|
Byłem. Widziałem. Ochłonąłem. Na boisku najlepszy Pareiko. W pomocy najlepszy Sziwakow, szukający gry, zazwyczaj dobrze ustawiony, agresywny. Garguła - jego przeciwieństwo - uciekał od gry, nie miał ani jednego kreatywnego podania. Nie chcę go więcej oglądać, jego gra była żenująca. Kirm i Małecki chaotycznie, ten drugi nieco lepiej. Sobolewski - niestety - w takiej formie nie zasługuje na pierwszy skład. W obronie Jaliens fatalnie, Chavez bardzo przyzwoicie, Paljić - kto wie, czy nie najlepszy w tej formacji. Osobna kwestia to Bunoza. W moim przekonaniu zagrał całkiem niezły mecz. Rozumiem, ze wszystkich denerwują jego kilkudziesięciometrowe przerzuty, ale zauważcie, że to on najczęsciej wyprowadzał piłkę z obrony i że najczęściej nie miał komu podać, bo Garguła albo stał w miejscu, albo człapał w tempie nordic walking. Bramka padła w wyniku kilku błędów: straty i skandalicznego odpuszczenia Łobodzińskiego (za takie coś powinna byc kara finansowa ekstra), przegranego przez Jaliensa (chyba) pojedynku przy linii i złego ustawienia obrony. Obrony, nie tylko obrońców. Wydaje mi się, że zabrakło asekuracji ze strony defensywnych pomocników.
"Gry" w "ataku" sobowtóra Macieja Żurawskiego nie skomentuję.
|