krysztal napisał(a):

|
Czy ty jesteś normalny?Czym druga bramka z Sosnowcem różniła się od bramki straconej z ŁKS-em?łasicki nawinięty jak dziecko i strzał po krótkim rogu nie pierwszy raz puszczony przez Biegańskiego.A pierwsza bramka?Mało takich ze stałych fragmentów było?A w barażu czy Puszcza strzelała te bramki inaczej niż na jesieni na R22?Mamy na ławce popierdółkę a nie trenera ale żeby też nie winić tylko Sobolewskiego to trzeba wspomnieć o całym sztabie.Zającowi najlepiej wychodzi walka z kamerzystą Polsatu,Łaciak nie tyle nie szkoli bramkarzy co jego metody wręcz cofają ich w rozwoju,Kmiecik to kwiatek do kożucha.To jest sztab przegrywów.Gdzieś tam widziałem,nie pamiętam na FB czy TT jak ktoś podał przykład Rakowa gdzie asystent zastępuje na stanowisku Papszuna.Problem w tym,że jest jedna subtelna różnica.Tam asystent będzie kontynuował wizję która się sprawdziła .U nas Sobolewski jest kontynuatorem projektu który doprowadził do jedne z największych kompromitacji tego klubu.To się nie może udać...
|
Od meczu w Gliwicach graliśmy tak żeby czasem nie wejść. Ale Sosnowiec zwłaszcza i Puszcza to kwintesencja takiej postawy. To że Biegański nie umie bronić tłumaczę tutaj odkąd został przelobowany z 16 metrów w pierwszym sparingu jaki zagrał u nas jeszcze za Guli. Większość jednak widziała w nim mega talent

, ale co innego chcieć i nie potrafić, a co innego udawać, że się broni.
Wiadomo że sztab mamy mało skuteczny, ale z tym sztabem wygraliśmy 7 razy pod rząd, choć nie było łatwo to widać było zapieprzanie i były efekty. Jeszcze do przerwy z Rzeszowem była gra. Po przerwie wszedł Żyro i zaczął grać jak skrzydłowy przeciwnika. Pamiętasz tą wrzutkę w nasze pole karne? Postawę Młyńskiego? Już wtedy zaczęło się to co z Sosnowcem ogarnęło większość grajków. Mierny sztab nie jest wytłumaczeniem takiej postawy.
azor napisał(a):

Amen.
Swoją drogą Drozd, teorie spiskowe mają to do siebie, że chociaż dają jakąś argumentację pod tezę. Ty poszedłeś level wyżej- rzucasz tezę pytając "po co"
|
Bo ja opisuję to co widzę na boisku, a widzę sabotowanie gry. To nie żadna teoria, tylko praktyka. Co Fernandez zrobił z dwoma zagraniami na, sam na sam z Puszczą. Przerzut w pierwszej połowie i podanie Igbekeme w drugiej? Spieprzył jak jakiś drewniak, nagle zapomniał jak się strzela? Jak się przyjmuje? Co wyprawiał z Niecieczą. Gdyby nie Jaroch już wtedy byłoby po bezpośrednim awansie. A tu się tak poukładało że musieliśmy przegrać z Sosnowcem żeby nie wejść.
Nie dziw się, że się pytam po co

.