wolfy napisał(a):

Pożytek z Junci w grze ofensywnej po wejściu Młyńskiego/Żyro i tak jest nikły. Raz że oni nie mają pojęcia jak z nim grać i wszystko psują, dwa - Junca boi się wychodzić za bardzo do przodu przy tych parodystach. Trudno się chyba dziwić po tym co Żyro odwalił...
Chłop nie ma zmiennika, gra na blokadzie, jest po ciężkiej kontuzji i jest zagrożony wykluczeniem - gra cały mecz. Pewnie dlatego że Szot nie miał akurat urodzin...
No nie, nie da się tego obronić.
|
W grze ofensywnej - pewnie nikły. Ale ja tu o grze defensywnej akurat pisałem, powiedz mi, jak sobie wyobrażasz całą naszą lewą stronę w tamtym meczu z Szotem (nikogo innego na zmianę na tej pozycji nie było) i Żyrą/Młyńskim mu pomagającymi i Colleyem na dokładkę jako odpowiedzialnym za lewą stronę środka, asekurowanym przez Tachiego? Bo dla mnie to było już tak, jak w tym memie z kotem - "Andrzej, to je*nie"
No nie, to się da obronić, im dłużej nad tym myślę, tym bliżej mi do stwierdzenia, że sam bym chyba w tamtej sytuacji zostawił Junkę w składzie, bo tam w pewnym momencie była już tykająca bomba w obronie i można było ją tylko odpalić.
Inna sprawa, że zakładam, że któryś z dwójki Junca/Fernandez (prawdopodobnie Junca) był przewidziany do zmiany, ale rozwój wypadków na boisku i późniejsza kontuzja Łasickiego sprawił, że ta zmiana nie miała miejsca. Tam i tak jeszcze przed Junką i Fernandezem do zmiany był James, który w pewnym momencie zaczął mieć problemy mięśniowe, a musiał dograć do końca ryzykując kontuzję.
Cały problem polega na tym, że wy na te zmiany patrzycie wyłącznie przez pryzmat tego, że ktoś mógł dostać żółtą kartkę i pauzę, ja przez to, kto faktycznie w tym czasie siedział na ławce, co mógł wnieść i co się działo na boisku. Wtedy już sprawa nie jest taka oczywista.