Jebanie Kieszka za wczoraj, to pójście na łatwiznę. Bez jego babola mielibyśmy 1 punkt z CHUJOWYM Piastem. Totalna impotencja w ofensywie i brak reakcji trenera - pierwsza zmiana w 71 minucie, już po stracie gola, to są problemy. Jak można trzymać Skvarkę w takiej dyspozycji cały mecz?
Skvarka był tragiczny. Przecież nawet prostopadle podać chłop nie umiał, rozegrać na raz też nie, a to przecież piłkarz nr 10. Po przerwie przynajmniej Savić się obudził i gdyby dłużej grał Forbes, to może by coś z tego było, bo Kliment za wolno myśli i za wolno biega. Savić tak naprawdę potrzebuje do grania napastnika w stylu Brożka. Ale takiego piłkarza nie będziemy mieli jeszcze długo, ale to już osobna historia.
Sam fakt, że przychodzi "magiczna" 60 minuta, CHUJA GRAMY z przodu, a trener nie robi zmian, to jest dla mnie jasny sygnał, że typ się po prostu boi i/lub akceptuje jebany minimalizm, który drużyna pokazała wczoraj.
Co z tego, że byliśmy lepsi z gry, skoro w praktyce to oznacza, że Piasta miał pół sytuacji i strzelił gola a my mieliśmy jedną. Gramy po prostu tragicznie i trener musi wstrząsnąć tą jebaną szatnią i sprawić, że piłkarze zaczną grać. Skoro nie mamy piłkarza na pozycję nr 10, to grać na 2 napastników. Jeśli i to nie zadziała, to wymyślić inny system. No ....a nie może tak być, że chłop ma swoją wizję, do której nie ma wykonawców, ale trzyma się jej za wszelką cenę, bo "gramy swoje".
Albo nawet jeśli to "gramy swoje" Guli przyniesie efekty za 5 lat i awansujemy do pucharów i tam trafimy na jakiegoś mocarza, to co? Też będziemy "grali swoje" z np. BVB?