
|
|||||||
| Wisła Kraków - piłka nożna Tutaj możesz spokojnie i rzeczowo porozmawiać o wszystkich tematach związanych z "Białą Gwiazdą". Pokój z założenia zawierać ma tematy dotyczące drużyny. |
|
|
Narzędzia tematu | Tryby wyświetlania |
|
Senior Member
Od: 02.2005
Skąd: spod budki z piwem
Offline |
#27
|
Aleś facet namieszał... Opiniujesz ostatni mecz, czy cały bieżący sezon? Bo ja akurat pamiętam spotkania, w których Kirm biegał jak głupi po skrzydle, wychodził na pozycje, a reszta drużyny miała go w przysłowiowym poważaniu i akcje szły środkiem, bądź prawą stroną poprzez Małeckiego/Łobodzińskiego. Jak już raz na 10 minut ktoś mu podał piłkę, to w takiej sytuacji, że ten albo musiał od razu ją odgrywać, albo gonić do niej po kilka metrów, żeby w ogóle móc ją przejąć. Też nie jestem z 'Kiro' zadowolony, ale trudno wymagać, by sam nam wygrywał mecze - potencjał ten chłopak ma ogromny, co pokazał choćby w pierwszym meczu z Levadią, gdzie był bezsprzecznie najlepszym zawodnikiem na boisku. Kwestia o tyle ciekawa, że było to jego pierwsze spotkanie w barwach Wisły. Zresztą polecam przeanalizować choćby ostatnie dwa mecze naszej drużny. W ruchu jest tylko zawodnik aktualnie posiadający piłkę, reszta niemrawo obserwuje natomiast, co ów jegomość zamierza z nią zrobić. Ale jakoś specjalnie żadnemu nie chce się ruszyć sprintem, by zaskoczyć obrońców rywala. Kompletnie w "słowniku" naszych grajków nie figuruje chyba pojęcie "podania na dobieg" (chyba, że liczymy też piłki rzucane 20 metrów przed kolegę z zespołu na tzw. "aferę"). Taki styl gry jest naprawdę kiepski - ja rozumiem, że my nie jesteśmy Manchesterem United czy też Realem Madryt, ale warto zwrócić uwagę, iż zespoły grające z nami cofnięte były zawsze(!) całym zespołem na swoją połowę. To, że potrafimy wymienić kilkanaście podań niczego zatem nie dowodzi, bo piłka lata najczęściej w szerz boiska i rozgrywana jest przez naszych defensorów. A jedyny zawodnik, który obecnie biega i pokazuje się rywalom, to Alvarez, choć zazwyczaj jego sprinty kończą się równie szybkimi powrotami do obrony, z powodu nonszalancko rozgrywanej piłki przez resztę naszego zespołu oraz ogromnej liczby strat w środku pola. Nie potrafię kompletnie zrozumieć zatem, dlaczego Skorża preferuje taki styl gry (jasne, możecie stwierdzić, iż facet układa grę w taki sposób, na jaki pozwala charakterystyka dostępnych mu piłkarzy)? Mimo wszystko jednak, można nakazać piłkarzom bieganie i pokazać im, na czym polega ruch bez futbolówki. Piłka nożna to gra zespołowa, a nie indywidualna, w której jedynie zawodnik z "łaciatą" przy nodze uprawia ten sport... To co obecnie jest nam dane obserwować, to niemiłosiernie bolący oczy, strasznie asekuracyjny futbol - a ponoć mamy najmocniejszą parę stoperów w lidze, więc skąd się bierze taki styl? Najmniejszego pojęcia nie mam... Nie wymagam również wiele, chcę atrakcyjnej i zarazem efektywnej piłki nożnej. Tylko, że dla mnie atrakcyjny futbol to nie jest wymiana dziesiątek podań między obrońcami (a czasem i którymś z defensywnych pomocników) oraz utrzymywanie się w ten sposób przez kilka minut przy piłce, z czego zresztą nic nie wynika. Żaden zawodnik z obecnego składu nie potrafi po takim uśpieniu przeciwnika, zaskoczyć później jakimś niekonwencjonalnym zagraniem. Może zatem zmienić sposób rozgrywania na szybką wymianę futbolówki, bez wiecznego spowalniania każdej akcji przez opieszałego Diaza bądź tracącego 2/3 piłek Małeckiego. Prawda jest taka, że gramy naprawdę strasznie asekuracyjny futbol - cóż takie ustawienie preferuje widocznie nasz trener. Jedyne co mnie martwi to fakt, że ani nasze skrzydła nie napędzają gry, robiąc przy okazji miejsce bocznym obrońcom oraz środkowym pomocnikom, ani też Sobolewski z Diazem nie są zawodnikami, którzy potrafią dograć idealnie do napastnika. Dlatego też nie mogę doczekać się na mecz z Hetmanem, może Skorża da pograć Jirsakowi. Z tym, że w trochę innym ustawieniu, bo co by o Czechu nie powiedzieć, to jednak z zadań defensywnych wywiązuje się bardzo słabo. Może zatem spróbować zagrać w ustawieniu: 1-4-1-2-1-2, bo formacja z jedynym tylko napastnikiem oraz ofensywnym Jirsakiem nie zdała dotychczas egzaminu (trudno się jednak dziwić, skoro mieliśmy do tej pory mało dynamicznych skrzydłowych - Zieńczuk oraz Łobo - zaś Brożek zawsze był w takiej sytuacji kryty przez dwóch stoperów). Tym razem miałby pole do manewru, w postaci dwóch szybkich napastników, wspomnianego "Brozia" oraz Małeckego, na lewej stronie lubiącego "nacierać" i niekonwencjonalnego Słoweńca, zaś po prawej przebojowego, Ćwielonga bądź też potrafiącego świetnie dośrodkować, Łobodzińskiego. Jest to bardzo ofensywne ustawienie, wiem. Ale z takim Hetman - czyli w meczu, w którym będziemy atakować, może spisać się bardzo dobrze. Jeśli faktycznie zdałoby egzamin, to czemu nie zastosować takiej taktyki w meczach z drużynami spoza czołówki Ekstraklasy. Jeśli jednak gra nie kleiłaby się, to też nic strasznego się nie stanie, bo wystarczy zmienić raptem jednego zawodnika (Jirsak) i wrócić do standardowego, powolnego rozgrywania w środku pola. Pozwolę sobie jeszcze raz nawiązać do Kirma. Może gdyby Skorża nie kazał mu schodzić tak bardzo do ataku, jego gra wyglądałaby lepiej. Bo cóż nam z tego, że ten wzmacnia naszą ofensywę, skoro Piotrek Brożek kurczowo trzyma się najczęściej linii środkowej boiska i całe skrzydło zostaje w takiej sytuacji bez żadnego naszego grajka? Chciałbym, by Maciek naprawdę zmienił nasz styl gry, bo po Levadii i Zagłębiu były buńczuczne zapowiedzi, że forma jest coraz lepsza, Wisła będzie się rozkręcać, a obiektywnie patrząc gra Wisły z meczu na mecz jest coraz gorsza. Zawodnicy są statyczni, a napastnicy, gdyby nie cofali się po piłkę, prawdopodobnie w ogóle by sobie nie pograli. Z taką nonszalancją to możemy ogrywać zespoły, które chowają się w swoim polu karnym, bo przyjeżdża "zawsze groźna Biała Gwiazda". Jeśli jednak rywal nie trzęsie przed nami portkami, to jesteśmy drużyną, której punkty urwać może nawet kiepska Polonia Bytom, czyli zespół jako tako poukładany w defensywie, sporadycznie wyprowadzający jakieś akcje, składne akcje. Zresztą najlepszym przykładem jest tu Levadia, czyli klub, który niewiele o nas wiedział i nie bazował na dotychczasowych osiągnięciach Wisły. Trudno było się zatem spodziewać, żeby położyli się przed nami na boisku, tak jak robi to większość zespołów Ekstraklasy. Cały czas mam wrażenie, że tak obfitą zdobycz punktową jaką obecnie posiadamy, zawdzięczamy tylko temu, że przeciwnikom w Polsce (nie licząc tutaj Legii i Lecha) na samą myśl o tym, że zaraz grają z Wielką Wisłą, trzęsą się nogi. Skorża rozpoczął natomiast już swój trzeci sezon w naszym klubie, a styl gry, odkąd przyszedł w sezonie 07/08, zupełnie się nie zmienił - ba, zaryzykuję nawet stwierdzenie, że nie tyle stoimy w miejscu, co zaliczamy powolny, ale systematyczny regres... P!
Ostatnio edytowane przez enzo : 22.09.2009 o godz. 11:04.
|
|
|

|
||||||
| Narzędzia tematu | |
| Tryby wyświetlania | |
|
|