Jagul napisał(a):

|
To teraz wyobraź sobie sytuacje, że Wisła jednym podaniem powoduje, że np. Carlitos wychodzi sam na sam z bramkarzem (jedyny schemat wypracowany przez Kiko - dzida na Carlitosa). Wiadomo, że VAR też potrzebuje czasu na reakcje i zanim sędzia główny dostanie cynk, żeby sprawdzić czy była ręka to też 2-3 sekudny upłyną. I co ma przerywać akcje? Wyobrażasz sobie co by się działo jakby nie odgwizdał ręki?
|
Póki co wiem co się działo w niedzielę, gdy sędzia gwizdnął karnego ze trzy minuty później. Piłkarze się wkurvili, kibice się wkurvili, wszyscy byli wkurvieni, sędzia był yebany przez kibiców przez kolejne pół godziny, nasi nie potrafili się otrząsnąć i przewalili mecz.
Niestety, którąś opcję trzeba wybrać. Albo decydujemy się na przerywanie gry i ewentualną straconą szansę na kontrę (moim zdaniem, mimo wszystko, mniejsze zło), albo zostawiamy tak jak jest i ryzykujemy, że między gwizdnięciem karnego, a sprawdzeniem VAR, ktoś kiedyś walnie bramkę i wtedy dopiero będą jaja.
Oczywiście, sprawdzenie można też pozostawić w gestii trenerów, ale wtedy z kolei nie pozbędziemy się wszystkich pomyłek sędziowskich, bo ich liczba byłaby zapewne ograniczona, no i mogłoby to być wykorzystywane w celu właśnie przerywania korzystnych akcji przeciwnika.
brylant17 napisał(a):

|
Jak ktoś pisał wystarczyło wybić piłkę na aut i VAR-u by nie było
|
Nie kumam. Skoro skorzystać z VARu można dopiero po wyjściu piłki poza boisko, to jak wybicie piłki na aut miałoby zapobiec jego użyciu?
Jest jakiś niuans o którym nie wiem? Serio pytam.