kougar napisał(a):

Gdyby piloci przestrzegali ww. procedury (i kierowali się zdrowym rozsądkiem), nic by się nie stało.
|
Ciekawe założenie. Oczywiście, jeśli dodatkowo założymy, że w skrzydle, czy na pokładzie (na przykład) nie został zamontowany ładunek wybuchowy z zapalnikiem barycznym.
Wtedy każde podejście do lądowania (a może właśnie próba w trudnych warunkach) skończyło by się jak się skończyło.
Z tego powodu to Moskwa przejęła kontrolę nad schodzeniem Tu-154 na pas w Smoleńsku i robiła wszystko, żeby piloci za wcześnie nie zrezygnowali z próby. Bo wtedy lądowanie w Moskwie przy ładnej pogodzie i nagłym wybuchu na pokładzie wyglądałoby trochę bardziej podejrzanie. Nie byłoby brzozy, na którą można byłoby wszystko zrzucić i pilotów oskarżonych o nieprzestrzeganie zasad.
Tak, wiem. To S-F. Jednak komisja tego wątku nie zbadała dostatecznie. A powinna była. Choćby po to, żeby nikt nawiedzony jak ja nie wysuwał takich hipotez.
Natomiast opinie wielu naukowców jakoś związanych z komisją Macierewicza wręcz wyrażają tezę o wybuchu. Oni oczywiście nie twierdzą, że to była bomba. Natomiast wybuch w świetle ich analiz jest raczej niewątpliwy.