
|
|||||||
| Hyde Park (moderowane) Pokój również moderowany, jednak tu nie trzeba mówić o piłce nożnej i kibicowaniu. Chcecie pogadać o czymś "niepiłkarskim" - wejdźcie tutaj. |
| Wyświetl wyniki ankiety: Jakie filmy najbardziej lubicie oglądać? | |||
| Zdecydowanie nowości |
|
216 | 34,18% |
| Stare klasyki - do nowości nie mam zaufania |
|
35 | 5,54% |
| Raczej starsze,ale czasem i nowościami nie pogardze |
|
201 | 31,80% |
| Obojętnie jakie - żeby tylko była okazja się piwka napić |
|
88 | 13,92% |
| Jakie mi znajomi polecą |
|
72 | 11,39% |
| Nie lubie oglądać filmów |
|
20 | 3,16% |
| Głosujących: 632. Nie możesz głosować w tej ankiecie | |||
![]() |
|
|
Narzędzia tematu | Tryby wyświetlania |
|
Senior Member
Od: 07.2005
Offline |
#541
|
|
A jak maszyna robiła PING to nie przeginała pały ?
Więcej luzu na seansach filmowych życzę. ![]()
...nieczytelny...
|
|
|
|
Senior Member
Od: 08.2006
Skąd: z Rapa Nui
Offline |
#542
|
Ale do rzeczy. To że jesteś maniakiem Tarantino, to nie znaczy że wszyscy są. Tak jak napisałem, żeby się jego filmy podobały to trzeba nadawać na tych samych faklach co on. Dla mnie i zapewne dla wielu innych ludzi jego filmy są (w większości) kiczowate (vide Kill Bill), miejscami wręcz śmieszne (vide Grindhouse), żeby nie powiedzieć że głupie. Po prostu takie przeciętne. Ktoś tutaj wspomniał o Pulp Fiction. Kompletnie mi z głowy ten film wyleciał w kontekście Tarantino. Film rzeczywiście bardzo dobry, ale to raczej wyjątek potwierdzający regułe jego kiczowatych filmów. Tyle na ten. "Obstawiam Green Street Hooligans.... " Nie trafiłeś. Nie oglądałem tego filmu i nie mam zamiaru. Ogólnie rozwiń swoją myśl. Czemu uważasz, że mógłby mi się podobać ten film? Co do reżyserów których uważam za dobrych nie będę się wypowiadał bo już to kiedyś w tym temacie zrobiłem i nie będę się powtarzał. Chcesz to poszukaj. Dobre filmy? Hmm, takie które są inne od oklepanych, amerykańskich standardów, takie które mają jakąś fabułę (a nie tylko dobre dialogi i grę aktorską). Przykłady takich filmów (z ostatnich miesięcy w których je oglądałem), a które uważam za dobre: "Pozwól mi wejść", "Labirynt Fauna", "Upadek". Argument z Cannes, śmieszny ![]()
Ostatnio edytowane przez Gordian : 27.09.2009 o godz. 12:08.
![]() ![]() |
|
|
|
Senior Member
Od: 12.2004
Offline |
#543
|
|
Luzujesz sie jak rozwalają glowy baseballem? No to na 5ciu częściach "Saw" miałes chyba orgazmy...
![]()
http://www.youtube.com/watch?v=vbTMz...layer_embedded Zaczyna się od piknika....
|
|
|
|
Senior Member
Od: 02.2004
Skąd: Kraków, Czyżyny
Offline |
#544
|
Ty nazywasz Tarantino "przeciętniakiem", a więc stawiasz go na równi z takimi Adamikami, Zatorskimi itp. patrząc na polskie podwórko. Może Ci się jego film nie podobać, ale nazwanie go przeciętnym jest śmieszne. W jego filmach nie ma nieprzemyślanych scen, wszystko ma jakiś sens, wszystko do czegoś nawiązuje itp. tylko to trzeba umieć wychwycić. Fakt styl Tarantino trzeba lubić. Trzeba wiedzieć, że on się filmem bawi. Ja osobiście w d... mam filmy, które mnie dołują. Pokazując jakie to życie jest straszne. Mam to codziennie. Do kina idę się rozerwać. I Tarantino mi tą rozrywkę zapewnia. Bawi się stylami, bawi się kiczem, kpi z krytyków, którzy szukają w jego filmach wielkich przesłań. To nie jest film historyczny i właśnie dla wszelkich impertynentów historycznych Tarantino wepchnął jedną z ostatnich scen (w kinie)... Tylko debil po zobaczeniu tej sceny mógłby go wziąc za historyczny... Scena miłosna z końca filmu, jedna z lepszych w historii kina. Sposób w jaki poprowadził Pitta, że ten wreszcie pokazał że potrafi grać. Dialogi. Sposób wykreowania postaci. Dlaczego obstawiałem GSH? Bo odbiega od standardów, bo ma głębokie przesłanie, niezłych aktorów, niezłe zdjęcia itp. Czego chcieć więcej? Nie, nie jestem fanem jatki, lejącej się hektolitrami krwi itp. To co uwielbiam w Tarantino to kipiący z jego filmów, jego własny styl, zabawa każdym ujęciem, dopracowanie każdej sceny do majstersztyku. To jak drwi z wszystkich pojmujących kino tak strasznie poważnie (vide "Hitler nie nosił płaszcza" - myślisz że ile Q.T. zajęłoby dowiedzenie się o tym, że Hitler nie nosił białego płaszcza? Myślisz że o tym nie wiedział? A może to błąd scenografa? Nie, ten płaszcz spełnia swój cel w tym filmie.) ![]() KLUB FUTBOLU AMERYKAŃSKIEGO: KRAKÓW TIGERS
|
|
|
|
Senior Member
Od: 07.2003
Offline |
#545
|
|
Widziałem w końcu Bękarty.
Dla mnie film dobry ale daleko mu do najwyższego poziomu Tarantino (Jackie Brown,Pulp Fiction,Wściekłe psy) Był humor , było momentami napięcie . Było sporo większych niedociągnięć dlatego nie rozumiem dlaczego Pan_Jotka doczepia się do takich które są kompletnie mało istotne.Czy w tamtych czasach nie było ludzi którzy posługiwali się 2,3 językami? Kto wie w czym prywatnie paradował Hitler. Poza tym Tarantino nie trzymał się faktów historycznych i poleciał kompletnie w fikcję przedstawiając alternatywną wizję zakończenia 2 Wojny Światowej. *UWAGA SPOILER* Mnie bardziej irytowało ,że podczas premiery kino praktycznie w ogóle nie było obstawione strażnikami.
Ostatnio edytowane przez MaG* : 29.09.2009 o godz. 11:28.
|
|
|
|
Senior Member
Od: 07.2006
Skąd: Dąbrowa Tarnowska
Offline |
#546
|
|
Podobał mi się film pt: Felon(Skazaniec) , obraz z 2008 roku w reżyserii : Ric Roman Waugh , jest to film o tematyce więziennej dla niektórych może za często pojawiający się już temat , główny bohater jak sie nie trudno domyśleć trafia za kraty i zostaje umieszczony w celi z mordercą którego gra Val Kilmer, zaczyna się jazda...czyli walka i jeszcze raz walka , więcej nie pisze tylko zachęce trailerem : http://www.youtube.com/watch?v=Sr0zDhqfOVo
Powód: błąd
Ostatnio edytowane przez Verinho : 29.09.2009 o godz. 12:43.
![]() |
|
|
|
Senior Member
Od: 05.2007
Offline |
#547
|
|
Ja byłem dzisiaj na filmie "Przerwane objęcia" Pedro Almodovara. Powiem wam, że zawiódł mnie. Film jest przydługi, wątki romansów mnożą się i troją. Rzadko mi się to zdarza, ale na seansie mało co 2 razy nei zasnąłem. Film mi nieco przypominał nieudaną kopię Volvera. O ile to dzieło Almodovara (Volver) bardzo mi pasowało o tyle "Objęcia" są dużo słabsze. Sorry Pedro...
PS. Plus za nagie piersi Penelope Cruz ![]()
"Dla mnie Wisła to koledzy z którymi piję, jeżdżę na mecze i którzy się za mną wstawią, a nie jakiś 11 grajków z boiska..." by M....r
|
|
|
|
Senior Member
Od: 02.2006
Skąd: my sie znamy??
Offline |
#548
|
|
Coz najlepsze filmy jakie widzialem poki co w tym roku to: X-Men Geneza Volverine, Duchy Moich Bylych, Narzeczony Mimo Woli, Znow 17(17 Again), Transformers 2: Revenge of the Fallen.
|
|
|
|
Member
Od: 07.2009
Offline |
#549
|
|
Green Street Hooligans 1 & 2 są bardzo dobre.
Polecam. ![]()
Jeden za wszystkich - Wszyscy za jednego, za swych braci zawsze walcz do upadłego!
|
|
|
|
Senior Member
Od: 07.2005
Offline |
#550
|
"Pił" nie oglądałem bo nie lubię bajek. O maszynie robiącej PING już coś wiesz ? ![]()
...nieczytelny...
|
|
|
|
Socios Wisła Kraków
Od: 06.2007
Offline |
#551
|
|
Pierwsza część owszem, ale druga jest wg. mnie słaba w porównaniu do pierwszej. Inny klimat, inne priorytety mają bohaterowie, film jakby o życiu w więzieniu zamiast o kibicowaniu
|
|
|
|
Socios Wisła Kraków
Od: 02.2005
Offline |
#552
|
...Historyczne rzewne i jakoś tam inspirujące do prawdziwych to robi dziadziuś Spielberg - Quentin robił i robi, niezależnie co to za film - rozrywkowe i przewrotne kino - w dużej mierze dla świrów takich jak on.Ale to tak na marginesie - ja jako wielki fan Tarantino wtrącę 3 grosze do dyskusji.Zaznaczam że mój fanatyzm nie polega na tym że ślepo łykam wszystko z pod miecza Tarantino , jeno z tego że uwielbiam jego filmy za mnóstwo rzeczy. W moim prywatnym rankingu bezapelacyjne nr 1 to Kill Bill oczywiście bez podziału na części bo obie uważam za geniusz, oczywiście później PF, Wściekłe Psy,Death Proof i na końcu jedyny film który uważam za jedynie dobry czyli Jackie Brown. A jak było z Bękartami...Otóż wyszedłem z kina lekko rozczarowany. Po części dla tego że spodziewałem się dostać coś innego.Liczyłem na krwawą rozpierduchę, zabarwioną ciekawym scenariuszem, świetnymi kreacjami i 'Tarantinowskimi' dialogami i tu Quentin mnie strasznie oszukał, bowiem wszystko można o tym filmie powiedzieć ale nie to że jest to wojenne kino akcji.Po przemyśleniach doszedłem do jedynego słusznego wniosku że nie mogę psioczyć na film tylko dlatego że był w innym stylu niż tego oczekiwałem, tak więc skupiłem się na ocenie pozostałych aspektów. Scenariusz jak to u Tarantino, ciekawy, przewrotny, ale z mało zaskakującym zakończeniem.Dialogi jednak nierówne, czasami aż nużące, choć w większości trzymające poziom.Genialna cześć pierwsza czyli przybycie Hansa do domu Francuza ukrywającego Żydów,świetna także część dziejąca się w piwnicy, pozostałe 3 jak dla mnie już trochę gorsze ale oczywiście nie że słabe, zresztą i w tych częściach smaczków jest mnóstwo. Samo aktorstwo jak u Tarantino na najwyższym i rzadko spotykanym poziomie, ta mimika, częste najazdy na twarz itp natomiast największy niedosyt czułem przy niektórych rolach. Tarantino dla mnie jest magikiem m.in dlatego że nawet jakaś 2 a nawet 3 planowa rola u niego potrafi być fantastyczna. Za to m.in kocham Kill Bila, gdzie tam takich ról jest mnóstwo i niezależnie czy ktoś występuje w filmie przez kilkadziesiąt, kilkanaście kilka minut czy nawet mniej - pozostaje w pamięci na długo. W bękartach tego brakuje.Genialna rola Hansa, zresztą fenomenalnie zagrana, świetna rola majora SS, także świetna rola tego francuskiego chłopa ukrywającego żydów i to właściwie tyle.Jeszcze mógłbym dodać Shosanne - swoją drogą piękna kobita i porucznika Aldo którego postać jest mało interesująca ale takiego bohatera on tam gra.Reszta jest niestety tylko tłem choć tych postaci przewija się tam sporo.Najbardziej rozczarowywują same bękarty - taki był pewnie zamysł by nie było ich za dużo widać na ekranie ale nawet jak się pokazują to nie ma w nich nic co by można było zapamiętać.Pomijając już nie do pobicia w tym - Kill bila , przecież w Pulp Fiction takich ról było sporo - Każda postać , czy to sam Tarantino, czy Keitel, czy choćby diler i jego laska,Zed z ziomem i pokrakiem...Małe role ale jakie.Tu tego nie ma i to w zasadzie mój taki jedyny poważny zarzut. Z plusów jeszcze to na pewno motyw z kilkoma językamgdziei to nie było tylko bajerem a miało istotny wpływ na przebieg filmu i co Pana Jotke zdziwi na bank - wd mnie mimo iż ten film nie miał zamiaru być jakimś głosem w kwestii 2 wojny światowej, to cała ta otoczka wyszła o wiele bardziej prawdziwie(przy całej nieprawdziwości) niż przypuszczałem. Ogólnie film na plus choć mam niedosyt - może jak oglądnę go już na DVD to mi się coś zmieni.
Ostatnio edytowane przez 1q2 : 05.10.2009 o godz. 23:50.
![]()
94 - Allah Akbar!!
|
|
|
|
Senior Member
Od: 08.2005
Skąd: Łódź
Offline |
#553
|
|
Tym razem trochę mniej kontrowersyjnie. Dzisiaj na ekrany polskich kin wszedł( nareszcie - premiera w "zachodnich" kinach miała miejsce 2 miesiące temu) "Dystrykt 9". Film okrzyknięty najlepszą produkcją science fiction ostatnich lat. Po seansie stwierdzam, że jest to na pewno film dobry, godny polecenia dla fanów sci-fi. Jestem skłonny również stwierdzić, że faktycznie jest to najlepszy film z tego gatunku nakręcony na przestrzeni kilku ostatnich lat, być może nawet całej dekady. Tylko przyzwoitość karze zastrzec od razu jedną rzecz- w ostatnich latach było naprawdę niewiele filmów science-fiction, na które warto było zwrócić uwagę. Wracając do samego filmu. Wyróżnia go przede wszystkim oryginalny pomysł- na Ziemię przybywa statek kosmiczny i zatrzymuje się koło Johanesburga. I nic. W końcu ludzie decydują się wedrzeć na pokład i odkrywają miliony kosmitów na skraju śmierci głodowej. Kosmici są zdezorganizowani, nie potrafią nawiązać porozumienia z ludźmi, jednocześnie organizacje międzynarodowe naciskają by pomóc przybyszom. Koniec końców wszyscy kosmici zostają przetransportowani ze statku na ziemię i osiedlają się koło Johanesburga. Jednakże nadal w żaden sposób nawet nie próbują nawiązać nici porozumienia, ludzie się ich boją i w mieście narastją konflikty na tle nazwijmy to "gatunkowym". Z czasem osiedle kosmitów przeradza się w slumsy i zostaje odizolowane od reszty społeczeństwa. Jednak i taka bariera nie zadowala ludzi, dlatego władze planują przenieść obozowisko kosmitów w dzicz, z dala od ludzi. W tym momencie poznajemy głównego bohatera filmu- pracownika korporacji MUN zajmującej się sprawami kosmitów na Ziemi. Wikus( tak nazywa się główny bohater) dostaje awans i staje się odpowiedzialny za przeprowadzenie operacji przeniesienia kosmitów. Żeby wszystko było legalne najpierw trzeba przybyszom dostarczyć najazy eksmisji. Tak wygląda zawiązanie akcji filmu- muszę przyznać, że dosyć oryginalne, do tego ta częśc filmu przedstawiona jest w formie filmu dokumantalnego i dostarcza bardzo dużo szczegółów na temat życia kosmitów w slumsach- ta część na duży plus. Do tego sam Wikus jest oryginalną postacią- chuderlawy urzędas, z wyglądu i zachowania budzący raczej antypatię. Oczywiście przechodzi pewną przemianę duchową w trakcie filmu, i niestety w pewnym momencie dzieje się to nieco deus ex machina, ale co ważne do samego końca nie staje się on kryształowym bohaterem sypiącym głupimi komentarzami i siejącym totalną rozpierduchę. Cały czas pozostaje zwykłym urzędasem, którego los rzucił w bardzo nietypowe okoliczności. Z antypatycznego, denerwującego kolesia przemienia się w przyzwoitego gościa, ale w żadnym wypadku nie herosa. Dalszej fabuły nie będę zdradzał, chociaż przyznam, że w środku film trochę obniża loty pod tym względem, zaczyna przypominać sztampowe produkcje z hollywoodu. Na szczęście sama końcówka znowu jest ciekawa. Co ważne- film bardzo dobrze równoważy narrację z akcją, także zadowoleni będą i ci, którzy lubią wybuchy i ci, którzy lubią ciekawą, dobrze opowiedzianą historię. Na pewno nie jest to film, na który ktoś chciałby zabrać swoje pociechy i raczej nie jest to produkcja na romantyczny wieczór. Film jest bardzo surowo wykonany- praktycznie brak jakichkolwiek scen komicznych, mało muzyki i jest ona raczej niezauważalna, do tego sporo sugestywnie zaprezentowanej przemocy, której nie powstydziłby się niejeden horror. Kawał dobrego kina sci-fi- jazda obowiązkowa dla fanów gatunku, dla innych bardzo solidna propozycja warta rozważenia, ale jednocześnie moim zdaniem autorom w pewnym momencie troszeczkę zabrakło pomysłu i to czyni film "tylko" bardzo dobrym, a nie wybitnym.
Ostatnio edytowane przez Uran235 : 09.10.2009 o godz. 18:27.
|
|
|
|
Senior Member
Od: 08.2006
Skąd: z Rapa Nui
Offline |
#554
|
|
Ostatnio oglądane:
Dzieci Ireny Sendlerowej - Film przyjemnie się ogląda, choć jakimś tam wielkim dziełem nie jest. Lista Schindlera dużo lepsza, a tematyka podobna. Nie wiem dlaczego u nas miał wejść do kina ten film, a ja mam wersje z amerykańskiej telewizji. Jedyny wielki mankament to to, że polscy aktorzy wypowiadają dialogi w języku angielskim. Akcent co niektórych jest tragiczny, przez co gra aktorska dużo traci. Dystrykt 9 - Zgadzam się z Uranem co do tego filmu. Star Trek 2009 - byłem sceptycznie nastawiony do tego filmu, ale jednak obejrzałem. Nie zawiodłem się. Film jest liniowy, przewidywalny i mało zaskakujący, ale akcja w nim dzieje się od pierwszej do ostatniej minuty, a do tego jest pięknie wykonany. Nowa wizja star treka, zaciera niewyraźny, tandetny obraz wielu swoich pierwowzorów, gdzie nudne dialogi zajmowały pół filmu, gdzie bohaterowie chodzili w wełnianych swetrach, a akcja była wartka jak woda w kałuży. Tutaj tego nie ma. Star trek swym wykonaniem zbliżył się w stronę gwiezdnych wojen, trochę też przypomina mi serial Stargate. Reasumując ST nie wnosi nic nowego, jest schematyczny, ale widowiskowy i zrobiony z rozmachem. Polecam zwłaszcza widzom nastawionym na akcje, ludziom rozmyślającym o tym czy "Hitler chodził w białym płaszczu, czy nie" raczej się ten film nie spodoba. Transformers: Zemsta upadłych - Również kino nastawione na akcję. Odrobinę słabszy niż część pierwsza, ale równie przyjemnie się go ogląda. Film może niezbyt ambitny, ale śmiało można zobaczyć. Nie miałem przekonania w ogóle do transformersów. Ta tematyka wydawała mi się tak kiczowata, coś w stylu japońskich kreskówek (Yataman). Samochody zmieniające się w olbrzymie roboty ? Wydawało mi ie to po prostu dziecinne, wydawało mi się że wyrosłem już z tego lata temu. Tymczasem autorom udało się uciec od dziecinnej tematyki i zrobić na prawdę dobry film akcji. Ktoś kiedyś pisał, że jest jeden z najgorszych filmów tego roku. Nie mogę się z tym zgodzić.
Ostatnio edytowane przez Gordian : 12.10.2009 o godz. 08:34.
![]() ![]() |
|
|
|
Senior Member
Od: 12.2004
Offline |
#555
|
Od siebie dodam jeszcze, że przemogłem sie, oglądnąlem na komputerze jeszcze raz i film jest znośny. Ale jak się pije wino przy jego oglądaniu (można oczywiście pić coś innego--*KWESTIA GUSTU ). Zę się czepiałem az nadto historii to przepraszam.Mogłem napisać od razu ze film jest do dupy i wtedy przynajmniej nie musialbym uzywać argumentów dlaczego tak jest. Bo widzę, że taki sposób przekazania opinii o filmie najlepiej funcjonuje w tym temacie. Jak napisałem-*KTO CHCE NIECH OGLĄDA. * -to samo znaczenie
Ostatnio edytowane przez Pan Jotka : 12.10.2009 o godz. 07:48.
![]()
http://www.youtube.com/watch?v=vbTMz...layer_embedded Zaczyna się od piknika....
|
|
|
|
Socios Wisła Kraków
Od: 02.2005
Offline |
#556
|
ale po kolei.Jak to nieważna treść i fabuła?Przecież w tym filmie i treść i fabuła są jasne.Typowa historia 'rape and revange', osadzona w czasach 2 w światowej.Z jednej strony bękarty, z drugiej francuska żydówka, którzy przypadkowo spotykają się w jednym miejscu z tą samą chęcią - chęcią zemsty.I gdybyś napisał - historia jest nudna, aktorstwo do dupy itp - to to są argumenty.Ty natomiast czepiłeś się płaszcza, języków - oskarżając film nie że jest do dupy ale że nie odpowiada prawdzie historycznej, co jest obiektywnie rzecz biorąc - argumentem kompletnie nie trafionym.O takie detale można się czepiać ale w filmach typu Valkiria czy Upadek, które aspirują do kina historycznego a nie do bekartów. Równie dobrze można zjechać Pulp Fiction, że to chujowy film o mafii - tyle że jak PF nie jest filmem o mafii, Kill Bill także nie jest filmem o mordercach na zlecenie czy jakuzie, tak Bękarty nie są głosem w sprawie 2 wojny światowej. A tak na marginesie także polecam film opisywany przez Urana235, czyli 9 dystrykt.W zasadzie zgadzam się we wszystkim co napisałeś - film trochę siada w połowie ale i tak oryginalności nie można mu odmówić - Kawał świeżego kina.Żałuje że nie poszedłem do kina na niego ,jeno ripa na kompie oglądnąłem ,bo na prawdę warto.Choć oczywiście ta historię trzeba traktować z przymrużeniem oka. Kilka słów o filmie Cloverfield - nie wiem czy był tu opisywany - w skrócie historia bardzo podobna do Reca ,gdzie całe zagrożenie jest innej postaci niż w tym hiszpańskim hiciorze - nie chcę nic pisać więcej by nie psuć zabawy a mimo całej wtórności ,mi się ten film dobrze ogladało.Czyli pozycja aż i tylko - do oglądnięcia.
Ostatnio edytowane przez 1q2 : 12.10.2009 o godz. 14:56.
![]()
94 - Allah Akbar!!
|
|
|
|
Senior Member
Od: 12.2004
Offline |
#557
|
Rola Brada Pitta , który gra typowego amerykanskiego ignoranta , takze jest świetna.Dlatego takich argumentów nie przytocze.Ale z tego filmu bije amerykanskie, komiksowe podejscie do tematu , ktore przez was jest odbierane jako zabawa ale przez matołow po drugiej stronie Atlantyku jako najprawdziwsza prawda. Byc może za dlugo tam zylem i dlatego marudze. Pupl fiction nie moze byc okreslone filmem oo czyms konkretnym(jak tytuł zreszta wskazuje), ale tam z ostatnia scena nagle sie rozpal światełko w tunelu i pozostaje miłe wspomnienie po filmie. A po Bekartach nie. NIE CZEPIAMSIE TARNTINO, bo jak napisalem PF czy Kill Bill byly naprawde dobre. Ale "Bekarty wojny "mnie mierzwią i tego będę się trzymal. PS. Wpis o tym filmie z mojej strony po raz ostatni. ![]()
http://www.youtube.com/watch?v=vbTMz...layer_embedded Zaczyna się od piknika....
|
|
|
|
Senior Member
Od: 08.2005
Skąd: Łódź
Offline |
#558
|
|
Zacznijmy od gry aktorskiej, która w zasadzie nie istnieje. Megan Fox- fajnie wygląda na ekranie, nawet pomimo tony amerykańskiej tapety, ale aktorką to ona jest żadną i w żaden sposób nie budzi sympatii. Shia LeCośtam- z każdym filmem, który oglądam koleś mnie coraz bardziej denerwuje. Wszędzie gra kozaka, który próbuje być wygadany- ale nie jest. Sypie coraz słabszymi tekstami i robi to w coraz gorszym stylu, to co w pierwszej części budziło sympatię do bohatera, teraz powoduje w najlepszym wypadku znudzenie. Trzeci do kompletu- pseudozabawny latynos, któremu cały czas przydaża się coś w jaja. Niezabawny i antypatyczny. Na tym tle najlepiej wypada Torturo, pomimo faktu, że jego rola jest nudna, sztampowa i fatalnie napisana- to raczej zbiór przypadkowych tekstów niż poważna kreacja aktorska, szczęśliwie Torturo potrafi to uratować swoim warsztatem. Poza tym drugi i trzeci plan to tylko zbiór kliszowych postaci jakich na ekranach widzieliśmy już setki( no może poza pretenderem vel "robocicą", ale powiedzmy sobie szczerze- tę rolę z powodzeniem mogła zagrać jakaś aktorka porno). Ale kiepskie aktorstwo to jedna strona medalu, nieszczęście dopełniają fatalnie napisane dialogi i kwestie. Kiedy brytyjski żołnierz wyskoczył z tym "mhrocznym" tekstem na lotnisku, tylko fakt, że siedziałem na sali kinowej, powstrzymał mnie przed turlaniem się ze śmiechu po podłodze. Dodajmy do tego, że 50% kwestii w filmie to: "RUN!RUN!RUN!", "DRIVE!DRIVE!DRIVE!", "FAST!FAST!FAST!", "WE'RE GOING TO DIE!WE'REGOING TO DIE!", "OH MY GOD!OH MY GOD!". Zresztą to było już zmorą pierwszego filmu, choć nie w takim stopniu. Idźmy dalej. Ten film to nie tylko ludzie, to przede wszystkim roboty- wielkie, inteligentne, gadające roboty. Najwięcej czasu ekranowego dostaje robot, który nie gada tylko z niewiadomych przyczyn znowu popiskuje i mruczy. Obok niego dwa dziwadła stylizowane na niedopieszczoną młodzież z getta. O Optimusie i Starscreamie napiszę dalej. Dodam tylko że z całego tałatajstwa poziom trzyma Megatron, który ma przyzwoicie napisane kwestie i świetnie podłożony głos przez Hugo Weavinga. Scalpel vel Doktor też jest OK. Jetfire i Wheelie powiedzmy, że ujdą, chociaż od natłoku dziwnych pokracznych robotów w tym filmie robi się niedobrze. O reszcie trudno coś powiedzieć, bo praktycznie nie dostają czasu na ekranie. Następna kwestia to scenariusz i cała koncepcja filmu. Przede wszystkim razi ordynarny dowcip, nie mówię, że pierwsza część trzymała pod tym względem niezwykle wysoki poziom, ale nie raziła. Przez pierwszy kwadrans filmu o wielkich robotach z kosmosu dwa razy widzimy jak dwa psy za przeproszeniem ruchają się na kanapie. Potem "arcyzabawny" latynos kilkukrotnie robi sobie coś w jaja, a na koniec dostajemy gigantycznego robota, który co robi- pokazuje nam swoje jaja. JA SIĘ PYTAM PO CO TO? Dalej- o ile pierwsza godzina filmu do momentu walki w lesie jest fajna, żywa, efektowna i nawet ciekawa, to następna godzina to żałosne popłuczyny po Indianie Jonesie- tylko, że odarte z humoru, akcji, przygody i logicznej sekwencji zdarzeń. Właściwie wszystko dzieje się deus ex machina. Miałem napisać, że autorzy spokojnie mogliby wpleść w ten film jakiś epizod w rzeźni i tak nikt nie skrażyłby się, że film jest przez to mniej logiczny. Miałem napisać, ale przypomniałem sobie, że przecież faktycznie bohaterowie w pewnym momencie lądują w rzeźni. No i na koniec koronny zarzut- to miał być film o wojnie dwóch frakcji gigantycznych robotów z kosmosu, a Bay zrobił z tego kolejny film pod tytułem Omnipotentna Armia Amerykańska vs. paskudni źli kosmici. Serio, momentami oglądając ten film czuję się jakbym oglądał materiały rekrutacyjne do marines, a nie film. Tutaj kończą się narzekania normalnego człowieka, który od filmu wymaga szczypty sensu, dobrego smaku i choć namiastki ambicji. Natomiast zaczyna się wywód fana transformerów. Zacznijmy od kwestii podstawowej- postaci Optimusa Prime'a. Dla mnie oglądanie ROTF to tak, jak dla katolika filmu o haremie Jana Pawła II. W normalnych okolicznościach wielu katolików wizję haremu uznaje za całkiem atrakcyjną i kuszącą, ale nie kiedy jego właścicielem miałby być Papież, to po prostu nie współgra. Podobnie ja uważam, ze nie ma nic złego w bohaterach filmów, którzy dobijają przeciwnika sypiąc jakimś czerstwym tekstem, albo rozrywają rywalowi głowę za pomocą haków, ale nie kiedy robi to Optimus Prime. Prime to zawsze był symbol cnót wszelakich, koleś który był gotów podłożyć łeb pod topór tylko dlatego, że wcześniej dał słowo i nawet czyjaś zdrada nie zwalniała go z danego słowa, a nie maniakalny morderca, rozrywający innych gorącymi hakami. Starscream- ten gość to zawsze był bardzo sprytny, dwulicowy zdradziecki typek, który cierpiał na przerost ambicji i łatwo wpadał w szał. W filmie zrobili z niego Toadiego, kogoś kim księciunio Megatron może ciskać o ściany. Druga sprawa dla kogoś, kto nie jest za pan brat z tym uniwersum, transformery to zwykłe zabawki. Samochody zamieniające się w roboty, coś śmiesznie dziecinnego, z czego faktycznie trudno sklecić jakąś fajną fabułę. Natomiast jeśli ktoś śledził losy transformerów chociażby jako dzieciak, to wie że Transformery to kopalnia gotowych pomysłów potrzebujących jedynie drobnego odświeżenia i dobrej oprawy. Komiksy z pierwszej generacji to 80 numerów zapełnionych różnymi mniej i bardziej ciekawymi pomysłami. Do tego olbrzymia biblioteka już gotowych, zaprojektowanych postaci, o unikalnych charakterach, sposobach postępowania. Do tego od kilku lat IDW publikuje nowe komiksy o transformerach, które pod względem fabuły biją na głowę wszystko, co było w filmach, choć cały świat, poza postaciami, jest tworzony od nowa, ewentualnie wykorzystując jakieś wcześniejsze motywy, ale w nowy sposób. Tak na szybko- matrix of leadership- w tym filmie to jakiś śmieszny kluczyk, w oryginale wszechmocny byt obdarzony własną wolą, pędzony chęcią poznania i zrozumienia życia, ale działający jak małe dziecko, które złapało pająka i urywa mu nóżki- coś w rodzaju pierścienia władzy z Władcy Pierścieni.
Ostatnio edytowane przez Uran235 : 12.10.2009 o godz. 20:29.
|
||
|
|
Socios Wisła Kraków
Od: 02.2005
Offline |
#559
|
Moim zdaniem w obu filmach jest dużo wspólnego - sposób nakręcenia to jedno, to że w obu filmach patent jest ten sam(pozostaje kaseta), to drugie - zagrożenie oczywiście jest inne ale w sumie to podobna historia - w Recu mamy rutynową noc ze strażakami, w Cloverfieldzie, imprezę pożegnalną.Tu mamy jatke w obrębie jednej kamienicy, tam rozpierduchę w całym mieście.Być może relacje między bohaterami są lepiej nakreślone, choć dla mnie były fragmentami trochę sztuczne, ale to nie zmienia faktu że zdecydowanie in plus zaskoczył mnie ten film, szczególnie że ściągała go moja kobita i po prostu zapodała go a ja nie miałem pojęcia co to w ogóle będzie. Tak żeby rozruszać temat - przezemnie przecież rozpoczęty Bruno...Borat podobał mi się, świeży pomysł, bardzo fajna zabawa z różnymi ludzkimi przywarami ,kupe ironii, dystansu - oglądało się świetnie...Natomiast Bruno mnie nie przekonał.Ok - sama postać świetnie zagrana , żarty tak z samych tzw. homofobów jak i bejów ale nie ma tego błysku co w Boracie.Nie przekonał mnie ten film. Tajne przez poufne - ostatni film Coenów, ledwie rok po genialnym,znanym wszystkim ich filmie. Być może gdybym oglądał ten film na fali ich ostatniego filmu, to bym się rozczarował.A to było tak że czytałem gdzieś że to koszmar więc spodziewałem się najgorszego...A film da się oglądać - ciekawa, trochę komediowa historia, oryginalne kreacje - Cloneya, Malkovicha, Brada Pita(nie pamiętam by grał gdziekolwiek taką ciotę ).Film lekki , wd mnie zdecydowanie do oglądnięcia, choć oczywiście do Fargo czy Kraju się nie umywa.![]()
94 - Allah Akbar!!
|
|
|
|
Senior Member
Od: 08.2006
Skąd: z Rapa Nui
Offline |
#560
|
Film żadnym, wybitnym dziełem nie jest. Ot po prostu taki szybki film akcji na którym nie trzeba myśleć, tylko oglądać, chłonąć widowiskowość. Siedzisz w temacie transformersów więc masz prawo być rozczarowany. Powiem Ci, że identycznie jest z innymi produkcjami. Dajmy na to Star Wars. Filmy widziałem gdzieś po 15 razy każdą część, choć daleko mi do wkładania czarnego wiadra na głowę i wymachiwania świetlówką. Po którymś z kolei seansie naszła mnie ochota na zobaczenie jak wygląda książka (wydali ponad 150 tomów Gwiezdnych Wojen). Od tego czasu przeczytałem kilka tomów i muszę Ci powiedzieć, że bez porównania ciekawsze, lepsze, klimatyczne. Tak jest raczej z każdą adaptacją książki, czy komiksu. Nigdy jeszcze filmowy odpowiednik nie dorównał swojemu pierwowzorowi.Ale wracając do transformersów. Z punktu widzenia kogoś kto pierwszy kontakt miał z nimi przy okazji pierwszej części filmu to muszę ci powiedzieć, że wyszło to nieźle. Z perspektywy kogoś kto nie zna ich charakterystyki również nie przeszkadza to, że np. Optimus jest rzeźnikiem . Ta scena w lesie (czyli walka na pięści, haki czy co tam mają pod rękami), moim zdaniem ratuje ten film. Ten kawałek o amerykańskiej armii bardzo trafny. Tutaj jednak jest to normą. W amerykańskich filmach standardem jest pokazanie wojska w takim świetle jak tutaj. Dla mnie i pewnie wielu innych, znudzonych rzeczywistością, ten film jest taką odskocznią. Na dwie godziny można zapomnieć o tym wszystkim i po prostu oglądać.
Ostatnio edytowane przez Gordian : 13.10.2009 o godz. 08:51.
![]() ![]() |
|
|
|
Senior Member
Od: 12.2003
Skąd: Mazury- tu też są Wiślacy
Offline |
#561
|
|
Pytanie do filmoznwaców prawdziwych,czyli takich co pochłaniają duże ilości filmów a nie tylko o nich czytają.
Co prawda jestem miłośnikiem horrów i sf,ale utkwiła mi w głowie rosyjska komedia,która leciała dobrych 8 lat tem w canal plus. Opowieść o grupie przyjaciół,która jedzie na ryby chyba do Finlandii, jeden z nich w trakciew rozmowy siedząc na palu na jeziorze dowiaduje się o zdradzie żony,wyrzuca komórkę, był też generał pływający z cygarem w ustach. Dobre było,ale tytułu nie pamiętam... Wspomoże ktoś? Emsi? Co do ostatnio obejrzanych fimów Na minus "Blindness" (porażka roku), "Kac Vegas", "Przepowiednia", remake "Piątek 13", "X-men Wolverine" Na plus "Eden lake", "Zapaśnik", stara zajebista "Psychoza", "Gran Torino", ![]()
Tylko Wisła!
|
|
|
|
Socios Wisła Kraków
Od: 12.2002
Skąd: z czeskiego westernu
Offline |
#562
|
proste a nie głupie komedie jedne z lepszych jakie ostatnio widziałem ![]() |
|
|
|
Senior Member
Od: 08.2006
Skąd: z Rapa Nui
Offline |
#563
|
X-men Wolverine na minus? Czemu? ![]() ![]() |
|
|
|
Senior Member
Od: 12.2003
Skąd: Mazury- tu też są Wiślacy
Offline |
#564
|
|
Podstawowy zarzut-brak klimatu z poprzednich części, słaby dobór aktorów,słąbe efekty,beznadziejne dialogi,bezsensowny scenariusz.
Lemoniadowy Joe- dzięki wielkie!! Może gdzieś znajdę te komedyjki. ![]()
Tylko Wisła!
|
|
|
|
Senior Member
Od: 08.2006
Skąd: z Rapa Nui
Offline |
#565
|
|
Jak na mój gust X-men Wolverine była to najlepsza część z dotychczas nakręconych filmów o X-menach. W jedynce jedynie wstęp był bardzo dobry (scenka w Oświęcimiu), potem film siadał, o drugiej części szkoda gadać. Fakt najnowsza część nie ma klimatu poprzedniczek, ale to raczej plus
Ostatnio edytowane przez Gordian : 16.10.2009 o godz. 10:57.
![]() ![]() |
|
|
|
Senior Member
Od: 08.2007
Offline |
#566
|
|
Uran - widziałem transformersy zarówno w kinie, jak i na komputerze. Na komputerze to była kompletna szmira, ale za to w kinie - zabawa była przednia. Akcja, akcja, akcja, walki, walki, walki
fajnie się to oglądało z kolegami. Kiedy po wyjściu z kina ściągnąłem sobie ten film, żeby go obejrzeć jeszcze raz, wyszły te wszystkie braki o których mówisz.Yoda - Jak koledzy powyżej nie rozumiem Wolverina, całkiem fajny film, podobnie jak transformersy dobry do obejrzenia w kinie i nie wracać do niego przez parę lat. Nie rozumiem też Kac Vegas, byłem na tym filmie dwa razy w kinie, raz oglądałem go w domu i owszem, jest parę mniej śmiesznych momentów, ale poza tym film obfituje w prześmieszne gagi. Trochę jak "testosteron" choć zupełnie inaczej. A z plusami nie mogę sie nie zgodzić. W środę poszedłem do arsu na bękarty wojny i... Ja pierniczę, ale syf! Dawno, naprawdę dawno nie byłem w kinie na czymś równie słabym. Wynudziłem się na tym filmie jak nigdy w kinie. Ten film jest na poziomie 1612(?, ten ruski film z żebrowskim) albo Wanted: Ścigani. Słowem: Kupa na nieziemskim poziomie. Film krzyczy debilną i przesadzoną brutalnością. Narzekałem z tego samego powodu na death proof, i do niedawna to był jeden z moich najmniej ulubionych filmów, ale... na nim się nie nudziłem. Dla mnie Tarantino nakręcił dwa bardzo dobre, ciekawe filmy, mianowicie Pulp Fiction oraz Reservoir Dogs, niezłe Kill Bill vol. 1 i... to by było na tyle. Prawda jego filmy są oryginalne ale... Grindhouse podobno nawiązujący do filmów drogi w ogóle tego klimatu nie trzymał. Drugi Kill Bill to zagmatwana mieszanka stylów, i zamiast arcydzieła wyszedł film-schizofrenik nie mający pojęcia czym właściwie jest. Bękarty... Na pewno niesamowity i nieziemski Brad Pitt. Na pewno początek filmu, scena w domku na prowincji. Ale jak to się mówi "miłe złego początki". W głowie mam fragment w lesie, gdzie okaleczani są niemcy. W pewnym momencie pojawia się motyw który został jak mi się wydaję podwędzony z Przekrętu czy Rocknrolli, mianowicie imię jednego z bochaterów i jego krótka historia. Dlaczego nie został opisany jak reszta, albo reszta nie została opisana jak on? Kolejny minus - drętwe dialogi, coś czego się absolutnie po tym filmie nie spodziewałem. Kolejny - całkowita przewidywalność tego filmu. Kto był zaskoczony śmiercią Williego w piwnicy? Kto był zaskoczony wręcz szekspirowską śmiercią żydówki i niemca w pomieszczeniu z projektorem? Kolejny - wspomniana wcześniej brutalność, widziałem ostatnio w tv film na podstawie gry postal. Kto nie grał ten pewnie słyszał, gra była prostacka. Gra była Bękartami Wojny, a film doskonale pokazał jak można wykrzesać z tego kretynizm i niesmaczności trochę humoru i dobrej zabawy, bękarty tego nie robią. W momentach w których akurat się nie nudzimy - jesteśmy zniesmaczeni tym co widać na ekranie. Scena z majorem, generałem i Churchillem była kompletnie pozbawiona brytyjskości, tych wszystkich stereotypów o wyspiarzach. Oglądałem ostatnio kilka filmów kręconych przez brytyjczyków, w których grali wyspiarze i jedno w czasie oglądania wyżej wymienionej sceny mnie trafiło. Ci ludzie mówili jak amerykanie. Ktoś może powiedzieć "Hej, co ty gadasz barani łbie?! Przecież ty znasz angielskie akcenty tylko z filmów!" Owszem, ale odnoszę się do mojej wiedzy ![]() Podsumowywując "Bękarty Wojny" przypomina mi "300" których ostatnio miałem nieprzyjemność oglądać. Film o którym dużo się mówi. Film o którym mówi się że jest dobry(bardzo?). Film z aktorami któych lubię, w konwencji którą lubię, z reżyserem którego lubię, na ciekawy temat. Film do którego nie będę chciał wrócić. PS. To była chyba druga najlepsza kreacja Pitta, zaraz po wymienionym tu przeze mnie przekręcie. ![]() .
|
|
|
|
Senior Member
Od: 01.2005
Skąd: Z Krainy Deszczowców...
Offline |
#567
|
Tak więc - wstąp do U.S. Army, chroń świat przed terroryzmem i najazdem kosmitów _____________________________________ *tak, tak - to byli prawdziwi Marines
Ostatnio edytowane przez wolfy : 16.10.2009 o godz. 22:24.
![]()
Już za cztery lata,
Już za cztery lata, Może będzie Ekstraklasa!
|
|
|
|
Senior Member
Od: 07.2005
Offline |
#568
|
|
Pewnie chodzi Ci o "Osobliwości narodowego wędkarstwa" czyli kontynuację "Uroków polowania".
http://www.youtube.com/watch?v=R1zit2n7rpw http://www.youtube.com/watch?v=hrT6kspmlbM Jest też i trzeci film z tego cyklu: "Osobliwości narodowego polowania zimą" ![]()
...nieczytelny...
|
|
|
|
Senior Member
Od: 07.2009
Offline |
#569
|
|
film pt. GALERIANKI . Nagroda na tegorocznym festiwalu w Gdyni.
Nasze czasy.... popie***ne czasy... ![]()
|
|
|
|
Senior Member
Od: 01.2009
Offline |
#570
|
|
Cze,ostatnio oglądnąłem kilka filmów.Nie wiem czy wcześniej ktoś o nich wspominał bo nie śledzę na bieżąco tego tematu, polecam film pt. "Ostatni dom po lewej" thilerr trzymający w napięciu,trochę brutalny ale myślę ,że gdyby nie ta brutalność film stracił by ten "smaczek". Re-make filu pt. "Piątek 13" również jest dość ciekawą propozycją,sama fabuła tego filmu[I wersja] była spoko,to w dotatku nową wersje wrzucono super efekty speialne(jak siekiera w głowie np.]
. "Super Zioło"..narawde ciekawa komedia z Method Manem ;].."Skazani na strach" film który został zakazany w kilku krajach z powodu brutalnych scen,szczerze interesujące było pierwsze 2 inut filmu,później akcja toczyła się tak ślamazarnie i w dodatku ten koniec..miałem mętlik w głowie po oglądnięciu tego filmu,na plus oczywiście efekty specialne bez ktorych ten film byłby chłamem,zerem itd. Polecam także film "Poniedzialek" z "Bolcem" i Pawłem Kukizem,fajny film,spoko fabuła..oraz jego kontynułację[trochę bardziej komediowo zrobiona] "Wtorek"Pozdro ![]()
TYLKO CW3L3 NOSZA ZELE !
|
|
|

|
||||||
![]() |
| Narzędzia tematu | |
| Tryby wyświetlania | |
|
|