El'kabat napisał(a):

Czepiasz sie o byle g.owno. Przez prawie 80 minut im sie to nie udalo.
Fartownie tego gola strzelili,co nie zmienia faktu ze grali strasznie nieporadnie,o Kazachach juz nie wspominajac...
|
Fartownie? Składna akcja, prostopadłe podanie, wystawienie piłki do napastnika na pustą bramkę, wszystko z pierwszej piłki. Czy naprawdę wszystko jakkolwiek (nawet tak w minimalnym stopniu) pozytywnego, związanego z naszą piłką musi być wiecznie fartem i przypadkiem?
A każda porażka (nawet tak niewiele znacząca jak ta naszych młodzieżowych drugoligowców w towarzyskim meczu z Luksemburgiem) ma być jednocześnie fantastycznym dowodem na totalną słabość naszej piłki. Wygrana - fart, przypadek, wyjątek potwierdzający regułę, przegrana - beznadzieja, jedyna słuszna prawda o naszej piłce.
Po prostu jedna z kilku akcji Jagiellonii została wykorzystana, wygrali, tyle, cała filozofia.
Nie rozumiem tego jak można się wszędzie, we wszystkim doszukiwać tylko negatywnych rzeczy, smutne musi być Wasze życie. Zagrali średnio, ale wygrali, mogli wyżej, trudno, przynajmniej jadą ze zwycięstwem i bez straty gola na rewanż, mimo że rywal potencjalnie najbardziej niewygodny ze wszystkich, których mogli wylosować. Szału nie ma, bo gdzie tam wygranej z Kazachami do prawdziwej piłki na wysokim poziomie, ale bez przesady z tym pesymizmem...