dziki napisał(a):

|
W takich sytuacjach często wysyła się osoby odpowiedzialne za same negocjacje. Przedstawicielami może być ktoś.z firmy, a może być zewnętrzny podmiot, który reprezentuje interesy kupca. W dzisiejszych czasach to raczej standard przy tego typu przejęciach.
|
no nie mówię, że Szejkowie czy inni Włosi czy azjaci mieli tu osobiście przyjechać, ale mogli dołapać kogokolwiek. Choćby "mitycznego" Citke, bo info o nim jest z jednego źródła. Wydaje mi się, że na tym etapie (o ile jest zaawansowany) Cupiał nie rozmawiałby z przedstawicielem firmy zewnętrznej działającym na zlecenie kontrahenta, będącym kompletnym no-name.