w sumie w połowie sezonu zasadniczego mamy 10 punktów na koncie więcej niż w ubiegłym sezonie w tym samym momencie.
w 6 spotkaniach jeżeli chcemy ze spokojem oczekiwać na wiosnę z szansami na awans do czołowej "8"-ki ekstraklasy musimy zdobyć minimum 10 punktów. Przy takiej grze jak w poniedziałek byłoby cudem wywalczenie 5-6 punktów w tych 6 meczach. Do tego jeszcze oprócz drobnych kontuzji, które trudno na spokojnie wyleczyć (Brożek, Głowacki) dochodzi gra 12-14 zawodników przez cały czas, a jeszcze aby było weselej kilku zawodników gra zdecydowanie poniżej możliwości i mam tu na myśli Sarkiego i Małeckiego. Być może Małemu brakuje przede wszystkim małego kredytu zaufania - moim zdaniem w Bielsku mógł wybiec na prawym skrzydle i wg mnie gorzej od Chrapka czy Boguskiego by nie zagrał.
Chrapek zdecydowanie widać jego zmęczenie i znaczną obniżkę formy w porównaniu z pierwszą połową sezonu...
Boguski - to że się stara to jest jedyne co daje zespołowi. Czasem uda mu się przechwycić piłkę w środku pola i wyprowadzić ją sensownie. NIestety w Bielsku obserwując Bogusia stwierdzam, że będąc ustawiony na prawej pomocy cały czas grał wszędzie tylko nie tam. Na prawej stronie został sam Burliga, który wszak Bogiem nie jest, a będąc samemu - nie miał najmniejszych szans na wychodzenie z czymkolwiek do przodu... Boguś w tym czasie biegał w środku pola - niestety najczęściej zdecydowanie bez pożytku, albo pojawiał się na lewym skrzydle dublując Gueriera. Podanie na prawe skrzydło - nie ma nikogo - Boguś jest na lewym, podanie Bogusia na wolne pole z lewej strony tak wyrzucające, że nawet Bolt nie miałby szans doścignąć piłki.
Sorry, ale wieczne stawianie na Bogusia nie daje tej drużynie wiele, nie wiem czy wystawienie Sarkiego czy Małeckiego byłoby bardziej sensowne, ale dlaczego nie spróbować, skoro zawsze istnieje możliwość, że któryś z nich odpali

?