
|
|||||||
| Wisła Kraków - piłka nożna Tutaj możesz spokojnie i rzeczowo porozmawiać o wszystkich tematach związanych z "Białą Gwiazdą". Pokój z założenia zawierać ma tematy dotyczące drużyny. |
|
|
Narzędzia tematu | Tryby wyświetlania |
|
Senior Member
Od: 08.2003
Skąd: Kraków
Offline |
#11
|
|
1. Sportowa przeciętność. Drużyna przeciętniaków. Ani jednego kozaka. Kilku piłkarzy na niezłym, ekstraklasowym poziomie piłkarskim.
2. Brak lidera piłkarskiego. Ktoś, kto w złym momencie może kiwnąć, podać, dośrodkować, odebrać, strzelić - zrobić różnicę. U nas jak nie idzie, jedni chowają się za plecami drugich. Jak mamy liderów mentalnych (Ondrasek), to nie dojeżdża poziom sportowy. 3. Zbyt dużo obcokrajowców. Wielu z nich nie ma ochoty umierać za klub, w którym są na chwilę. 4. Brak napastnika. Nie potrafię policzyć w ilu meczach mieliśmy okazję i nie potrafiliśmy zdobyć 3 pkt. Nie mieliśmy chyba ani jednego meczu, w którym bylibyśmy gorsi i wygrali. Kiler. Egzekutor. Cyngiel. Attakante. Żądło. Nie mieliśmy żadnego. 5. Samozadowolenie. Przed sezonem słyszeliśmy: jesteśmy Wisła Kraków, celujemy w środek tabeli, mamy Hugiego, Savicia, Kuveljicia, Skvarkę, Klimenta, "słoweńskiego Messiego" za 500 tys. euro, jesteśmy groźni dla każdego, a pary napastników zazdrości nam cała liga. Odbijemy się, zaskoczymy, potrzebujemy czasu. Zrywy mieli wszyscy: Warta, Stal Mielec, Radomiak, fatalna Legia, nawet Nieciecza (kilka zwycięstw pod rząd), tylko nie my. Samozadowolenie oznacza bierność, brak reakcji na pożary. 6. Panika. Jak nam się zaczęło palić pod tyłkiem, przyszły najlepsze transfery. Jeśli "last minute" jest lepszy od transferu na początku sezonu, to wiedz, że "coś się dzieje". Panika wywołuje na ogół dwa rodzaje reakcji: mobilizację albo reakcje nadmiernie stresowe, które sprzyjają marazmowi, niewymuszonym pomyłkom, na boisku i w gabinecie. 7. Taktyka. Większość sezonu graliśmy taktyką, która mogłaby być skuteczna tylko przeciwko wyraźnie słabszym sportowo drużynom. W Ekstraklasie promuje się wybieganie, zaangażowanie, przede wszystkim w grze bez piłki, proste środki w ofensywie, waleczność, itp. Nie mieliśmy tych elementów poza kilkoma wyjątkami. Co symptomatyczne, nie zagraliśmy chyba poza meczem na inaugurację z Zagłębiem dobrych 90 minut. Nasze zwycięstwa i remisy były efektem zrywów przez część meczów. 8. Pewność siebie. To jest ciekawa historia. Przecież zaczęliśmy z "wysokiego C". byliśmy nawet liderem (!) rozgrywek na ich początku. Byliśmy w w czołówce tabeli, miewając również wpadki jak 2-2 w Niecieczy, a później pojechaliśmy do Poznania i wyłapaliśmy 5-0. Była też niezrozumiała porażka z grającym w osłabieniu Rakowem. Nigdy później nie emanowaliśmy pewnością siebie: przyjechaliśmy po swoje, będziemy gryźć, nękać i kopać aż wydrzemy należne nam punkty. W końcu jesteśmy WISŁA KRAKÓW. Graliśmy wiele razy tak, jakby presja piłkarzy przytłaczała i grali "na alibi", do najbliższego. Graliśmy przez to wolno, schematycznie i przewidywalnie. 9. Przygotowanie fizyczne. Przeglądnąłem ilość km przebiegniętych w meczu, sprintów i liczbę piłkarzy z km przebiegniętymi powyżej śr4dniej w meczu i mam trzy wnioski: pierwszy: im dalej w sezon tym było gorzej, po drugie, 2022 r. za Guli był gorszy ni ż 2021, a po trzecie: ilość przebiegniętych km nie ma wpływu na wynik (vide przebiegnięte km w meczy ze Śląskiem 0-5). Nie potrafiliśmy jednak depnąć, narzucić swoich reguł gry, zadusić, skończyć mecz gdy prowadziliśmy, wrócić do gry, gdy przegrywaliśmy. Dziś w Radomiu brakło zdrowia, żeby narzucić swoje reguły gry, gdy nie szło, odwrócić losy spotkania, a takich sytuacji można znaleźć wiele. 10. Szczęście. Mityczny uśmiech losu w sporcie. Ile razy wygraliśmy na farcie (może raz w Zabrzu)? Ile razy zrobił to przeciwnik? (tylko w tej kolejce Zagłębie w 94 strzela Rakowowi, a Stal w ostatniej akcji doprowadza do remisu ze Śląskiem, a można wymieniać końcówki meczów z Płockiem, Poznaniem, czy Legią). Ile mieliśmy poprzeczek, słupków, straconych goli w końcówce? Kiedyś byli trenerzy-farciarze, były gwiazdy, które odpalały (np. Turgeman), ważne mecze, które potrafiliśmy wyszarpać (jak 3-2 z Rakowem po golu Savicievicia). W tym sezonie tego nie było. 11. Szatnia. Jak to jest, że Abramowicz, Janicki, Jean Carlos potrafią grać dobrze gdzieindziej, ale nie u nas? Atmosfera mogła być zbyt luźna (nie podejrzewam) albo zbyt poważna (duża presja, o której mówił kiedyś Michał Kaput z Radomiaka wybierając ofertę Piasta Gliwice). Coś w tej szatni jest nie tak, w tym Klubie. Życie minioną potęgą, oczekiwania Kibiców, presja na wynik, bez odpowiedniego zaplecza finansowo-sportowego. Tylko dziedzictwo tego Klubu podpowiada, że możemy oczekiwać gry o najwyższe cele. 12. Zmiana koncepcji. Od czasu Marzenki mielśmy: Wdowczyka, Sobola, Kiko Ramireza, Joan Carillo, Stolarczyka, Skowronka, Hyballę, Gule i Brzęczka. 10 trenerów w niecałe 7 lat. Przy okazji opcje: hiszpańską, polską, czesko-słowacką i "wuj wie skąd". 13. Błaszczykowscy. Chylę czoła przed właścicielami, którzy pozwolili naszemu Klubowi nie upaść. Piękna historia z Kuba, który wrócił z Niemiec i nas uratował. Jednak koncepcyjnie bracia Błaszczykowski, do spółki z J. Królewskim się nie bronią. Te dwanaście punktów dedykuję Im. To nie tylko czyścieć i pouczająca lekcja nt. roli pychy i braku doświadczenia w zarządzaniu w sporcie, ale moment, w którym od DZISIAJ trzeba zacząć wdrażać długookresowy plan rozwoju Wisły Kraków, aby nie podzielić losu GKS Katowice, albo co gorsza Ruchu Chorzów. Ze śląskich drużyn chcemy być Górnikiem, który fartem (vide pkt.10), ale wrócić do ekstraklasy po jednym sezonie. ![]()
Do what you mean and mean what you do.
|
|
|

|
||||||
|
|