Kupiłem karnet wczoraj.
I dostałem do niego takie plastikowe .... wi co.

Na górze jest naklejka jak z linijek z lat 90tych - zmienia się wzorek w zależności do kąta patrzenia, a od dołu jest nic.
Liczyłem na zniżkę na koszulkę lub ogólnie zakupy w sklepiku, ale widać, że postawiono na coś innego. i ten kontrakt karnetowicza...
Takie rekiny (nomen omen) biznesu powinny wiedzieć, że rabaty, to tak naprawdę czysty zysk, bo często ludzie bez nich nie kupią wcale, więc lepiej sprzedać z mniejszym zyskiem niż nie sprzedać, ale jednak poszliśmy inną drogą. Oby nie sprawdziło się stare powiedzenie o chytrym, który traci dwa razy. Na razie dla trzeźwo patrzącego na bilans zysków i strat kibica zachętą do zakupu karnetu, to kawałek papierka i ładna teczka o wartości około 50gr.