|
Smutny jestem coraz bardziej. Moskal to sympatyczny gość, ale współodpowiedzialny za ostatnie niepowodzenia, bo przecież to on był najbliżej Maaskanta.
Jedno jest pewne, co jest wielkim plusem - więcej szans będą dostawać Polacy. Oby to przyniosło pozytywny skutek, nadal nie tracę wiary, że ten sezon zakończymy w pierwszej trójce. Celem nadrzędnym powinno być jednak zwycięstwo Pucharu Polski, bo droga do półfinału może się usłać różami - jest tam trzech 'kopciuszków', cztery najlepsze kluby ostatniego sezonu i walka o jedno miejsce między naszą sąsiadką a Ruchem. Znając życie trafimy na kogoś z trójki Arka/Gryf/Ruch Zdzieszowice, więc wstydem będzie brak awansu.
Ale do rzeczy - co mnie martwi? Kazek pewnie popracuje do końca sezonu, bo wyniki gorsze w tym roku już być nie mogą. Gramy 3 z 4 pozostałych meczów u siebie. Wrócą Małecki, Bunoza pewnie wejdzie za Chaveza. W grudniu pojawi się na boisku Melikson. Drugą rundę mamy zdecydowanie łatwiejszą, bo wszystko, co najważniejsze zagramy u siebie. Kto wie - może nawet wywalczymy znów Mistrzostwo...
Ale po sezonie, Kazkowi powiedzą: "Dobra robota, dzięki." i zatrudnią z powrotem Smudę, który przy odrobinie szczęścia wyjdzie z reprezentacją z grupy EURO i na fali tego sukcesu Cupiał mający sentyment do Franza, zaprosi go do współpracy by odbudować "wielką Wisłę". Kazek znowu będzie asystentem. Szkoda tylko, że tak naprawdę aktualni kadrowicze Smudy to chyba jedno z ciekawszych pokoleń, jakie się nam mogło przydarzyć, bo zasługi przypadną Smudzie, choć nic wielkiego on dla tej drużyny nie zrobił. Niemal wszyscy grają w jakimś niezłym klubie zagranicznym, nasza trójka z Dortmundu jest na fali, Jeleń i Obraniak oraz Dudka dobrze radzą sobie we Francji, mamy naturalizowanego Perquisa i Boenischa, do tego paru Polaków z Legii, trio z Trabzonu, bramkarze Arsenalu i możnaby tak wymieniać...
|