Karherop napisał(a):

Absurdem nie jest stawianie na Hiszpanów, ale tempo rotacji zawodnikow/pracownikow oraz brak spójnej-trwalej wizji prowadzenia klubu. Rok temu miałeś w tym czasie jednego Hiszpana w klubie. Dziś mamy 16 i kolejnych 5 juz zdążylo stąd wylecieć.
Na dzisiaj Wiśle bliżej do brazylijskiej Pogoni niżeli do Barcelony wygrywającej tytuły z Hiszpanami w składzie, czy tego chcesz czy nie. A rewolucja goni rewolucję i już kolejna jest przez JK zapowiadana.
|
Tempo rotacji to już jest inny problem. Wynika z robienia co chwilę przez Wisłę rewolucji i zmieniania koncepcji. Jeśli teraz po pół roku znów zrobimy to samo i wymienimy to, co słusznie zostało już wymienione na Hiszpanów - po raz kolejny wrócimy do dawnych błędów. Do wymiany jest Sobolewski i jego sztab. Tyle. To dostatecznie duża rewolucja w obecnych warunkach.
Wiśle nigdy nie było blisko i nie jest do Pogoni Ptaka, bo do nas trafiają piłkarze, którzy na pewnym etapie swojej kariery w większości pokazywali, że potrafią grać w piłkę i rzeczywiście mają sensowne wyszkolenie jak na poziom pierwszej ligi, W przeciwieństwie do Brazylijczyków Ptaka, z których tylko niewielka część rzeczywiście zawodowo grała w piłkę. Więc nietrafne porównanie. Dajmy im odpowiedniego trenera, który coś potrafi, to zobaczymy, ile naprawdę będą mogli zdziałać. Wiosna pokazała, że bardzo dużo.
El'kabat napisał(a):

Markus - porównujesz człowieku HISZPAŃSKI klub, w HISZPAŃSKIEJ lidze i piszesz, że mają samych hiszpanów.
Jesteśmy w Polsce, a nie w Hiszpanii i fajnie jakby te same proporcje były zachowane jak tam - tylko, że Polaków.
|
Pokazuje absurd słów: "80% składu z nich, dyrektor sportowy i trener to już gruba przesada i w chyuj nie zdrowe." Nigdzie na świecie nie ma zależności, która to potwierdza, ani nie działa sytuacja, że jeśli w jakimkolwiek klubie świata w składzie znajdzie się nagle 80% Hiszpanów i ktoś stamtąd we władzach tego klubu, oznacza to, że z tego powodu wszystko musi iść źle. To zwykły wymysł. Mamy opierać strategie działania na wymysłach, wierzeniach, czy fałszywych stereotypach?
Co to za przekonanie, że w kadrze klubu z jakiejkolwiek ligi musi być zdecydowana większość zawodników o narodowości z tejże krajowej ligi i mniejszość z innych, bo jak nie ma, to jest to niezdrowe i z automatu musi dziać się coś złego? Kto Wam takie mądrości sprzedaje?
Idąc dalej, brakuje tu jeszcze wmawiania, że gdzieś na ławce trenerskiej musi być obowiązkowo jakaś legenda tego klubu, by inni piłkarze wiedzieli, co znaczy gra dla niego, bo bez legendy na ławce tego wiedzieć nie będą i nie pojmą czym jest DNA tego klubu.
A jeśli odejdzie Kiko, to w Hiszpanii jest pełno innych fachowców, z którymi można nawiązać współpracę i którzy mogą kontynuować jego dzieło, być może nawet jeszcze lepiej. Bez Kiko nie można zatrudniać hiszpańskich zawodników i kontynuować tej strategii? Kto Wam znów sprzedał tą genialną myśl?