|
Dobra, ale co powie na to PZPN? Wypowie się Rostkowski albo Mikulski, że sędziowanie było git, albo po fakcie przyznają rację, że faktycznie sędzia "zaje8ał", tylko nie cofnie to żadnego wyniku i punktów nam nie przywróci. Stara śpiewka po prostu, najlepiej podjąć jakąś decyzję z boiska krzywdzącą, a później pajacować przed kamerami, że faktycznie w tej sytuacji można było inaczej zareagować. Nic to nie da, bieganie do PZPN, jedynie wnioski można składać, żeby ten i ten arbiter nam meczów nie sędziowali (bodajże Legia kiedyś tak zrobiła), ale widząc ile oni baboli robią to jedynie do dyspozycji by został jakiś Romuś z B klasy co pogwiżdże sobie w niedzielę po schabowym.
|