. i te długi spłacaliśmy prawie trzydzieści lat, ale coś jednak zbudowano.
Teraz wyprzedaliśmy cały majątek, a długi mamy – już mówię – 260 mld dol. długów zagranicznych.
Gierek, to jest pikuś – on miał 25 mld dol., oczywiście popełniał błędy, co do rozwoju przemysłu ciężkiego, ale on miał 25 mld, a teraz jest 260 mld dol. długów zagranicznych.
Przypominam, że Argentyna przewróciła się w 2001 r., zbankrutowała mając raptem 100 mld dol. zadłużenia, my mamy 260 mld dol.
Mało tego – mamy gigantyczny, wielki dług wewnętrzny, którego wcześniej nie mieliśmy.
To jest już dzisiaj około 810 mld zł, ale w moim przekonaniu nie jest to wszystko. Dlatego, że Rostowski robi absolutne cuda ze statystyką i kwestiami zadłużenia, ja uważam, że to jest absolutny Pinokio.
Zamiata pod dywan, nie liczy bardzo wielu elementów. Dlatego jemu wychodzi, że nasz deficyt sektora finansów publicznych jest 7,9 proc. PKB, a w mojej ocenie jest 9,5 proc.

Na czym Pan opiera swoje wyliczenia?


Już mówię. Według niego – dług publiczny kształtuje się na poziomie 53,4 proc., a według GUS-u, który policzył nasz dług za 2010 r., według statystyki unijnej Eurostatu (ESA – 95) to jest już ponad 55 proc, a ja twierdzę, że to będzie już dług w przedziale od 57 do 59 proc. do PKB. Bo jeśli doliczymy do tego długu to, co Pan Minister sobie uznał, że nie liczy, czyli deficyt środków unijnych za ubiegły rok – około 14 mld zł.; deficyt ukryty w Krajowym Funduszu Drogowym – rzędu około 30 mld; deficyt ukryty, a właściwie (można powiedzieć) zawłaszczony w Funduszu Rezerwy Demograficznej – to jest za poprzedni rok 13,5 mld. Jeśli do tego doliczymy obligacje, które już na potęgę zaczyna emitować ostatni państwowy bank BGK – to już na początku stycznia jest 5 mld. zł.. Jeśli do tego doliczymy pożyczki ZUS-owskie – to też jest koło 5-6 mld (zawsze, tu nie ma w ogóle dwóch zdań). Kolejne 50 mld zł bierze się z poręczeń i gwarancji – tego do długu Pan minister J. Rostowski nie liczy. Wie Pan dlaczego? Dlatego, że oczywiście – można powiedzieć, że to trzeba będzie brać pod uwagę wtedy, kiedy te poręczenia staną się wymagalne. Ale czy mogą się stać? Oczywiście, że tak! Na przykład olbrzymie poręczenia i gwarancje dla PKP. To nie jest wszystko jeżeli chodzi o zadłużenie. Proszę sobie wyobrazić, że nawet te rzekomo świetnie sprywatyzowane, fantastycznie zarządzane zagraniczne banki komercyjne w Polsce same mają około 40 mld euro długów, czyli 160 mld zł. Oczywiście u swoich matek, w centralach, w innych światowych instytucjach ale są zadłużone. Szpitale są zadłużone na ok. 9 mld. zł, koleje na jakieś 7 mld, kopalnie też mają długi. Już nie mówię o gigantycznym zadłużeniu Polski i Polaków w tej chwili. Proszę sobie wyobrazić, że jako gospodarstwa domowe mamy prawie 500 mld zł zadłużenia, z tego 33 mld to są już kredyty oraz długi przeterminowane i zagrożone, czyli właściwie nie do odzyskania. Jeśli chodzi o firmy, skala kredytów zagrożonych – to jest 27 mld zł.
Do tego dochodzi – tykająca bomba z opóźnionym zapłonem, której lont w każdej chwili może zostać odpalony – to jest blisko 500 tys. Polaków w kredytach hipotecznych-mieszkaniowych w walutach zagranicznych.
To jest mniej więcej kwota 170 mld zł. Mówimy tu tylko o kredytach walutowych. Czyli najmniejsza zmiana kursu franka (a dzisiaj mamy z taką do czynienia), podniesienie stóp procentowych w Szwajcarii (co nas za chwilę czeka) spowoduje, że na tych dużych stadionach, które budujemy na Euro 2012 będą mogli niektórzy rozbić namioty, żeby gdzieś przemieszkać.

Powtórzy się fenomen Stadionu Dziesięciolecia? Tak Pan sugeruje?

Nie w tym sensie, co dawniej, tylko mówię, że tak naprawdę na tych obiektach znajdą się Ci, którzy stracą własne mieszkania z powodu znaczących podwyżek kursów walut, bo nie będą mieli gdzie zamieszkać. Tym bardziej, że to wygląda w tej chwili tak, że osoby, które wzięły kredyty – mimo, że je spłacają już kilka lat – mają więcej do spłacenia niż wzięli.
Ale gdyby tu, na Pana miejscu, siedzieli prof. Balcerowicz, komisarz Lewandowski czy inni zwolennicy liberalnej doktryny, to oni by powiedzieli Panu, że nie było innej alternatywy, że nie było innej drogi, którą można by podążać.
Oni twierdzili zawsze, że prywatyzowali polskie przedsiębiorstwa po to, żeby je uratować przed upadkiem, gdyż obcy kapitał inwestował pieniądze w gospodarkę?

Ja mogę powiedzieć, że na pewno prof. L. Balcerowicz by tutaj nie siedział, bo on nie lubi dialogu i konfrontacji. On lubi wygłaszać monologi – że tak powiem – wyłącznie bez żadnego sprzeciwu i wątpliwości. A więc po pierwsze by tutaj nie siedział, a po drugie nie było innej drogi – znany w historii postacie, które tak mówiły. Dzisiaj Leszek Balcerowicz i K. Rybiński wypowiedzieli wojnę rządowi w sprawie OFE

Ale zastanówmy się realnie – była inna droga?

Jest wiele przykładów w Europie, kiedy zastosowano inne mechanizmy niż my wychodząc z komunizmu.
Na przykład Słowenia implementowała całkowicie inny mechanizm, jeżeli chodzi o sektor finansowy oraz banki. Utrzymała swoje udziały 51 proc. w tych bankach i je kontrolowała.
Podobnie Hiszpania po dyktaturze Franco, wstępując do Unii Europejskiej nie sprzedała wszystkich swoich banków. Wprost przeciwnie, zostały one skonsolidowane, dokapitalizowane i dzisiaj mamy hiszpańskie banki w Polsce, a nie polskie w Hiszpanii, nie mówiąc już o modelu krajów skandynawskich.
Mało tego – nam zaserwowano pewną koncepcję gospodarczą, polegającą na założeniu, że mamy być szczęśliwi, bo będziemy pracować w dobrze zorganizowanych oraz zarządzanych zagranicznych firmach i to nam powinno wystarczyć.
Brak ambicji, brak chęci dążenia do stworzenia z Polski liczącego się podmiotu gospodarczego.
Przecież my dzisiaj nie mamy żadnej dużej polskiej firmy, żadnej znaczącej polskiej marki finansowej. Weźmy choćby pierwszy z brzegu przykład – skandal z prywatyzacją PZU.

Ale mamy „zieloną wyspę”...

Nie mieliśmy i nie mamy „zielonej wyspy”. To zwykła bajka. Dziś to już raczej są ruchome piaski. Tu nie ma żadnej „zielonej wyspy”.
To był kompletny pic na wodę fotomontaż. Fakt, że w Polsce rośnie produkcja przemysłowa, a nawet statystycznie zwiększa się wzrost gospodarczy, to kompletnie się nie przekłada na naszą zamożność, na skalę dochodów podatkowych, jak i na spadek bezrobocia.

Jak to się dzieje, że amerykańska gospodarka już przy niecałych 2 proc. PKB potrafi tworzyć miejsca pracy, a polska przy 4,5-5 bardzo słabo dynamizuje ten proces?

Uważam, że dopóki my w Polsce nie zaczniemy cenić dobrych pracowników i godziwie ich opłacać, to będzie postępujące dziadostwo i coraz bliższa perspektywa bankructwa. Nie może być tak w zjednoczonej Europie, że kasjerka w Lidlu po stronie polskiej zarabia 1,200 zł a po drugiej stronie rzeki, w tej samej firmie, w tym samy Lidlu zarabia 1,200 euro. Dlaczego tak nie może być? Dlatego, że ceny energii elektrycznej, utrzymania mieszkania, ogrzewania, gazu, paliwa, już nie mówiąc o usługach bankowych są u nas często wyższe niż po tej drugiej, niemieckiej stronie. My mamy koszty utrzymania na poziomie europejskim (być może w niewielkich aspektach jeszcze są różnice jeżeli chodzi o niektóre ceny produktów żywnościowych, ale po ostatniej drożyźnie i podwyżkach VAT-u jest już prawie cenowo tak samo), natomiast wynagrodzenia mamy trzy, czterokrotnie niższe. Co to oznacza? To będzie oznaczać, że każdy młody człowiek, który posiada odrobinę oleju w głowie będzie stąd uciekał i nawet na naukę zawodu pojedzie do Niemiec. Bo tam mu dadzą 800 euro, internat i będą go uczyć języka oraz zawodu. Czyli się wynaradawiamy. Polki już wolą rodzić w Niemczech niż w Polsce.

Sądzi Pan, że przegrywamy w Europie demograficznie, że inni nas wchłoną?

Polska dzięki elitom rządzącym od dwudziestu lat sama się likwiduje.
Jednak czy możemy dać wyższe wynagrodzenia? Przecież jest pewien poziom wynagrodzeń, przekroczenie którego spowoduje, że gospodarka nie wytrzyma?

To jest kwestia – skąd brać pieniądze? Jak się nie posiada majątku, to z reguły nie ma się dochodów. Jak się tanio wyprzedaje rodowe srebra, to trudno wyłącznie bazować na napływie kapitału zagranicznego.
Proszę zauważyć, że całe ostatnie dwadzieścia lat, w moim przekonaniu rozwoju w Polsce i tego „dobrobytu” (bo to dotyczy on jedynie małej części społeczeństwa) odbywało się na kredyt, za pożyczone pieniądze. Nam udowadniano, że można się świetnie rozwijać pożyczając pieniądze i że to w ogóle nie niesie ze sobą konsekwencji, że to wszędzie doskonale funkcjonuje.

To jak w takim razie wytłumaczy Pan fakt, że zagranicą, na zachodzie Europy pokazuje się nas, jako przykład udanych przemian?
Przez kilka lat mieszkałem na zachodzie Europy i wiem, jak się tam ocenia Polskę.


Zwłaszcza w tygodniku „The Times” albo w opiniach banków Goldman Sachs i JP Morgan. Oni tak super na nas zarabiają, że byliby ostatnimi niegodziwcami, gdyby o nas źle mówili. To tylko w Polsce jest możliwe żeby Goldman Sachs spekulował na polskim złotym, czyli ograbiał nas z naszych oszczędności i jednocześnie był doradcą rządu w ważnych prywatyzacjach sektora gospodarczego, choć się do tego nie przyznaje.

Konflikt interesów?

Po prostu zamach na jakąś elementarną przyzwoitość i logikę biznesową. To tak, jakby Pan lisa w kurniku za przeproszeniem, który wydusił Panu stado kur, wziął do pilnowania następnego stada gęsi... To tak wygląda. A więc trudno aby nas pewne ośrodki lobbystyczne, czy rozmaite centra spekulacyjne nie chwaliły. My naprawdę jesteśmy takim spekulacyjnym eldorado nad Wisłą – ja to tak nazywam. Bo przecież to jest czysty biznes brać franki w Szwajcarii przy niskich stopach procentowych (prawie na zero, 0,25 procenta,), przerzucić je do Polski, następnie udzielić kredytu hipotecznego we frankach szwajcarskich na 5-6 proc., potem wymienić je na umacniającego się złotego, kupić polskie obligacje – mając zagwarantowane 6,3 proc. i ma Pan dwucyfrowe przebicie, dwucyfrową stopę zwrotu. To jest po prostu samograj! Proszę zauważyć, że żadne media, jedynie „Gazeta Finansowa”, która podejmuje tę problematykę, żadne media (niby profesjonalnie zajmujące się ekonomicznymi kwestiami, jak na przykład „Rzeczpospolita”, jak „Puls Biznesu”, jak TVN) nie podejmują tego problemu. Jak? Jakim to cudem w ramach pozycji bilans błędów i opuszczeń przez ostatnie sześć lat uciekło nam, co najmniej 210 mld zł. z kraju w postaci wypływu kapitału? To nie jest dla nich problem i oni nie podejmują tego tematu. Czy miało jakikolwiek sens ekonomiczny posunięcie ministra finansów J. Rostowskiego, który w grudniu 2010 r. – po to żeby sztucznie obniżyć nasze zadłużenie – wyrzucił w błoto, czyli rzucił na rynek walutowy blisko 4 mld euro oszczędności z rezerw walutowych, w ramach interwencji walutowej, żeby o 5 do 8 groszy jedynie przejściowo obniżyć kurs walut. No przecież to jest chore! Tym bardziej, że ten dług nie został skutecznie zahamowany. To nic nie dało. To są pieniądze, które przejęli spekulanci walutowi. Bo te swapy walutowe to jest po prostu czysta spekulacja.

Twierdzi Pan, że minister Rostowski działa na modłę spekulantów?


Myślę, że niektórzy mogą takie zarzuty stawiać, bo to nie pierwszy przykład. Również w grudniu 2009 r. MF dokonał podobnej operacji na nieco mniejszą skalę. Najpierw się w ogóle do tego nie przyznawał, a dopiero potem – kiedy podniosłem ten temat publicznie w mediach – po kilku miesiącach potwierdzono, że taki fakt miał miejsce.

Ale przecież i w Polsce i w Unii Europejskiej są fachowcy, którzy potrafią liczyć i ich się tak łatwo nie oszuka?

Nie do końca! Najlepiej sytuację pokazuje przykład grecki. Grecy tak to kapitalnie liczyli, że oszukiwali Unię Europejską jak chcieli i najpierw podawali, że mają deficyt sektora finansów publicznych na poziomie 3 proc., a później, jak przyszedł nowy rząd i sprawdził „kwity”, to się okazało, że jest 13 proc... Z dnia na dzień. Więcej – oni brali dotację na produkcję, na uprawy rolne, na oliwki, które były sadzone na pasach pomiędzy autostradami. Z samolotu było zdjęcie, że tam coś rośnie. To nie do końca jest tak, że unijni eksperci umieją kontrolować sytuację. Zresztą Eurostat już ma pewne poważne wątpliwości czy wszystkie statystyki są trafne, zaostrza kontrolę, zarówno po kazusach greckim, jak i irlandzkim, a ostatnio również wysłał kontrolę do Bułgarii (bo nie bardzo wierzy w pewne statystyki). Jest wątpliwość, czy Pan Minister J. Rostowski mówi całą prawdę? On twierdzi, że jest 7,9 proc. deficytu sektora finansów publicznych, a jego urzędnicy, albo inni urzędnicy z otoczenia rządu – uważają, że może być 8,3 proc. albo 8,5 proc. Szacuję, że jest to 9,5 proc., gdy się uczciwie wszystko policzy.

Czyli stanąłby Pan na ubitej ziemi do debaty z ministrem Rostowskim żeby swoją tezę potwierdzić?

Ale nie ma najmniejszego problemu. Kłopot jest w tym, że ci ludzie kompletnie oderwali się od realiów. Ta cała kreatywna księgowość – oni w nią uwierzyli, że tak jest. To, że Pan Minister Rostowski wysyła list do Olli Rehna do Komisji Europejskiej, mówiąc, że on zlikwiduje deficyt finansów publicznych do 3 proc., czyli tak naprawdę zaoszczędzi prawie 100 mld zł., to przecież można tylko pękać ze śmiechu, albo lać krokodyle łzy, patrząc w jakich rękach są od czterech lat finanse publiczne. Myślę, że doczekamy się dramatycznych rozwiązań i że stan polskich finansów publicznych jest znacznie gorszy niż się o tym mówi.

Grozi nam wariant argentyński, o którym Pan wspomniał?

Z jednej strony grozi nam wariant argentyński, a z drugiej węgierski. Czyli taka koalicja różowo-liberalna, na przykład sldowsko-platformerska, która miała miejsce na Węgrzech, gdzie symbolem tego stał się premier Ferenc Gyurcsany, który nieopatrznie wreszcie powiedział prawdę – „kłamaliśmy rano, kłamaliśmy wieczorem, kłamaliśmy cały czas”, gdy idzie o stan naszej gospodarki i w końcu ludzie wyszli na ulice.

Myśli Pan, że w Polsce będzie podobnie, że ludzie też wyjdą na ulice?

To jest nieuniknione! Dlatego, że my zmierzamy absolutnie na dno. Ta jazda na gapę przez ten kryzys się skończyła. Jazda po bandzie za cudze pieniądze, za pożyczone środki też dobiega kresu. My dzisiaj za nasze obligacje dziesięcioletnie płacimy 6,3 proc. żeby zacząć płacić 7 proc. naprawdę nie jest daleko. A to już jest czerwona kartka od rynków! I co z tego, że Pan Minister J.Rostowski sobie wykoncypował, że on teraz będzie nieco mniej pożyczał na rynkach, skoro będzie pożyczał drożej. Co z tego, że on sobie wykoncypował, że na OFE zaoszczędzi 11 mld w tym roku, a w przyszłym 17 mld, bo zmniejszy składki?! Przecież to w niczym nie rozwiązuje problemu. A przede wszystkim nie daje żadnych szans na godziwą emeryturę dla przyszłych Polaków.

Jaka jest Pana ocena reformy OFE?

To jest jeden z największych skandali ekonomicznych. To jest po prostu prywatyzacja systemu emerytalnego, nieudana prywatyzacja, oparta od początku na chciejstwie, kłamstwie i błędnych wyliczeniach. To jest system oparty na koncepcji – z jednej strony, że ludzie będą mieli emeryturę po części z kasyna i po części z długów, bo obligacje to jest przecież zadłużanie, giełda jest w dużej mierze kasynem spekulacyjnym – tam są zyski, ale tam są i straty. W 2008 r. OFE straciły blisko 24 mld zł., bo był kryzys na giełdzie.

Ale nie grały na dużym ryzyku?

Chwała Bogu, ale pomyślmy, że teraz zagrałyby i zainwestowały w kolejny Lehman Brothers pańską emeryturą, no i co by Pan od nich dostał wtedy?! To jest chore do spodu, bo tu w ogóle nikogo nie interesuje sprawa wysokości tych przyszłych emerytur. Rostowskiego i rząd interesuje żeby zmniejszyć dziurę budżetową, a lobbystów OFE (jak i walczącego niezwykle dzielnie i bez litości w obronie OFE – Leszka Balcerowicza) interesuje utrzymanie dotychczasowej pozycji oraz skali dochodów tych prywatnych podmiotów komercyjnych.

A gdzie w tym wszystkim jest obywatel?

Nie ma go tam... Ja od lat proponuję koncepcję rozwiązania tego pata w systemie emerytalnym. Żadne media (mimo, że głoszę to publicznie), ani żadni przedstawiciele władzy nie poprosili mnie o wyjaśnienie tej kwestii, a uważam, że jest kilka rzeczy prostych, które trzeba zrobić, koniecznych, żeby podstawową kwestią były godziwe emerytury. Po pierwsze musi być dobrowolność partycypacji w takim systemie; po drugie trzeba zlikwidować ZUS – w miejsce ZUS-u utworzyć Państwowy Bank Emerytalny, który będzie działał komercyjnie na podobnych zasadach, jak OFE.

A czyją on byłby własnością?

Który byłby własnością państwa. Który by zmuszał do realnej konkurencji prywatne podmioty. Który mógłby inwestować w złoto, w obligacje, w akcje, w co by tam tylko można było. A ZUS należałoby sprowadzić do jedynie czysto biurokratycznej maszynki, która wysyła zawiadomienia i mocno go odchudzić. Ja wolałbym mieć emeryturę
z banku niż z kasyna. I coś trzeba z tym zrobić, bo te emerytury, które dzisiaj po dziesięciu latach rzekomego, genialnego inwestowania przez OFE nam się proponuje 30-50 zł – do tej ZUS-owskiej części emerytury. Czy Pan sobie to wyobraża – po dziesięciu latach inwestowania, że ktoś Panu mówi – „66 zł się należy”. To co za dwadzieścia lat dorzucą jeszcze 80 zł, będzie razem 130 zł. Przecież to jest kpina ze zdrowego rozsądku! To oznacza, że być może nie będzie żadnych emerytur – ani z OFE, ani z ZUS-u, jeżeli to dalej tak będzie wyglądało. To jest kolejna wielka sprawa do rozegrania. Można to naprawić! Trzeba to naprawić!

To by się wtedy sprawdziła przepowiednia Kononowicza, który mówił, że nie będzie niczego...

W jakimś sensie to się powoli zaczyna sprawdzać. Orban na Węgrzech poszedł na całość i stwierdził, że lepiej od razu to przejąć i myśleć, co z tym zrobić. Nasi udają, że coś naprawiają. To jest czysta improwizacja.

Platforma Obywatelska szła do wyborów, jako partia pragmatyczna, wolnorynkowa, liberalna, która miała się zająć gospodarką, głosiła potrzebę sanacji Państwa, konieczność przeprowadzenia najpilniejszych reform.
Dlaczego tego nie podjęła? Dlaczego nie realizuje tych pięknych zapowiedzi, które głosiła? Co się w Polsce stało?


Paradoksalnie najlepsza sytuacja dla przedsiębiorców i dla gospodarki była za czasów poprzedniego rządu. Tylko Platforma oparła swoje rządzenie na takich trzech tezach: pierwsza – że poprzednicy paskudni, a my jesteśmy cudni; druga – ludowi wystarczy Doda i w kranie ciepła woda (żeby było do rymu); i wreszcie trzecia – niech się wali, niech się pali, a my będziemy w piłkę grali. I to jest cały sens tych czterech lat rządów Donalda Tuska. A konsekwencją takiej polityki może być czwarta teza, a więc, że po nas choćby potop, czy ziemia spalona. Tu nikt poważnie do tematu nie podchodzi. Najbliższe lata dla Polski, to nie będzie zabawa! To będą dramatyczne wybory! To będzie realne bankructwo dla podmiotów i dla części zadłużonych gospodarstw domowych – blisko dwa miliony Polaków jest totalnie zadłużonych, jest już bankrutami. Co będzie, jeśli frank będzie kosztował 3,80 zł, a euro 5,50 zł? Przepowiednie dużych banków inwestycyjnych na ten rok – Goldman Sachs, JP Morgan – mówiły, że frank będzie kosztował w tym roku pomiędzy 2,36 a 2,50. A ile jest teraz? 3,10 zł. I nie idziemy w dobrym kierunku.

Dlaczego frank szwajcarski stał się w globalnej gospodarce tak wielkim czynnikiem rozmaitych spekulacji?
Nie ma chyba drugiej takiej waluty, która podlegałaby podobnym fluktuacjom?

Wystarczy trochę znać historię świata. I to wcale nie tę ekonomiczną. Jak były wojny, rewolucje, zamieszki, głód , wszyscy uciekali do bezpiecznej przystani, do Szwajcarii: naziści, terroryści, komuniści Kadafi i inne Mubaraki. Bo to była ta bezpieczna przystań, gdzie ten pieniądz zawsze miał wielką wartość.

Polscy politycy też tam uciekli?

To mogłoby być bardzo ciekawe, gdybyśmy chcieli skorzystać z tej płyty, z tej wiedzy, z której skorzystała kanclerz Angela Merkel. Mieliśmy taką szansę i zdaje się, że dobrowolnie z tego zrezygnowaliśmy.
Oczywiście, że elity mają znaczenie dla każdego kraju, tylko, że te elity (te takie z okresu turbo-kapitalizmu, jakiegoś amerykańskiego, czy brytyjskiego) one obok swoich fortun tworzyły jeszcze muzea, szpitale, sale konferencyjne, teatry. Tu tego nie ma...

Jaką Pan drogę dla Polski proponuje, jako finansista – obserwując przez dwadzieścia lat polską gospodarkę, doradzając różnego rodzaju podmiotom gospodarczym?

Po prostu jestem pełen obaw. Martwię się tym.
Młodzi wyjadą, starzy poumierają.
Trzeba zwołać ratunkowy okrągły stół, żeby na poważnie zastanowić się, co z tą Polską zrobić, czy da się ją ocalić przed bankructwem.

Ale na jaki model rozwoju gospodarczego postawić?

W tej chwili trzeba odrabiać straty, odzyskiwać głupio, tanio wyprzedany majątek narodowy, szukać tych źródeł dochodów i tych możliwości rozwoju, które w dzisiejszym świecie są konieczne, czyli: nowoczesności, innowacyjności, taniej produkcji żywności (bo żywność będzie towarem strategicznym, podobnie jak ropa naftowa).
Dziś świat stoi przed wielkimi przewartościowaniami, przed wielkimi zmianami. Pewne modele tego turbo-kapitalizmu się nie sprawdziły.

Przed globalnym przewartościowaniem?

Globalnym, tak! To nie jest tylko kwestia Północnej Afryki. Głód zajrzy do wielu innych krajów, nie mówiąc już o jakiś spekulacjach.
Finanse tego świata po prostu odeszły od realnej gospodarki, oderwały się kompletnie od obiektywnego podłoża.
Kreuje się absolutnie wirtualne byty finansowe. A to się w ogóle nie przekłada na poziom życia ludzi.
Wie Pan – jeżeli prezes banku Goldman Sachs potrafi dostać premię w wysokości kilkudziesięciu milionów dol., to nic dziwnego, że on może sobie powiedzieć – „to my robimy robotę Boga”.
W dzisiejszym świecie rządzi kasyno – kasyno, w którym krupierzy oszukują. I niestety to ma miejsce również u nas. Będzie ciężko, naprawdę będzie bardzo ciężko.

A kto siedzi przy tym kasynie?

To jest pytanie za milion. Kto siedzi przy tym kasynie?
Myślę, że Ci, którzy realnie rządzą tym światem: wielki biznes; potężne struktury ponadnarodowe; najwięksi mafiozi (pewnie również); być może służby specjalne, niektórych krajów.
Ale jesteśmy dzisiaj tu nad Wisłą i musimy się martwić, czy benzyna będzie dalej po 5 zł, czy może po 6 zł; czy chleb będzie po 8 zł; czy stanie się tak, że będziemy mieli mniej pociągów, dłużej będą jechały, a bilety będą droższe.
Bo my dzisiaj mamy taką perspektywę – polskie państwo dzisiaj nie funkcjonuje, polskie państwo nie wywiązuje się ze swych podstawowych obowiązków wobec obywateli, dużą część obowiązków przerzucono na samorządy, nie dając im odpowiednich pieniędzy: zamyka się szkoły, zamyka się placówki kulturalne, bo nie ma pieniędzy.
A tymczasem te pieniądze fruną przez polskie granice – tak jak mówiłem ponad 200 mld zł w ramach bilansu błędów i opuszczeń, w ramach obrotów płatniczych zagranicę. Czyli dla jednych nie ma, ale dla drugich są.
Ostatnio edytowane przez Belzebub : 06.06.2012 o godz. 12:23.
[][][][]> T S W <[][][][]
hunter
Senior Member
 
Od: 11.2002
Skąd: Kraków

Offline

Ignoruj użytkownika Pomoc
#17570
Stary 06.06.2012, 07:43
AS82 napisał(a):Wyświetl post
Ruscy mi płacą rublami za posty

Ilu było ekspertów wczesniej ,którzy pokazywali zdjecia samolotów ,które przy lądowaniu zahaczyły o drzewo , czesc z nich miała całkowicie przeorane skrzydło bądż kadłub .Nie wiadomo jednak czy w tym przypadku tak było i ten Binienda może mieć rację ,że brzoza nie rozcięła skrzydła ale na litość boską 96 osób nie zgineło z tego powodu czy brzoza przeciela skrzydlo czy nie , tylko z powodu ze uderzyli o ziemie . Jeszcze co do uderzenia o drzewo to chyba nie było to jedno drzewo bo z tego do czego sie poniekad przyznal Macierewicz to na torze lotu Tupolewa było połamanych pare czy parenascie drzew, ale Macierewicz mówił ,że nie można wykluczyć ,że to lądujący przed Tupolewem Ił ich nie ściął
Sritutitu. A ja nadal czekam, żebyś wreszcie łaskawie udowodnił, że Kempa ręczyła za NIEWINNOŚĆ "Starucha".
Drozd
Senior Member
 
Od: 03.2005
Skąd: North-east KR

Offline

Ignoruj użytkownika Pomoc
#17571
Stary 06.06.2012, 10:17
AS82 napisał(a):Wyświetl post
To wypowiedzcie wojne Rosji bo Anodina napisała ,że Błasik miał alkohol we krwi (czemu w sumie chyba definitywnie nie zaprzeczono )
Co ten Binienda wyjaśnił ? Że brzoza nie mogła przeciąć skrzydła i co w zwiazku z tym ,ma to byc kolejny dowód na to ,że Tusk i Komorowski to zdrajca a Putin morderca ? Z czego co wiem to tego Biniende chcieli zaprosic do prokuratury ,żeby prawdopodobnie pod przysiegą złożył swoje zeznania i opinie w kwestii tego wypadku to sie chlop przestraszył i odmowił.
Powiedz mi jaki skutek ma rozdawanie ulotek Rosjanom i innym zagranicznym turystom ulotek w stylu "Putin to morderca ,ale wam z tego powodu wspolczujemy" ? To tak jakbyś zaprosił do siebie na obiad sierote z domu dziecka i mu powiedział "Jesteś bekartem ,ale to nie twoja wina "
Nie, lepiej zorganizujmy ruskim manifestację w Warszawie niech sobie czerwone flagi z sierpem i młotem przyniosą a my się będziemy uśmiechać. A jak podejdzie do nich 80 letni dziadak i krzyknie "won do moskwy" to wsadzić go do paki i zorganizować gajowemu orendzie po rosyjsku żeby mógł oficjalnie przeprosić. Bo inaczej wszyscy powiedzą że Polacy to rusofoby. Mam rację ? AS rusofil sam by tego dziadka pałą potraktował, jak on może tak do naszych braci.

Binienda udowodnił że brzoza nie mogła urwać skrzydła. Instytut Shena udowodnił że Błasika nie słychać w kokpicie, a tym samym załoga znała wysokość z obu wysokościomierzy. Wiadomo ze na wysokości 100 m padła komenda odchodzimy, została powtórzona, silniki dostały pełną moc i samolot zaczął się wznosić.

Na super idiotyczne pytanie i co w zwiazku z tym? Odpowiedź jest prosta. Raport sygnowany przez "ekspertów" Millera jest warty umieszczenia w publicznym szalecie celem wykorzystania w charakterze papieru toaletowego. A lemingi które od dwóch lat powielają zawarte w nim brednie, najmniej, solidnego obśmiania.

Zeznania pod przysięgą to może lemingu składać świadek. Który po ich złożeniu może zostać zobowiązany do zachowania tajemnicy. Taki był cel przesłuchania prof. Biniendy. Zamknąć mu usta pod pretekstem tajemnicy śledztwa. Prokuratura dostała wszystkie obliczenia, jak nie znają symboli to trzeba się douczyć.
Hej Nasz TS !!
Szpen
Senior Member
 
 
Od: 12.2002
Skąd: i don't give a fuck

Offline

Ignoruj użytkownika Pomoc
#17572
Stary 06.06.2012, 10:33
nie zaśmiecajcie wątku Smoleńskiem - jest od tego inny temat.

Błaszczak wróży organizacyjną kompromitację Polski na Euro. Wrócimy do tego za miesiąc, gdy będziemy analizować artykuły z mediów zachodnich.
Gwiaździsty
Senior Member
 
Od: 04.2006

Offline

Ignoruj użytkownika Pomoc
#17573
Stary 06.06.2012, 10:57
Szpen napisał(a):Wyświetl post
nie zaśmiecajcie wątku Smoleńskiem - jest od tego inny temat.

Błaszczak wróży organizacyjną kompromitację Polski na Euro. Wrócimy do tego za miesiąc, gdy będziemy analizować artykuły z mediów zachodnich.
Artykuły z mediów zachodnich są tak samo wiarygodne jak to, że Polacy jedzą psie mięso, turyści angielscy wróca z Polski w trumnach, stadion Hutnika zostanie zaorany pługiem (media angielskie), Polska się wspaniale rozwija (wczoraj prasa szwedzka), media niemieckie chwalące wokoło Tuska za działania zgodne z ich interesem. W ostatnim "Uwarzam że" jest rzeczowa analiza mediów niemieckich z wykorzystaniem bzdur, które na temat Polski pisały w ostatnim czasie. Gazety od lewa do prawa są zawsze zgodne z linią polityczną ich kraju wobec Polski. Tusk co by nie zrobił (a robi dla nich kolosalną robotę) jest chwalony pod niebiosa. Możliwe że uruchomią swoje konntakty w Watykanie (Benedykt XVI) i go kanonizują zanim załatwią mu dobrze płatną pracę w UE.
Dlatego opieranie się na tzw. mediach zachodnich i ich zdaniu o Euro jest tak samo wiarygodne jak "polskie obozy śmierci".
serek.c2
Socios Wisła Kraków
 
 
Od: 03.2004
Skąd: Chrzanów

Offline

Ignoruj użytkownika Pomoc
#17574
Stary 06.06.2012, 11:07
"Hiszpania chce, by europejski fundusz ratunkowy pospieszył jej na ratunek i pomógł dokapitalizować banki. "Koszty obsługi długu są tak wysokie, że rynki finansowe są zamknięte dla Hiszpanii” - powiedział wczoraj minister skarbu."

Więcej tutaj: http://finanse.wp.pl/kat,102634,titl...wiadomosc.html

To jak Szpenio - ratujemy Hiszpanów co by im stopa życiowa nie spadła? Wiesz ile na takim posunięciu zyska wizerunek Polski w świecie?
AYALA
Senior Member
 
Od: 07.2006

Offline

Ignoruj użytkownika Pomoc
#17575
Stary 06.06.2012, 11:13
kiedyś jak Lepper chciał przeznaczyc naszą rezerwe rewaluacyjną na ratowanie Polskiej gospodarki to go liberalne media nazwały populistą i oszołomem.Dziś jak ryży naszą rezerwe rewaluacyjną przeznaczył na ratowanie Grecji to już te same media i "eksperci" milczą i mówią że jest Ok.Teraz jeszcze mamy z naszej rezerwy ratowac Hipszanie........SKANDAL
Ostatnio edytowane przez AYALA : 06.06.2012 o godz. 11:24.
Gwiaździsty
Senior Member
 
Od: 04.2006

Offline

Ignoruj użytkownika Pomoc
#17576
Stary 06.06.2012, 11:15
serek.c2 napisał(a):Wyświetl post
"Hiszpania chce, by europejski fundusz ratunkowy pospieszył jej na ratunek i pomógł dokapitalizować banki. "Koszty obsługi długu są tak wysokie, że rynki finansowe są zamknięte dla Hiszpanii” - powiedział wczoraj minister skarbu."

Więcej tutaj: http://finanse.wp.pl/kat,102634,titl...wiadomosc.html

To jak Szpenio - ratujemy Hiszpanów co by im stopa życiowa nie spadła? Wiesz ile na takim posunięciu zyska wizerunek Polski w świecie?

A ile dodatkowych klepnięć w garbate plecy dostanie Donald na jakims tam spotkaniu. Niewykluczone, że dostanie od swojej pani Angelii kolejną błyskotkę, która będzie nas podatników kosztowała dodatkowe 6 mld. euro.
wislak68
Senior Member
 
Od: 11.2007

Offline

Ignoruj użytkownika Pomoc
#17577
Stary 06.06.2012, 11:24
Szpen napisał(a):Wyświetl post
nie zaśmiecajcie wątku Smoleńskiem - jest od tego inny temat.

Błaszczak wróży organizacyjną kompromitację Polski na Euro. Wrócimy do tego za miesiąc, gdy będziemy analizować artykuły z mediów zachodnich.
Szpenio jak zwykle w świetnej formie
Przy stwierdzaniu czy Euro było organizacyjną kompromitacją Polski będzie opierał się o analizy artykułów z mediów zachodnich
W takim razie rozumiem dlaczego przy stwierdzaniu czy śp. prezydent był "złym" prezydentem opierasz się o GW a przy analizie tego czy brzoza urwała skrzydło tupolewowi analizujesz raport Milera .
PS1: parę postów wcześniej poprosiłem Cię abyś mi wyjaśnił w jaki sposób w oparciu o zdjęcia i filmiki z forum internetowego jesteś w stanie udowodnić że asfalt na A2 pomiędzy Łodzią a Warszawą nie był układany na mokrej nawierzchni. Przypominam się jeszcze raz bo naprawdę mnie to zainteresowało (bez napinki ).
PS2: Ciekawą angdotą jest to że wg. Malusiego (szef Izby Drogownictwa) firma kończąca budowę odcinka C autostrady A2; Bogl a Krysl musiała sprowadzać rozściełacz którym układają asfalt na tym odcinku z Czech, bo okazuje się że ten który mają w Polsce został zajęty przez komornika . Jeśli to brzmi śmieszno to straszno brzmi to że są oni również wykonawcą odcinka autostrady A1 na którym drugi z członków konsorcjum firma Poldim z Tarnowa kilka tygodni temu ogłosiła upadłość.
Ostatnio edytowane przez wislak68 : 06.06.2012 o godz. 11:33.
Gwiaździsty
Senior Member
 
Od: 04.2006

Offline

Ignoruj użytkownika Pomoc
#17578
Stary 06.06.2012, 11:37
Ciekawy wywiad o kondominium, w który żyjemy:

Cytat:
Polską rządzi konsorcjum służb specjalnych różnych państw

...państwo, w którym zbrodnie nie są karane, nie może się ostać, ono już nie istnieje i nie może przetrwać
Warszawska Gazeta, ok. 5 VI. 2012

Z Grzegorzem Braunem - reżyserem-dokumentalistą, nauczycielem akademickim, publicystą rozmawiała Aldona Zaorska

Kontrola nie jest doskonała, jeśli każdemu trzeba mówić, co ma robić. Kontrola jest pełna, jeśli poszczególne stanowiska są obsadzone „swoimi” ludźmi, którzy bez specjalnych poleceń wiedzą, jaki przekaz przygotować. Dla pełnej kontroli agentura musi być także w mediach i dokładnie tak jest skonstruowany ład medialny w III RP. Przypomnę tylko, że kreowanie „ładu medialnego” zostało powierzone ludziom, których niejako ręcznie wyselekcjonowali jeszcze Jaruzelski i Kiszczak. Spektakularnym przykładem jest tu postać pana Mariusza Waltera - ojca - założyciela jednego z najważniejszych w systemie propagandowym III RP koncernu medialnego, którego w stanie wojennym rekomendował Jaruzelskiemu osobiście Jerzy Urban.

Jest pan reżyserem, a jednak Pana filmów próżno szukać w programach telewizyjnych…
Istotnie tak jest obecnie, ale w swoim czasie kilka filmów mojego autorstwa znalazło się w pierwszej dziesiątce najlepszych wyników „oglądalności” w TVP. Przykładem „Towarzysz Generał”, którego jestem współautorem wraz z kolegą Robertem Kaczmarkiem – ten film obejrzało ponad 3,5 mln Polaków, co jest do dziś niepobitym rekordem oglądalności filmu dokumentalnego w historii TVP. A jednak ta reżimowa telewizja, zwana gołosłownie „publiczną”, po nagonce zainicjowanej przez „Wyborczą” nigdy więcej „Towarzysza generała” nie pokazała – i do dziś odmawia zgody na sprzedaż licencji na wydanie tego filmu na płycie.

„Towarzysz generał” został „półkownikiem”… Zupełnie, jak za komuny…
Istotnie, trudno oprzeć się takim skojarzeniom. Między innymi dlatego w zeszłym roku zrobiliśmy w tym samym tandemie z Robertem Kaczmarkiem sequel: „Towarzysz generał idzie na wojnę”. O ile ten pierwszy film opowiada o całokształcie dokonań Wojciecha Jaruzelskiego jako czołowego komunistycznego sprzedawczyka, o tyle ten drugi skupia się na kulminacji jego działalności jako sowieckiego namiestnika nad Polakami, jakim było przygotowanie i wprowadzenie stanu wojennego. Tego drugiego filmu TVP nie może już zaaresztować – powstał on bowiem za prywatne pieniądze i jest dostępny na płytach wydanych przez Dom Wydawniczy Rafael z Krakowa.

A propos towarzysza generała Jaruzelskiego, na pewno słyszał Pan, że jest przez niektórych uważany za „matrioszkę”…
Znam tę teorię i muszę powiedzieć, że natknąłem się na co najmniej pół tuzina świadectw znanych mi z drugiej lub z trzeciej ręki, które wzmacniają hipotezę, że generał Jaruzelski jest sowietem wstawionym w biografię polskiego chłopca. Natknąłem się na rozmaite relacje, które tę frapującą hipotezę uprawdopodabniają, tym niemniej w obu filmach zdecydowaliśmy, że będziemy relacjonować wyłącznie udokumentowane fakty. Wyszliśmy z założenia, że kimkolwiek ten człowiek jest z pochodzenia i z urodzenia, to niewątpliwie jego biografia ma ciągłość i spójność od roku 1943 – i od tego roku, ten człowiek, kimkolwiek jest, konsekwentnie reprezentuje i realizuje sowiecką rację stanu wobec Polaków. Dla mnie to jest bezdyskusyjne, niezależnie od tego, czy językiem jego urodzenia był polski, czy rosyjski.

Czyli, jak Pan już to kiedyś powiedział, w Polsce rządziła agentura? Nadal rządzi?
W Polsce reprezentowane są bardzo silnie i skutecznie racje stanu co najmniej kilku państw, z których żadne nie jest państwem polskim. Mówiąc wprost – Polską rządzi konsorcjum służb specjalnych, reprezentujących kilka różnych państw i boję się, że w tej „konstelacji” służby polskie, jeśli jeszcze istnieją, są w głębokiej defensywie i możliwości ich działania, przede wszystkim realizowania polskiej racji stanu, są bardzo mocno ograniczone.

Co to za konsorcjum?
Można powiedzieć – międzynarodowe. Głównym jego udziałowcem jest Moskwa, establishment post-sowiecki, w którym zmieniają się tylko twarze, co najlepiej widać na przykładzie obejmowania stanowiska prezydenta Rosji przez Putnia i Miedwiedniewa. Drugim „udziałowcem” jest Berlin – niemieckie interesy realizowane są w Polsce już bez osłonek, zwłaszcza od kiedy ambasadorem państwa niemieckiego w Warszawie został pan Rüdiger Freiherr von Fritsch, którego poprzednim miejscem pracy był Urząd Ochrony Konstytucji, czyli BND a mówiąc wprost – niemiecka bezpieka. To jest rzecz, oględnie mówiąc, dosyć rzadka aby ambasadorem, dyplomatą był ex-wice-szef bezpieki. Otóż moja hipoteza badawcza jest taka, że najwyraźniej te znajomości, które pan ambasador jeszcze jako młody dyplomata niemiecki zawarł w Warszawie w latach osiemdziesiątych (a można było o tym przeczytać chociażby w „Polityce”) z szeregiem przedstawicieli ówczesnej opozycji, nie mogły mieć innego wymiaru i waloru poza służbowym. Bardzo ciekawe jest więc, jak dzisiaj te znajomości procentują i kogo pan ambasador dzisiaj prowadzi.

A prowadzi?
Niemcy to poważne państwo – nie przypuszczam, by czas, talent i dorobek życiowy takich wybitnych funkcjonariuszy, jak von Fritsch, mógł być trwoniony przez powierzanie im zajęć nie mających związku z dziedziną w której się wyspecjalizowali. A wszak specjalnością oficerów bezpieki jest praca ze źródłami – czyli właśnie werbunek i prowadzenie agentury.

Moskwa i Berlin zawsze były zainteresowane sytuacją w Polsce… Dziwne byłoby gdyby nie usiłowały umieścić tu swoich agentów, jak usiłuje nam wmówić obecny rząd. Ale czy Pana zdaniem te agenturalne działania ograniczają się tylko do tych dwóch ośrodków?
Są też naturalnie służby amerykańskie, które jak rozumiem utrzymują pakiet kontrolny w tym konsorcjum, zwłaszcza od kiedy zostaliśmy sprzedani w „nowej Jałcie na telefon” przez administrację prezydenta Obamy, w wyniku czego przypieczętowany został układ rozbrojeniowy amerykańsko-rosyjski, w którym Amerykanie odstąpili od planów instalacji w Polsce tzw. „tarczy antyrakietowej”, a Putin dostał „zielone światło” do zamachu smoleńskiego. Ale to przecież nie wszystko. Formułowałbym też hipotezę badawczą, że i dla służb państwa położonego w Palestynie, Warszawa aktualnie jest miastem przezroczystym. Aktywność służb izraelskich jest u nas moim zdaniem znacząca.

Skąd to wiadomo?
Na początku lat 90 opublikowana została książka amerykańskiego badacza i publicysty Petera Schweizera „Victory” – Zwycięstwo. Czytamy w niej o tym, jak to w ramach wojny z „Imperium Zła”, prowadzonej przez administrację Reagana, szef CIA – Bill Casey uzyskał obietnicę współpracy z jednej strony od Watykanu a z drugiej właśnie służb izraelskich, które w ramach porozumienia i współpracy z Amerykanami miały udostępnić, ale też rozbudować swoje siatki w PRL. Moja hipoteza badawcza jest taka, że „coś”, co za amerykańskie pieniądze zostało zbudowane i rozbudowane w latach osiemdziesiątych przez Izrael, nie zostało zapewne w trybie nagłym zwinięte czy zlikwidowane. A zatem sądzę, że i dla państwa Izrael nie ma w Warszawie tajemnic politycznych, a jego agentura jest jedną z najliczniejszych w Polsce.

W przypadku Izraela dzisiaj może chodzi o doprowadzenie do finału roszczeń wysuwanych wobec Polski przez Światowy Kongres Żydów o wypłatę odszkodowań za mienie pozostałe w Polsce po II wojnie światowej…
Tu już nie potrzeba agentury i tajnych operacji. To się właśnie stało. Przez całą ostatnią dekadę można było się łudzić, że to są roszczenia wysuwane przez bandę cwanych łobuzów z kancelarii prawnych w Nowym Jorku, ale od początku ubiegłego roku działa specjalna agenda do tych spraw, powołana przez rząd Izraela a zatem roszczenia majątkowe wysuwane wobec Polaków mają w tej chwili najwyższą państwową sankcję ze strony Izraela.

Na tle tych informacji o działaniach agentury bardzo niepokojąco wygląda wyjazd polskiego rządu w prawie pełnym składzie właśnie do Izraela. To może wyglądać trochę tak, jakby podwładni albo lokalny oddział konsorcjum jechał złożyć raport zwierzchnikom…
Istotnie, na początku ubiegłego roku rząd „warszawski” złożył wizytę w Jerozolimie i w niemal pełnym składzie obradował wspólnie z rządem izraelskim. O czym obradowali? Nie wiemy. W lakonicznych komunikatach rządowych mowa o „kwestiach bezpieczeństwa”, ale żadnych szerszych relacji z tych spotkań nie mamy. Tylko były ambasador Izraela w Polsce pan Szewach Weiss na łamach „Rzeczpospolitej”, w formie felietonu, opisał dobrą atmosferę, w jakiej przebiegały te rozmowy – tak dobrą, że podobno na koniec spotkania razem śpiewali piosenki. Ale to trochę mało, jak na sprawy tak poważnego kalibru.

Obrady rządu, zwłaszcza wspólne obrady rządów dwóch państw, to nie spotkanie przy grillu, piwie…
Tym bardziej, że wcześniej z taką samą wizytą wybrał się do Jerozolimy rząd Niemiec. Otóż, ponieważ były to zdarzenia zbieżne w czasie z proklamowaniem przez warszawskiego ministra spraw zagranicznych Radosława Sikorskiego wezwania rządu niemieckiego, żeby wziął w swoje ręce polskie sprawy – bo według mnie do tego się jego słynna wypowiedź sprowadzała – to tym bardziej sprawa tej „wycieczki” rządu „warszawskiego” do Jerozolimy jest zagadkowa. Zwłaszcza, że najwyraźnie upatrzono nas sobie na koalicjanta-żyranta w nadchodzącej wojnie.

Ma Pan na myśli atak na Iran?
Tak jest. Do tej wojny przygotowuje się imperium amerykańskie wspólnie i w porozumieniu z państwem położonym w Palestynie. Zważywszy, że polskie F-16 brały przed kilkunastoma tygodniami udział w manewrach na Pustyni Negew, jasne jest, że już jesteśmy montowani do międzynarodowej koalicji, która ma tę wojnę prowadzić. Na tym tle niepokojąco wyglądają enuncjacje wybitnego izraelskiego oficera służb specjalnych Juvala Aviva, który kilka tygodni temu w informacyjnej „Trójce” i na łamach „Gazety Wyborczej” wyraził przekonanie, że terroryści szykujący zamach na Euro 2012, są już w Polsce. A przecież pan Aviv to nie byle kto – na jego biografii osnuty został scenariusz fimu Stevena Spielberga „Monachium” – jest to zatem emerytowany spec-kiler.Trzeba rozumieć, że tacy ludzie nie udzielają tego typu komentarzy, bo tak akurat im przyszło do głowy. Moim zdaniem jest to komunikat, który wspólnie i w porozumieniu emitują rządy Izraela i rząd „warszawski”, bo co najmniej na takim szczeblu decyduje się i rozstrzyga, podawanie opinii publicznej informacji o zagrożeniach terrorystycznych. A teraz przypomnijmy sobie scenariusz moskiewski sprzed kilkudziesięciu lat. Kiedy armia rosyjska potrzebowała wjechać do Czeczenii, prezydent Putin potrzebował wysadzić w powietrze kilka bloków mieszkalnych…

I zrobił to.
Właśnie. I przez to legitymizował tę wojnę – zarówno przed krajową jak i światową opinią publiczną. Przedstawił najazd na Czeczenię jako pilną, usprawiedliwioną konieczność. Powstaje pytanie, czy w tej chwili nie mamy do czynienia z taką samospełniającą się przepowiednią. Nie lękałbym się o to, gdyby nie dominujące poczucie braku polskiego państwa i polskich służb, które np. tego pana oficera z Izraela powinny natychmiast przesłuchać, a przynajmniej zwrócić się z grzecznymi pytaniami, skąd bierze taką pewność, że zagrożenie terrorystyczne jest tak bliskie. No ale jak ma ABW przesłuchać pana Aviva, skoro w Polsce izraelscy funkcjonariusze mogą publicznie obnosić się z bronią i decydować np. o zamknięciu międzynarodowego portu lotniczego, kiedy im się spodoba.

To znaczy, że polskie służby są tak bezsilne, czy gorzej, że ich kierownictwo samo jest związane z obcym wywiadem? A może nie tylko służby?
Odpowiem tak: Krzysztof Wyszkowski na łamach „Gazety Polskiej” jako jeden jedyny zadał publicznie pytanie w tej sprawie i zasadnie przypuścił, że jeśli idziemy na wojnę, to przynajmniej jakaś debata w Parlamencie w tej sprawie powinna się odbyć. Głos ten pozostał głosem wołającego na puszczy, nikt tej kwestii nie podjął – ani ze strony aktualnego reżimu, co w sumie nie jest dziwne, ani ze strony tej opozycji, która ma quasi-monopol na prawej stronie sceny politycznej. Wszyscy udają, że tego pytania nie było. Ja rozumiałbym, że idziemy na tę wojnę, gdybyśmy mieli w tym jakiś interes. Ale ponieważ do Iraku i Afganistanu poszliśmy, jak się okazało, kompletnie „za frajer” i ponieważ dzisiaj u władzy są ludzie, którym ja osobiście nie powierzyłbym zbycia mojego używanego samochodu – więc nie liczę na to, żeby oni nas godnie i rzetelnie mogli reprezentować w jakichkolwiek negocjacjach. A doprawdy jest co negocjować – bo przecież, jak ostatnio zauważył mój kolega: „Na sojusznika chyba nie nasyła się komornika”.
Otóż obawiam się, że jako państwo jesteśmy tylko pionkami a w całej operacji chodzi tylko o to, żeby nastąpiła dywersyfikacja ewentualnych uderzeń odwetowych, co będzie efektem wywołania takiej wojny. Wmieszenie w nią Polski zwiększa ewentualność akcji odwetowej, wymierzonej w naszych obywateli, a tym samym zmniejszą ją, jeśli chodzi o USA i Izrael. Ja oczywiście nie wiem, czy taka wojna się zacznie, ale uważam, że jest poważne jej ryzyko. Jeśli ma się ona zacząć jeszcze w tym roku, to pewnie jednak nie przed inauguracją olimpiady w Londynie i nie bezpośrednio po wyborach prezydenckich w USA.

Polska jest pionkiem w grze służb? Zafałszowanie jej obrazu w świecie ułatwia obcym służbom zadanie. Może dzięki temu łatwiej manewrować im własną opinią publiczną?
Tu znowu mogę się posłużyć przykładem izraelskim. W kontekście ewentualnej wojny z Iranem wśród nazwisk dowodzących tą operacją wymieniana jest osoba wybitnego izraelskiego oficera – generała tamtejszego lotnictwa – Amira Eszela. Jest to człowiek, który 9 lat temu bawiąc w Polsce na pokazach lotniczych razem ze skądinąd technicznie wspaniałą ekipą super-myśliwców izraelskich, po pokazach lotniczych dokonał przelotu nad terenem obozu Auschwitz-Birkenau. Miał to być rodzaj salutu honorowego tam pomordowanym. Mieli oczywiście zgodę na ten przelot, obserwowany zresztą z ziemi przez stu kilkudziesięciu oficerów armii i służb izraelskich, ale z rutynowym warunkiem uwzględnienia aktualnych warunków atmosferycznych a więc nie niżej pułapu chmur. Pan generał Eszel złamał te ustalenia – przeleciał poniżej pułapu chmur, tak nisko, jak tylko się dało. Po powrocie do domu, odpowiadając na pytanie o to naruszenie procedury, powiedział mniej więcej tak 800 lat słuchaliśmy Polaków i więcej już nie musimy. Kiedy przeczytałem te słowa na łamach polskiej prasy, to szczerze mówiąc nie wierzyłem, że mogły paść z ust tak wybitnego żołnierza, nota bene aspirującego także do poważnej roli politycznej. Dokonałem pobieżnej kwerendy w anglojęzycznej prasie izraelskiej i to się potwierdza.

Co z tego wynika?
Że pan generał Eszel opiera się na jakiejś złej historii. Niewątpliwie jest on wybitnym wojskowym i na pewno świetnym pilotem, ale jest człowiekiem, który bazuje na jakieś chorej, nieprawdziwej wersji historii, którą najwyraźniej ktoś mu zaprezentował. Skoro tacy ludzie dowodzić mają polskimi lotnikami, mają w swoich rękach los Polaków i to jest niebezpieczne. Tak samo zresztą, jak pełne aprobaty komentarze dla przelotu izraelskich myśliwców nad terenem obozu i uznanie dla generała za tę wypowiedź. Np. znany w USA i Kanadzie publicysta Jeffrey Goldberg, dokonał takiej wykładni: „Nad Auschwitz Eszel dokonał symbolicznej zemsty na Polakach, którzy upokarzali Żydów w trakcie stuleci, które doprowadziły do Holokaustu”. Otóż ludzie z taką wiedzą o historii – wiedzą opartą na stereotypie, przesądzie i resentymencie – tacy ludzie zwyczajnie napawają mnie niepokojem.

Ale przykład pana Eszela nie jest odosobniony… W dodatku fałszerstwa historyczne pojawiają się także w Polsce, co również można uznać za działanie agentury, o której Pan wspominał… Głosy dementujące nie są słyszalne…
W Polsce przygotowywane jest otwarcie Muzeum Historii Żydów Polskich. Mówię o tym, bo kilka lat temu nabyłem bardzo pięknie wydaną książkę „Atlas historii Żydów Polskich” – z pozoru wartościową pozycję historyczną. Osoby ją redagujące podobno biorą udział w programowym przygotowaniu Muzeum Historii Żydów Polskich. Jestem tym poważnie zaniepokojony, ponieważ szereg informacji zawartych w tej książce zakłamuje tę historię, czego tu szerzej nie omówię, ale podam jeden charaktrystyczny przykład. Oto rozdział o epoce zaborów kończy zdanie: „Dla Żydów zaczynał się nowy, trudny okres” – a zatem polska cudem odzyskana niepodległość to dla autorów tylko „nowy, trudny okres”… Jeśli istotnie Muzeum Historii Żydów Polskich współtworzą ludzie tak dalece nie odczuwający wspólnoty ze sprawą polską, to ciekawe, co tam zobaczymy i przeczytamy. A przecież „pedagogika wstydu” w tej dziedzine uprawiana jest wobec Polaków już od dawna. Podejmowane są usilne próby redefinicji dziejowej roli Polski i negatywnej korekty obrazu Polaków. Polska młodzież z całej historii naszego kraju, zwłaszcza z historii XX w. ma zapamiętać, że ich dziadkowie byli złodziejami, dobrze jeśli nie mordercami Żydów.

To jest takie trochę zbieżne z publikacjami szczytowego okresu stalinizmu, kiedy przekaz brzmiał, że w 1918 roku zabór rosyjski został zastąpiony zaborem polskim, a ideałem ustroju jest komunizm i przynależność do ZSRR…
Owszem, mamy tu do czynienia z podobnym poczuciem wyższości i obcości wobec sprawy polskiej, wobec aspiracji niepodległościowych.

Przypadek?
Ukończyłem niedawno pracę nad nowym filmem: „Poeta pozwany” o Jarosławie Marku Rymkiewiczu, jednym z najwybitniejszych poetów współczesnych, który notabene czytuje także waszą gazetę. Film traktuje głównie o jego poezji, ale też o wytoczonym mu procesie. Spółka Agora SA pozwała Jarosława Marka Rymkiewicza za jego wypowiedzi, w których po 10 kwietnia 2010, po zamachu smoleńskim, wyrażał troskę o stan państwa i narodu polskiego i w tym kontekście bardzo jednoznacznie i negatywnie zdefiniował rolę „Gazety Wyborczej” jako ośrodka antypolskiego, antykatolickiego, antynarodowego. Rymkiewicz wskazuje na pewną ciągłość postaw ideowych – nazywa redaktorów „Wyborczej” dziedzicami duchowymi Komunistycznej Partii Polski. Zresztą sam sposób prowadzenia tego procesu i jego rozstrzygnięcie daje wiele do myślenia…

Sądzi Pan, że do kolejnej wojny będzie potrzebny impuls na miarę WTC? Zamach w czasie olimpiady w Londynie?
Może właśnie nie w czasie olimpiady w Londynie tylko w czasie Euro w Polsce – jak wróży wzmiankowany Aviv. Tak czy inaczej, aktualny „reżim warszawski”, nie chcąc czekać na samoistny i spontaniczny wybuch społeczny, szykuje się do przeprowadzenia „kryzysu kontrolowanego” – władza sama zainicjuje taki wybuch. Obecnie trwa poszukiwanie „tematu przewodniego”, który posłuży zorkiestrowaniu symfonii propagandowej, która będzie towarzyszyć akcji pacyfikacyjnej. Czy takim tematem będą ostatecznie „kibole”, czy „mohery”, czy stymulowany przez prowokację rosyjskich „kibiców” pokaz „polskiego szowinizmu”, tego oczywiście nie wiem – może wszystko na raz.

Polskie władze wysyłają coraz wyraźniejsze sygnały, że chcą zaostrzyć swą politykę, np. poprzez ograniczenia wolności zgromadzeń. Może wypowiedzi Wałęsy o pałowaniu związkowców nie są przypadkowe?
Polskie władze ewidentnie tęsknią za stanem wyjątkowym i już prowadzą przygotowania do niego poprzez zorganizowane manewry. Ich przykładem były destrukcyjne działania wymierzone w uczestników Marszu Niepodległości 11 listopada ubiegłego roku. To nie było nic innego, jak manewry i policyjne i medialne, mające na celu sprawdzenie, czy demonstrację kilkudziesięciu tysięcy polskich patriotów można przedstawić jako zamieszki wszczęte przez bandę chuliganów. I to się w dużym stopniu udaje.
Jest wszakże jedna luka w systemie, jedna pokaźnych rozmiarów dziura, przez którą uchodzi cześć powietrza z balona propagandowego III RP – ta dziura jest w Toruniu. I stąd tak konsekwentne działania nękające i deprecjonujące wobec Radia Maryja i Telewizji TRWAM.
Dla reżimu stan wojenny, wprowadzony być może pod jakąś inną, bardziej „przyjemną nazwą”, jest jedynym sposobem na rozwiązanie wszystkich najistotniejszych problemów na raz – na spacyfikowanie opozycji i ograniczenie swobody obiegu informacji i na „zrolowanie” problemów ekonomicznych, które są w zasadzie pierwszoplanowe. Państwo polskie jest zbankrutowane i ten stan będzie się coraz bardziej ujawniał. Ewentualny stan wyjątkowy, do wprowadzenia którego pretekstem byłyby jakieś akty terroru wobec Polaków, świetnie by się przysłużył także zrolowaniu sprawy Smoleńska. Pamiętajmy, że wersja o „wypadku lotniczym” sypie się coraz bardziej. Akty terroru wymierzone w Polaków dałyby świetny pretekst, żeby sprawę zamachu w Smoleńsku odsunąć na dalszy plan.

Ale z tego co Pan mówi, wynika, że ta agentura, o której wspomniał Pan wcześniej, ma o wiele szersze kręgi i jest obecna także w mediach „głównego nurtu”. Tak jakby redaktorzy naczelni lub szefowie telewizji czy stacji radiowych udawali się do kogoś po instrukcje i polecenia…
Kontrola nie jest doskonała, jeśli każdemu trzeba mówić, co ma robić. Kontrola jest pełna jeśli poszczególne stanowiska są obsadzone „swoimi” ludźmi, którzy bez specjalnych poleceń wiedzą, jaki przekaz przygotować. Dla pełnej kontroli agentura musi być także w mediach i dokładnie tak jest skonstruowany ład medialny w III RP. Przypomnę tylko, że kreowanie „ładu medialnego” zostało powierzone ludziom, których niejako ręcznie wyselekcjonowali jeszcze Jaruzelski i Kiszczak. Spektakularnym przykładem jest tu postać pana Mariusza Waltera – ojca – założyciela jednego z najważniejszych w systemie propagandowym III RP koncernu medialnego, którego w stanie wojennym rekomendował Jaruzelskiemu osobiście Jerzy Urban. Jaruzelski wtedy nie skorzystał. Skorzystał później.

Już po Okrągłym Stole?
Okrągły Stół był tylko inscenizacją, fasadą propagandową. Najistotniejsze decyzje zapadały zupełnie w innym miejscu i innym czasie…

W Magdalence?
Nie, w Magdalence to był już niższy szczebel. Wmanewrowanie elity opozycyjnej w Okrągły Stół, to był tylko jeden z końcowych elementów całej tej operacji. Droga do Okrągłego Stołu zaczyna się znacznie wcześniej – już w Stanie Wojennym. Czesław Kiszczak powiedział kiedyś, że „stan wojenny i okrągły stół to dwa końce tej samej polityki” i wyjątkowo był w tym przypadku szczery. Stan wojenny był okresem, w którym między innymi dzięki operacji internowania elity opozycyjnej, mógł się rozpocząć proces selekcji kadr, które władze sowieckie uznały za na tyle spolegliwe, żeby ich nastęnie używać przy Okrągłym Stole. Myślę, że cała koncepcja została wypracowana znacznie wcześniej niż u schyłku lat osiemdziesiątych.

Kiedy?
W roku 1985 Wojciech Jaruzelski pod pretekstem wizyty w ONZ spożył obiad i odbył długą rozmowę z Dawidem Rockefellerem Juniorem – ta rozmowa jest odnotowana z obu stron – z jednej strony informację o niej pozostawił aranżujący to spotkanie Zbigniew Brzeziński a z drugiej obszerną notatkę, chociaż bez informacji na temat meritum spraw, zrobił bodajże Wiesław Górnicki. A przecież wszystko musiało zacząć się znacznie wcześniej – najpóźniej w połowie lat siedemdziesiątych, kiedy reżim komunistyczny wiedział już, że musi dobić targu.

Jakiego targu? Z kim?
Z finansistami zachodnimi, którzy kredytowali komunizm i którym zależało na tym, żeby zaciągnięte przez komunistów pożyczki zostały przynajmniej w jakieś mierze zwrócone lub żeby została dokonana konwersja tychże długów na wpływy polityczne. Doszło do tragicznego paradoksu naszej historii – że na niepodległości Polski nie zależało i nie zależy ani sowieckim komunistom ani ich finansowym partnerom z Zachodu. Przeciwnie – wtedy, w latach osiemdziesiątych, jedni i drudzy obawiali się tego, że kiedy komunizm zbankrutuje a jego bankructwo było już faktem, wówczas do władzy mogą dojść wolni Polacy, którzy powiedzą Zachodowi: pożyczaliście mordercom i złodziejom, to bujajcie się teraz. Wtedy dla obu stron jasne było, że nie można dopuścić do tego, żeby Polska odzyskała niepodległość. Komuniści nie chcieli stracić życia ani wpływów, a ich najlepszym partnerem stali się ludzie, którzy mieli istotny wpływ na elity opozycyjne w Polsce. Nieprzypadkowo w odtajnionych raportach ambasadora amerykańskiego, wysyłanych w latach osiemdziesiątych do Waszyngtonu wszystkie wydarzenia roku ’89, które na nasz użytek szumnie nazywa się „transformacją ustrojową”, nazywane są po prostu „układem Jaruzelski-Geremek”.

Wynika z tego, że nieprzypadkowo znaczna część opozycji okrągłostołowej miała za sobą komunistyczną przeszłość. Opozycją stała się po roku 1968. Stalinizm im nie przeszkadzał….
Komuniści do układu Jaruzelski-Geremek dopuścili wyłącznie ludzi, którzy nie kwestionowali pryncypiów socjalistycznych. Ani tzw. kato-lewica, ani tzw. dysydenci, czyli ludzie, którzy do pewnego momentu byli aktywnymi członkami, czy nawet funkcjonariuszami partii komunistycznej, a następnie podjęli inną grę, jak np. właśnie Geremek, nigdy nie kwestionowali socjalistycznych pryncypiów ustrojowych. W efekcie w Polsce nigdy ustrój komunistyczny nie został określony jako zbrodniczy. A polityka „grubej kreski” uniemożliwiła wyeliminowanie agentury.
Osobny wątek, kto wie, czy w istocie nie pierwszoplanowy, to oczywiście masoneria – ale o tym nie sposób opowiedzieć w trzech słowach.

Jak więc podsumowałby Pan obecną sytuację w Polsce?
Od ’89 roku żyjemy w takiej rzeczywistości, w jakiej znaleźliby się Niemcy, gdyby nie było Norymbergii i sądu nad narodowymi socjalistami. Po paru latach, być może lekkiej, niedolegliwej kwarantanny politycznej, Himmler przeprowadziłby z jakiejś trybuny XX zjazdu NSDAP krytykę błędów i wypaczeń oraz kultu jednostki Adolfa Hitlera, Joachim Ribbentrop usunąłby się z głównego nurtu mediów i zostałby ambasadorem w jakimś odległym państwie, a potem, wróciwszy do Berlina, odgrywałby rolę autorytetu w sprawach polityki zagranicznej i mówiłoby się do niego per „panie ambasadorze”, jak do – nie przymierzając – Stanisława Cioska w telewizji TVN. Goebbels zostałby pionierem nowoczesnych mediów i wydawałby wpływowy tygodnik „NEIN”, po czym uruchomiłby być może jakąś stację telewizyjną, i wszyscy chwaliliby go za postawienie na nogi kinematografii niemieckiej i za świetne filmy, które powstawały za jego „czasów” itd. My żyjemy właśnie w takim postkomunistycznym państwie, w którym zdrady stanu nie nazwano zdradą, w którym mordercy nie zostali nie tylko pociągnięci do odpowiedzialności, ale nawet nie zostali nazwani po imieniu.
A tymczasem państwo, w którym zbrodnie nie są karane, nie może się ostać, ono już nie istnieje i nie może przetrwać. Jeśli zbrodnia zdrady stanu nie jest zagrożona najwyższym wymiarem kary, to przyzwala się na zdradę stanu, tworzy się na nią „popyt” – i z taką sytuacją mamy dziś do czynienia w Polsce.

Ale szanse na to, żeby działania rządu zostały dziś uznane za zdradę stanu, są żadne…
Ja na dzień dzisiejszy nie widzę szansy, żeby polskie państwo mogło być odzyskane, a następnie zabezpieczone na drodze demokratycznej. Wierzę, owszem, w demokrację na szczeblu lokalnym. Ale na szczeblu centralnym demokracja to zgubny przesąd. Nie sądzę zatem, żeby Polska mogła być odzyskana w trybie demokratycznym… Nie zniechęcam, broń Boże, do udziału w grze demokratycznej, póki się ona toczy – nikogo nie namawiam do eskapizmu, emigracji wewnętrznej, czy zewnętrznej. Ale przy każdej okazji powtarzam, że polscy patrioci powinni przede wszystkim zatroszczyć się o zabezpieczenie w najbliższej okolicy trzech budynków: kościoła, szkoły i… strzelnicy. Bez tej triady nie będzie nic. A wszystko przecież być może. Nie ma żadnej konieczności historycznej, żadnego przymusu dziejowego, jak sobie uroili przesądni hegliści-marksiści. Dał nam Pan Bóg wolną wolę – więc i Polska być może.

Jaką drogą?
Mówiąc wprost – najpierw zamach stanu a potem całkowita zmiana systemu politycznego. Jestem monarchistą, więc modlę się o powrót Króla – inaczej wezmą nas za twarz jakieś zwykłe „trepy”. Ale to jest już temat na długą i zupełnie inną rozmowę.

A nad czym pan obecnie pracuje w montażowni?
Kończę pierwszą część cyklu pod tytułem „TRANSFORMACJA” – zobaczymy czy znajdą się pieniądze na następne części.



GRZEGORZ BRAUN, ur. 1967, autor głośnych filmów dokumentalnych – m.in. „Plusy dodatnie, plusy ujemne” (o współpracy Lecha Wałęsy ze Służbą Bezpieczeństwa jako TW „Bolek”), „Defilada zwycięzców” i „Marsz wyzwolicieli” (z udziałem Wiktora Suworowa, o roli Związku Sowieckiego w rozpętaniu II wojny światowej), „Eugenika – w imię postępu” (o nieludzkich koncepcjach „ulepszenia” gatunku ludzkiego poprzez eliminację jednostek „niepełnowartościowych”).
Pablo84
Senior Member
 
 
Od: 03.2004

Offline

Ignoruj użytkownika Pomoc
#17579
Stary 06.06.2012, 11:46
wislak68 napisał(a):Wyświetl post
Szpenio jak zwykle w świetnej formie
Przy stwierdzaniu czy Euro było organizacyjną kompromitacją Polski będzie opierał się o analizy artykułów z mediów zachodnich
W takim razie rozumiem dlaczego przy stwierdzaniu czy śp. prezydent był "złym" prezydentem opierasz się o GW a przy analizie tego czy brzoza urwała skrzydło tupolewowi analizujesz raport Milera .
Skomentuje to pewnym fragmentem poniższego wywiadu z Szewczakiem wklejonego przez "Belzebuba"...:
Cytat:
To jak w takim razie wytłumaczy Pan fakt, że zagranicą, na zachodzie Europy pokazuje się nas, jako przykład udanych przemian?
Przez kilka lat mieszkałem na zachodzie Europy i wiem, jak się tam ocenia Polskę.


Zwłaszcza w tygodniku „The Times” albo w opiniach banków Goldman Sachs i JP Morgan. Oni tak super na nas zarabiają, że byliby ostatnimi niegodziwcami, gdyby o nas źle mówili. To tylko w Polsce jest możliwe żeby Goldman Sachs spekulował na polskim złotym, czyli ograbiał nas z naszych oszczędności i jednocześnie był doradcą rządu w ważnych prywatyzacjach sektora gospodarczego, choć się do tego nie przyznaje.
Cóż, on też pewnie jest za "wodzem Jarosławem" i wiecznym malkontentem.

P.S
Wywiad ma rok i parę miesięcy a jak trafie przewidział przyszłość?
Ostatnio edytowane przez Pablo84 : 06.06.2012 o godz. 11:57.

Jak zniszczyć Państwo wg Sun Tzu(„Sztuka wojny”):
http://wolnemedia.net/polityka/instr...korzyc-narody/
Szpen
Senior Member
 
 
Od: 12.2002
Skąd: i don't give a fuck

Offline

Ignoruj użytkownika Pomoc
#17580
Stary 06.06.2012, 11:57
wislak68 napisał(a):Wyświetl post
Szpenio jak zwykle w świetnej formie
Przy stwierdzaniu czy Euro było organizacyjną kompromitacją Polski będzie opierał się o analizy artykułów z mediów zachodnich
W takim razie rozumiem dlaczego przy stwierdzaniu czy śp. prezydent był "złym" prezydentem opierasz się o GW a przy analizie tego czy brzoza urwała skrzydło tupolewowi analizujesz raport Milera .
PS1: parę postów wcześniej poprosiłem Cię abyś mi wyjaśnił w jaki sposób w oparciu o zdjęcia i filmiki z forum internetowego jesteś w stanie udowodnić że asfalt na A2 pomiędzy Łodzią a Warszawą nie był układany na mokrej nawierzchni. Przypominam się jeszcze raz bo naprawdę mnie to zainteresowało (bez napinki ).
PS2: Ciekawą angdotą jest to że wg. Malusiego (szef Izby Drogownictwa) firma kończąca budowę odcinka C autostrady A2; Bogl a Krysl musiała sprowadzać rozściełacz którym układają asfalt na tym odcinku z Czech, bo okazuje się że ten który mają w Polsce został zajęty przez komornika . Jeśli to brzmi śmieszno to straszno brzmi to że są oni również wykonawcą odcinka autostrady A1 na którym drugi z członków konsorcjum firma Poldim z Tarnowa kilka tygodni temu ogłosiła upadłość.
pajwił się forumowy mędrca.

A kto ma ocenić czy Polska sie skompromitowała organizacyjnie podczas Euro? Polska prawica pod patronem GP? No proszę Cię... Nie widzę innej opcji, jak wysłuchanie głosów z zewnątrz. Wali mnie z jakiej strony będą to media, liczy się ich stanowisko.

ad.2 wystarczy popatrzeć na te zdjęcia i filmiki, poczytać relację osób które widziały jak był układany. Wbrew Twoim słowom, nie jest to jakoś specjalnie trudne do zrobienia. Wielu widziało, i opisało jak było. Daj już se spokój, bo się skompromitowałeś, strzeliłeś bąka i ciągniesz temat starając się poniżyć, a wychodzisz na błazna.

Jeżeli chodzi o sam rozściełacz. Ściągneli go ze swojego odcinka aby przyśpieszyć pracę. Na tym odcinku pracowały jeszcze 2 mniejsze, jadące drugą nitką. Berta kładła jedną nitkę, bo jest szeroka. Dwa małe jechały drugą. Dzięku temu przyspieszono pracę o 100%.
Poczytaj sobie wypowiedzi oszołoma Furgalskiego. Cały kwartał piperzył że się nie wyrobią, że technologia nie pozwala, itd. itd. Jak się udało, to podziękował, i powiedział, że nie powinno być problemów z układaniem w takim tempie. technologia na to pozwala.

Pablo84 napisał(a):Wyświetl post
Skomentuje to pewnym fragmentem poniższego wywiadu z Szewczakiem wklejonego przez "Belzebuba"...:
Cóż, on też pewnie jest za "wodzem Jarosławem" i wiecznym malkontentem.
czytałem już dawno, w wielu sprawach się z nim zgadzam.

Co nie zmienia faktu, że nie zgdzam się z Twoją opinią. Wiadomo nie od dziś, że SKOKi mają przychylność PiSu, bo mu za to płacą.

PS. Najlepiej idźcie do kościoła i dajcie na tacę, w Waszym interesie jest, żeby Euro w Polsce było klapą.
Ostatnio edytowane przez Szpen : 06.06.2012 o godz. 12:05.

Wstecz   Forum Kibiców Wisły Kraków > Inne > Hyde Park (moderowane)

Zamknięty temat

Zasady wysyłania postów
You may not post new threads
You may not post replies
You may not post attachments
You may not edit your posts

BB code is Włączony
MordkiWłączony
[IMG] code is Włączony
HTML code is Wyłączone

Skok do forum


Wszystkie daty podane są w GMT +1. Aktualna godzina to 02:26.