
|
|||||||
| Wisła Kraków - piłka nożna Tutaj możesz spokojnie i rzeczowo porozmawiać o wszystkich tematach związanych z "Białą Gwiazdą". Pokój z założenia zawierać ma tematy dotyczące drużyny. |
|
|
Narzędzia tematu | Tryby wyświetlania |
|
Senior Member
Od: 08.2005
Skąd: Łódź
Offline |
#11
|
|
1. Najważniejsza rzecz. "Kazek" Węgrzyn. Tego gościa się nie da słuchać. W....ia bardziej niż wynik.
2. Stracona bramka - zaryzykuę, że z Velezem byśmy tej bramki nie stracili. Była wyrwa w środku pola po Haliloviciu, Arsenić wyskoczył do rywala, ale za późno więc nic to nie dało, za to w jego miejscu zrobiła się kolejna luka. Mógł ją zaasekurować wracający Gonzalez, ale pobiegł w sumie nie wiedzieć czemu do Sadloka. Mógł ją zaasekurować Halilović, ale on ten mecz oglądał z boiska. Mógł ją zaasekurować Lolonch, ale on bawił się w sędziego, na dokładkę Cywka nie wychwycił tego, że Llonch zrobi pułpakę offsajdową i został na linii szesnastki, przez co spalonego nie było. Tyle frajerstwa w jednej akcji dawno nie widziałem. 3. Pomysł na grę w pierwszej połowie był dobry, ale w drugiej ewidentnie cofnęliśmy się za głęboko. Gdyby Wisła co mecz grała tak jak do przerwy, to moglibyśmy nawet grac na 3 defensywnych pomocników, byleby był taki efekt. Niestety po przerwie było znacznie gorzej, szczególnie osłabiły nas zmiany - skrzydła przestały funkcjonować, a środek zrobił się dziurawy - taką mamy kadrę. Jednak nie wydaje mi się, żeby to była wina wyłącznie zmian, drugą połowę po prostu zaczęliśmy defensywnie, broniąc wyniku - błąd, jak idzie dobrze, to trzeba grać swoje. 4. Brakuje zgrania, kilku piłkarzy dopiero uczy się tej ligi, czy nawet dorosłego futbolu - będzie lepiej. Są braki kadrowe z przodu, ale szatnia i budżet nie są z gumy. Przyda się ta przerwa. Buchalik - swoje zrobił, miał ze dwa groźne strzały do wybronienia, solidny występ. Cywka - dobrze się mu dzisiaj grało, upilnował Peszkę, do przodu za bardzo się nie zapędzał, ale szczególnie do przerwy bardzo dużo dawał w utrzymywaniu się przy piłce, wysokim odbiorze i rozprowadzaniu akcji. Jakby dał ten krok naprzód pewnie gol by nie padł, ale wielu zawiniło bardziej. Arsenić - na początku jego starcia z Paixao wyglądały trochę, jakby chłopak 5 klas wyżej znęcał się nad pierwszakiem, ale po kilkunastu minutach Chorwat się ogarnął i w zasadzie zagrał poprawnie. to ewidentnie nie jest zły piłkarz, ale musi się dostosować do tego jak gra się w Ekstraklasie. Gonzalez - przerzuty ma genialne. ale to ....a jest stoper, a nie rozgrywający. Nie zaasekurował Arsenicia przy bramce i dwa razy wy.......ił się jak długi w szesnastce, raz Peszko oddał bardzo groźny strzał, raz szansę miał Paixao. Dobry stoper nie może co mecz odpierdalać tak poważnego błędu. Chłop chyba nie ma koncentracji. Sadlok - klasa. kilka razy fajnie się zachował utrzymując piłkę w grze, nie walił lagi do byle kogo. W drugiej połowie było z tym gorzej bo druga linia siadła i nie było z kim grać, ale wciąż dawał radę. Przegrał główkę z Paixao, ale za to go szczególnie nie winię. Bramka to w dużej mierze jego zasługa świetna akcja, świetna centra. Kostal - pierwsze 5 minut - tragedia, piłki nie potrafił przyjąć i w ogóle w przekroju całego meczu największe problemy miał z techniką użytkową. ale jak już miał piłkę przy nodze, to przeważnie była z tego korzyść - czuje grę kombinacyjną, czuje press, jest dynamiczny i chce mu się biegać. Na pierwszy skład potrzebujemy kogoś mocniejszego, ale jeżeli konkurencja zawodzi, to trzeba mu dawać szanse, bo potencjał jest. W drugiej połowie trochę zgasł, chociaż akurat kartka była raczej wywołana błędem w dyscyplinie taktycznej (zaspał z przejęciem gościa w strefie) a nie brakami wydolnościowymi. także po przerwie Słowak biegał dużo i dość szybko, tylko z piłką mu było nie po drodze. Velez - czołg. Gość jest naprawdę dobry w tym, co robi. Dużo walki, dużo odbiorów, dużo przerwanych akcji - czysto i nieczysto. W dużej mierze za jego sprawą w pierwszej połowie obrona nie miała zbyt dużo pracy. Dodajmy, że Hiszpan ze względu na uraz nie był w pełni dyspozycji - pierwszą połowę kończył ledwo chodząc. Naprawdę dobry występ, trzeba chłopa docenić. Llonch - graj do diabła, a nie sędziuj. To był naprawdę dobry występ zepsuty jednym momentem piłkarskiej głupoty. Masa przechwytów, bardzo ruchliwy w środku pola, pokazywał się też obroncom do krótkiej gry przy wyprowadzeniu, czy kiedy rywale zakładali press. Mam wrażenie, że w kilku sytuacjach, kiedy my atakowaliśmy nie był do końca dobrze ustawiony, ale możliwe, że to taktyka była błędna, bo to były bardzo podobne sytuacje. Co do ŚP, to warto zwrócić uwagę na pewien klucz - Llonch, Velez i Basha bardzo dobrze czuja się w dynamicznym przechwycie, potrafią wyczuć ten moment iw skoczyć przed rywala zabierajac im piłkę. Możliwe, ze docelowo będziemy grali całą trójką w ustawieniu 4-3-3, z okresami wysokiego pressu i trochę w stylu BVB za Kloppa - wysoki przechwyt, szybki atak, press, przechwyt, ponowienie ataku. Małecki - był jakoś dziwnie nabuzowany, jeszcze bardziej niż zazwyczaj. Zaczął fajną akcją, którą zepsuł wbiegając w rywala. Potem ogólnie było dobrze, miał spory udział w akcji bramkowej i fajnie potrafił napędzić nasze akcje - nie była to jakaś szczytowa forma, ale takie 6/10 na pewno, może nawet więcej. Ale zbluzgał liniowego, sędzia główny nic się na to nie odezwał. To Mały zbluzgał liniowego drugi raz i dostał żółtą. Potem jeszcze zbluzgał Kostala za FATALNE podanie, ale wtedy już była decyzja o wędce. Bardzo trudna decyzja i tym trudniejsza do oceny. Małecki wyglądał na kogoś kto za chwilę wyleci z boiska, ale jednocześnie to on właśnie zaczął dawać drużynie pozytywny impuls żeby przejąć trochę inicjatywę w drugiej połowie. Ze Manuel - co tu napisać... Zacznijmy może od tego, że na pewno nie powinien grać 90 minut, ostatnie 30 minut to był spektakl "Drzewa umierają stojąc". I tak naprawdę trzeba powiedzieć, że ten gość nie ma żadnych poważnych atutów - jest przeciętnie ogarnięty taktycznie, przeciętnie silny, przeciętnie szybki, przeciętny technicznie, nawet jeszcze nie pokazał jaki ma strzał, a to przecież napastnik. Ale jednocześnie trudno go za coś zjechać, bo gra się kleiła, kiedy jeszcze miał siły. W sumie taki Boguski z mniejsza rozpiętością doznań, bo ani nie gwałci futbolu jak czasem Dziki, ale też póki co nie daje nadziei, że potrafi zachwycić, a Polakowi się zdarza. Carlitos ![]() Chyba właśnie zdał sobie sprawę, że w Ekstraklasie może wszystko, widać, że ma kupę frajdy z gry i oby trwało to jak najdłużej. Nieoceniony dla tej drużyny. Bartosz - krótko po wejściu miał piękny rajd lewym skrzydłem (a zaczynał w zasadzie na skrzydle prawym), ale koniec końców zabrakło wsparcia, a Wiślak na dokładkę wbiegł w rywala. Potem jeszcze w samej końcówce posłał pękną piłkę do wchodzącego Halilovicia. Zrywy są, ale jak na tyle czasu to za mało. Musi zdobyć piłkarską powtarzalność i brać grę na siebie w każdej akcji, a nie od święta. Halilović - gość się musi sporo nauczyć i o naszej lidze, i o piłce w ogóle. Niby waleczny, niby ma umiejętności, ale stat ciągle masa, a przy bramce nie pomógł drużynie. To obiecujący zawodnik, ale na dziś dzień w hierarchii wydaje się być za Bartoszem, Kostalem, a nawet Wojtkowskim, a przecież jest też Boguski. Brożek - krótki występ, zaczął słabo, ale się rozegrał i mógł nawet skończyć z asystą.
Ostatnio edytowane przez Uran235 : 27.08.2017 o godz. 01:33.
![]()
Zapraszam na mojego piłkarskiego bloga - Futbol Totalny
|
|
|

|
||||||
| Narzędzia tematu | |
| Tryby wyświetlania | |
|
|