Griszka30KR napisał(a):

|
Za Smudy owszem był wycisk,ale na poczatku grali przyzwoita piłke.Jak wszyscy zachwycali,ze odbudował sie Sadllok,Stlilic,formą Burligi itp.
|
Możesz przypomnieć mecze, w których graliśmy „przyzwoitą piłkę”? Bo mi żaden nie przychodzi do głowy. Za, to doskonale pamiętam granie „na aferę” praktycznie w każdym spotkaniu i kompromitujące Frania wypowiedzi pomeczowe.
Griszka30KR napisał(a):
|
Potem zaczeli grac przeciwko Niemu i poszło.Na poczatku u Kazia zagrali,zeby udowodnic ,ze to Smuda to ten zły(teraz zachwycamy sie Donaldem),a teraz siedli z powrotem na laurach,no bo kto im kaze cos robic,kumpel Kaziu?
|
Cytat:
|
Niestety, jak się potem okazało, sympatycy Białej Gwiazdy na kolejną wygraną ukochanej drużyny musieli czekać ponad dwa miesiące. Zaczęło się od remisu w Gdańsku, a tydzień później Wisła dość pechowo przegrała u siebie z Ruchem. Światełkiem w tunelu był dla fanów remis 2:2 wywieziony z Warszawy po niezwykle ambitnej walce, ale jak się później okazało, był to ostatni dobry mecz Wisły na długie tygodnie. Biała Gwiazda, zmagająca się z ciężkimi problemami kadrowymi, przegrała aż cztery kolejne spotkania pod koniec sezonu zasadniczego: z Zawiszą, Zagłębiem, Widzewem i Podbeskidziem, po niewyobrażalnym pechu Michała Miśkiewicza, który zanotował w tym meczu trafienie samobójcze już w 11. sekundzie spotkania. Podopieczni Smudy zdobyli w tych potyczkach tylko dwa gole, tracąc siedem. Szczególnie mogła martwić zgubiona forma strzelecka Pawła Brożka, który w 2014 roku nie był w stanie trafić do siatki ani raz.
|
Wtedy tez grali przeciwko niemu?
