skeba napisał(a):

|
Valarenga jeszcze kolego.
|
Vittoria Guimaraes to też nie był sukces. Odpadliśmy z ostatnią drużyną ligi Portugalskiej (która ostatecznie spadła z ligi). To, że liga niby bardziej renomowana nie powinno zaciemniać obrazu.
TeeS napisał(a):

Valerenga to był zwykły niefart w karnych - daleko temu imho do miana kompromitacji (choć może wtedy tak to było odbierane). Przez obydwa mecze Norwegowie nie wychodzili z własnej połowy, a nasi mieli kilka znakomitych sytuacji, w tym - z tego co pamiętam słupek i poprzeczkę w Oslo. W każdym elemencie gry byliśmy wyraźnie lepsi - no niestety poza wykonywaniem jedenastek.
Takie mecze zawsze się mogą zdarzyć. Wtopa i to straszna to Levadia i DInamo (które można było spokojnie ograć - co widać było w Krakowie, kiedy w kilka minut strzeliliśmy chyba 3 bramki).
pozdrawiam
|
Kompromitacją było właśnie to, że w ogóle do karnych doszło.