
|
|||||||
| Wisła Kraków - piłka nożna Tutaj możesz spokojnie i rzeczowo porozmawiać o wszystkich tematach związanych z "Białą Gwiazdą". Pokój z założenia zawierać ma tematy dotyczące drużyny. |
|
|
Narzędzia tematu | Tryby wyświetlania |
|
Senior Member
Od: 11.2002
Skąd: Kraków
Offline |
#11
|
Nie było nic dziwnego w tym, że trenerzy wystawiali do składu Ratona zamiast Szewczyka, wiecznie kontuzjowanego Brody, czy nieuprawnionego i nieprzygotowanego do gry oraz długo nie trenującego z zespołem Cziczkana. Dziwnym trafem hiszpańskie transfery Kiko na przestrzeni ostatnich sezonów w większości przypadków dały drużynie najwięcej jakości, a nie tacy zawodnicy jak Uryga, Młyński, Łasicki czy Biegański. Dziwnym trafem wzmocniony Hiszpanami zespół odniósł największy sukces od 12 lat w postaci wygrania Pucharu Polski i w znacznej części się spłacił przynosząc dodatkowe miliony do budżetu z tytułu kolejnych meczów w europejskich pucharach. Dziwnym trafem ten zespół, w którym wiodącą rolę pełnili i liderami byli Hiszpanie okazał się lepszy nawet od kilku ekstraklasowych drużyn. Dziwnym trafem jakoś ci Hiszpanie starali się zawsze również w lidze, w przeciwieństwie do wielu krajowych zawodników mówiących, że tam notowali mecze w których nie walczyli na 100%, nie wkładali nogi i nie skakali do główek, przez co ta liga musiała zakończyć się klęską. Nikt jakoś nie widział w ani jednym meczu nie walczącego i nie wkładającego nogi Rodado, Baeny czy Carbo. Generalnie sprawa jest bardzo prosta: im więcej w klubie Hiszpanów z ich niższych lig czy obcokrajowców takich jak Rodado, Carbo, Alfaro, Villar, Mula, Carlitos, Lionch, Igbekeme, nawet Colley (czy dziesiątek innych nazwisk nieraz przeze mnie przypominanych), a im mniej takich piłkarzy jak Uryga, Sapała, Zwoliński, Biedrzycki, Młyński, Szot, Szywacz itd. - tym lepiej dla Wisły. Im w kadrze mniej przepłaconego krajowego szrotu promowanego przez polskich managerów, tym lepiej, a nie gorzej dla Wisły, bo dziś już na lepszych krajowców niż taki Mikulec nas nie stać. Nie kupimy sobie teraz z krajowego rynku dowolnego nowego polskiego piłkarza takiego jakim niegdyś był Żurawski czy Kosowski, bo Królewski to nie Cupiał. Dziś nawet w sumie słaby skrzydłowy taki jak Baena jest lepszy i daje Wiśle więcej niż tacy krajowi skrajni pomocnicy jak Młyński czy Starzyński, zasłużenie wygrywając z nimi rywalizację. Którą drogą należy zatem podążać: jak chciałby Koaliczek drogą ściągania nowych Uryg, Zwolińskich, Sapał i przepłacania za krajowy szrot typu Biedrzyckiego, napychania kieszeni polskim menadżerom i zamykania się na obcokrajowców czy otwierania się na tych ostatnich i próbowania sprowadzenia nowego Carbo, Rodado, Carlitosa itd. (nie będę znów sypał nazwiskami), którzy wciąż są w naszym zasięgu? Nawet pomimo, iż w tym gronie trafi się czasem też jakiś Benito? Odpowiedź jest oczywista dla każdego, kto umie trzeźwo myśleć i ma elementarny kontakt z rzeczywistością.
Ostatnio edytowane przez Markus : 11.08.2024 o godz. 14:59.
![]()
Jaroo1: "okazało się, że gracze co się sprawdzają w Polsce są z 2 ligi hiszpańskiej. Nic w tym odkrywczego nie ma, byłoby dziwne gdyby się nie sprawdzali."
(...) "Polaków na rynku to mamy do wyboru praktycznie zero w porównaniu do chociażby rynku europejskiego. Ogólnie poziom Polakow jest słabszy niż graczy z zachodu, dlatego logiczne jest że łatwiej znaleźć kogoś na zachodzie, nawet z II-V ligi - zależy od kraju, bo np w Hiszpanii można znaleźć dobrego gracza w niższej lidze" |
|
|

|
||||||
| Narzędzia tematu | |
| Tryby wyświetlania | |
|
|