flamengista napisał(a):

Meczu nie oglądałem, ale widząc komentarze mam dwie refleksje:
1. Praktycznie trzeba cudu, by coś ugrać w meczu, gdy po 10 minutach jest 2-0 dla rywala. Lech po takim początku musiał nabrać wiatru w żagle. Na taki fatalny początek nawet duet Mourinho-Capello nic by nie poradzili. Po prostu, jak to ładnie ujął Robert Kubica: "shit happens".
.
|
Lepiej od razu zejść do szatni,bo po co grać. Idąc tym tokiem rozumowania to Wisła jest drużyną do pierwszej straconej bramki. Ponadto Skorża to pacynka nie trener, bo nie potrafi zareagować na sytuację na boisku. Wszystkie jego sukcesy są dziełem przypadku, bo mało kto Wiśle pierwszy strzelał bramkę. Biedaki nawet piłki prosto do siebie podać nie potrafią, a obrońcy jacyś tacy wolni. A drużyna nie wiedziała co ma grać.
Jak chcecie to wierzcie w takie bzdury. W sumie nie takie głupoty ludziom się wmawia codziennie.