Piknik1906 napisał(a):

Nie wiem co uwidacznia ale jeżeli bierzemy pod uwagę efektywność ekonomiczną to jest porównanie na poziomie przedszkola ekonomicznego (w podstawówce już dodają).
Każdy z tych Hiszpanów zarabia dwa razy tyle co przypisany mu Polak. W przypadku Rodado czy Junci pewnie ponad trzech razy.
To, że my nie potrafimy w kwocie 600-900 tys złotych rocznie sprowadzić polskiego (słowackiego, czeskiego, itd) gracza na poziomie nie oznacza, że to jest niemożliwe tylko, że nasze struktury są nieudolne.
W ekstraklasie jest kilka drużyn na naszym lub niższym poziomie budżetu złożonych właśnie z zawodników w tym przedziale cenowym i jak (miejmy nadzieję) uda się nam awansować będzie można zaobserwować jakość naszych asów na tle przeciwników opłacanych na zbliżonym poziomie. To będzie bolesne jak sądzę.
I na koniec żeby było jasne - oczywiście, że z tych par porównawczych Hiszpanie są lepsi i to oni powinni grać. Ale próby tworzenia teorii, że trzykrotnie przepłacona drużyna (w stosunku do poziomu na którym gra) to dobry i efektywny kierunek jest ekonomiczną bzdurą i przykrywaniem panującej od lat nieudolności.
|
Teraz to już chłopie na fantazji jedziesz w kwesti zarobków.
Tak jak napisał Markus - Ci Hiszpanie grają w Wiśle bo nie ma już doa nich przyszłości w kraju. Junca pomagał ojcu w gospodarstwie rolnym, u siebie był już skreślony i nagle my mu daliśmy milion złotych rocznie
Obawiam się że rzeczywistość jest bardziej brutalnie i tacy Żyro czy Sapała kasują solidne pieniądze, przy zerowym wkładzie w wynik. Nie zdziwiłbym się gdyby wyciągali sporo więcej niż taki Alfaro czy Baena. Sobczak też nie gra tutaj z miłości do Wisły.