
|
|||||||
| Wisła Kraków - piłka nożna Tutaj możesz spokojnie i rzeczowo porozmawiać o wszystkich tematach związanych z "Białą Gwiazdą". Pokój z założenia zawierać ma tematy dotyczące drużyny. |
|
|
Narzędzia tematu | Tryby wyświetlania |
|
Senior Member
Od: 08.2010
Offline |
#7
|
|
Do tego meczu świetnie pasują dwa powiedzenia o nadziei. To, że umiera ostatnia i to, że jest matką głupich.
Dla tych którzy nie będą oglądać krótkie streszczenie mojego ostatniego snu. 7 min. Długa laga z głębi pola. Kapitan gospodarzy przegrywa pojedynek biegowy z Kacprem Wolnym a ten plasowanym strzałem w długi róg wyprowadza przeciwników na prowadzenie. To jego pierwsza bramka od dwóch lat. Trener gospodarzy klaszcze. 23 min. Realizując doktrynę o cyrkulacji piłki zawodnik środka pola gospodarzy podaje w poprzek boiska. Piłkę przejmuje zawodnik przeciwników podaje na skrzydło, dośrodkowanie na głowę najniższego na boisku Dawida Małego. Ten trafia w samo okienko. Na twarzy prezesa gospodarzy szeroki uśmiech. Dzięki podaniu wskaźnik xWC (Wymiany Cyrkulacyjnej) wzrósł a nad tym drużyna pracował przez ostatni tydzień. Na ekranie laptopa wskaźniki aktualizują się w czasie bieżącym. Na trybunach rozlega się gromkie "Tylko zwycięstwo...". 31. min. Największy miłośnik kreskówek japońskich wśród graczy gospodarzy nie trafia z trzech metrów w bramkę. Prezes rozradowany. Wskaźnik niebezpiecznych akcji wzrósł i miga na zielono. 40 min. Najlepszy strzelec gospodarzy otrzymuje bezpańską piłkę w polu karnym. Strzela, trzy rykoszety i jest 1:2. Prezes markotny, akcja przypadkowa nie można jej zaliczyć do wskaźników. 52 min. Jakiś młody od gospodarzy strzela. Pięć metrów od spojenia słupka i porzeczki. Akcja niebezpieczna +1. 67 min. W trzynastej próbie dośrodkowania z rzutu rożnego piłka trafia w głowę kapitana a następnie mija o dwa metry spojenie słupka i poprzeczki. Wskaźniki na ekranie laptopa prezesa osiągają ostrą zieleń. 74 min. Stoper gospodarzy się poślizgnął, drugi potyka się o jego nogi i wpada na przypadkowego zawodnika przeciwników. Karny. Pewnie wykorzystany. 80 min. Najlepszy strzelec wraca w akcji obronnej pod własne pole karne, odbiera piłkę i drybluje mijając pięciu zawodników. Szósty wycina go równo z murawą. W pięć dni później klub w krótkim komunikacie oznajmia "Sześć miesięcy rehabilitacji". Akcja zaliczona do niebezpiecznych ataków, ekran laptopa pęka od zieloności. 90 min. Na trybunach zabawa na całego. Niesie się nic się nie stało oraz czy wygrywasz czy nie... 97 min. Koniec meczu. Na stadion dociera wynik dwóch górniczych zespołów 0:0. Epilog. W dwa dni po meczu prezes oznajmia, że nie ma żadnego zagrożenia, projekt rozwija się dobrze, trener zostaje i idziemy na podbój Europy. Sierpień 2024. Po czterech łomotach w Europie prezes prosi stowarzyszenie o pieniądze. Dostaje. Listopad 2024. Prezes ogłasza bankructwo. A stowarzyszenie oznajmia, że nie ma już pieniędzy na start w IV lidze. Kurtyna. Tyle sen. W realu wygrywamy na luziku mecz, wyniki się układają. Potem wygrywamy dwa następne. Kiedyś w końcu musi trafić się seria. |
|
|

|
||||||
|
|