|
Czytam te posty i mam wrażenie że niektórzy z Was po tygodniu pracy nowego trenera chcieliby zmiany dosłownie każdego elementu gry Wisły. Owszem, zgadzam się, że z przodu dominował chaos, nie było widać specjalnego pomysłu na rozgryzienie obrony amiki..
Możecie się nie zgodzić, ale mnie na przykład wpadło w oko niespotykane dotąd zaangażowanie. Kilka ofiarnych odbiorów po których trybuny reagowały oklaskami, walka niemal o każdą piłkę i każdy centymetr boiska. Muszę przyznać że za Moskala, mimo że było więcej klepania i można było odnieść wrażenie że to klepanie miało jakiś sens, nie widziałem takiego gryzienia trawy. Miło było popatrzeć na tą zadziorność, której już dawno u piłkarzy Wisły nie było widać. I uważam że to jest póki co sukces Probierza.
Druga sprawa to obrona. Poza 28. sekundą i zabawą Pareiki z którymś z obrońców pod koniec pierwszej połowy, jakoś nie było takiego stresu jak np za Maskaanta, gdzie każda wrzutka to było ciśnienie 180/400. A co drugi stały fragment przciwnika to gol. Mam wrażenie że pod tym względem nastąpiła poprawa. A jednak graliśmy z zespołem o sporym potencjale ofensywnym. Rudnevs był praktycznie zneutralizowany.
Jeśli chodzi o grę do przodu, fakt, ciężko było to oglądać...Ale wg mnie jest to dokładnie to na co stać naszych ofensywnych piłkarzy. Dlatego, jeżeli Probierz ma cokolwiek w Wiśle osiągnąć to niezbędne jest poważne wietrzenie w szatni. Z tym składem, jeszcze przesianym chorobami i kontuzjami, nie mamy zbyt wiele do powiedzenia.
|