|
Właśnie w tym rzecz że wcale nie sporo, Broda poza tym co wpuścił, obronił dwa trudne strzały w drugiej połowie i to było wszystko. No chyba, że każdy róg traktujemy jak groźną sytuację dla przeciwnika. Natomiast my mieliśmy strzał chyba Carbo jeszcze przy 0:0, który gdyby był celny przyniósłby bramkę, wolej Rodado w końcówce pierwszej połowy świetnie obroniony przez bramkarza, dwa strzały Gogóła które gdyby były dołem a nie górą pewnie przyniosłyby bramki, dwa sytuacyjne uderzenia Rodado o centymetry mijające słupek, trochę tych okazji było, co przy różnicy w wyszkoleniu sile i szybkości naszych i tamtych zawodników potwierdza to o czym napisałem zaraz po meczu. Byliśmy od nich lepiej zorganizowani jako zespół. Te sytuacje były wypracowywane rozegraniem często z pierwszej piłki. Problem pojawiał się kiedy dochodziło do pojedynków, bo wtedy byliśmy bez szans. Tylko Rodado Carbo i może Fred byli w stanie przepchnąć się czy zastawić piłkę. Przy szczęściu, którego nie było, różnicy indywidualnych możliwości zawodników i przedszkolnych błędach które niektórzy nasi popełniali wynik nie mógł być inny. Trzeba też zaznaczyć, że te błędy podcinały nam skrzydła już na początku, czy to meczu czy drugiej połowy. Jaroch, Broda i Sukiennicki swoimi durnymi zachowaniami zabrali tlen całej drużynie.
|